#NASZE20-LECIE

"Kiedy się pójdzie do miasta, nawet kolejka po chleb w Trypolisie może być ciekawą historią" Rok 2011

Tragedia w Fukushimie: silne trzęsienie ziemi i gigantyczna fala tsunami, a wśród skutków awaria w elektrowni w Fukushimie. Była to najpoważniejsza katastrofa nuklearna od czasu awarii w elektrowni jądrowej w Czarnobylu w 1986 roku. W programie "#NASZE20-LECIE" wspominamy to, co wydarzyło się w 10 lat temu. 2011 rok to także polska prezydencja w Radzie Unii Europejskiej, ustawa kwotowa, czyli wprowadzenie do ordynacji wyborczej parytetów płci na listach wyborczych, a także awaryjne lądowanie na Okęciu. Kapitanem lotu był Tadeusz Wrona, który był gościem "NASZEGO20-LECIA". - Cała końcówka lotu była poświęcona próbom wypuszczenia podwozia i koncepcja była taka, że my prędzej czy później wylądujemy z tym podwoziem wypuszczonym, bez kłopotów. Cały czas kontrolowaliśmy stan naszego paliwa, czyli ile jeszcze czasu możemy w powietrzu spędzić i w którymś momencie to zmierzało ku końcowi, zostało nam ostatnie 20 minut zapasu paliwa. Może z 15 minut przed lądowaniem zdecydowaliśmy, że kończymy próby wypuszczenia podwozia - opowiadał. W 2011 roku stacja TVN24 ma równo 10 lat. Dziennikarka TVN24 Anna Seremak w programie opowiadała o swoich początkach pracy w TVN24. - Robiłam jako reporterka z Krakowa wejścia na żywo z Zakopianki. Pamiętam, jak zadzwonił do mnie mój szef, mówiąc "Aniu…" i tutaj mi przerwało, a to okazało się być kluczowe. On powiedział: "powiesz, że się zakorkowało na Zakopiance", a ja uznałam, że powiedział, że "zrobisz". Więc nagrałam zdjęcia, wypowiedzi kierowców, którzy się denerwują w tym korku. Okazało się, że był to dzień mojego debiutu. Szefowie bardzo mocno zaryzykowali, bo ja nie miałam zielonego pojęcia, jak się robi wejście na żywo - mówiła. Gościem programu był również korespondent "Faktów" TVN w Londynie Maciej Woroch, który również opowiadał o pracy reportera. - Sprawdza się święta zasada, czyli trzeba wziąć mikrofon i kamerę i iść po prostu w miasto, bo w takich sytuacjach historia dzieje się przed naszymi oczami, przed moimi oczami. Bo mam ten wielki przywilej bycia w pierwszym rzędzie w takich sytuacjach i oglądania ich z takiej odległości, że niemal ociera mi się o nos. Nie ma innej metody. Wiadomo, że nie dotrze się wszędzie, wiadomo, że to nie będzie relacja całkowicie obiektywna, opowiadająca totalnie wszystko to, co się każdego dnia, minuta po minucie wydarzało, ale wiadomo, że kiedy się weźmie mikrofon i pójdzie do miasta, to już nawet kolejka po chleb w Trypolisie może być ciekawą historią - powiedział.