"Nie miałem wiedzy o przeszłości tego pana" a "służby nie przedstawiły żadnych informacji". Tak kandydat na prezydenta i marszałek Sejmu Szymon Hołownia oraz jego polityczne otoczenie tłumaczą, dlaczego Hołownia zasiadł za jednym stołem i prawił komplementy Witoldowi K. To przedsiębiorca podejrzany o korupcję i powiązany z białoruskim oligarchą. Do spotkania z przedsiębiorcą doszło w czasie wiecu wyborczego w Białymstoku. Jak do tego doszło, że marszałek czuje się niepoinformowany w kwestii, z kim się spotyka i publicznie wymienia uprzejmości? To starali się ustalić reporterzy "Czarno na białym" Dariusz Kubik i Grzegorz Łakomski, <a href="https://tvn24.pl/go/programy,7/czarno-na-bialym-odcinki,11367/odcinek-2609,S00E2609,1547593" target="_blank" rel="noopener">którzy w styczniu ujawnili, za co Witold K. usłyszał w prokuraturze zarzuty i co konkretnie wiąże go z białoruskim oligarchą</a>.<br/> <br/><a href="https://tvn24.pl/polska/sprawa-witolda-k-wyrok-sadu-w-procesie-o-sprostowanie-st9035831" target="_blank" rel="noopener"><strong>W kwietniu 2026 roku redakcja "Czarno na białym" wygrała przed Sądem Okręgowym w Warszawie proces o sprostowanie. Domagał się go podlaski biznesmen Witold K., bohater reportażu, w którym ujawniliśmy między innymi jego bliskie relacje z człowiekiem Aleksandra Łukaszenki. Wyrok jest prawomocny.</strong></a><br/> <br/>31 października 2025 roku śledczy, po sześciu latach, postawili Witoldowi K., podejrzanemu o obiecanie łapówki kenijskiemu ministrowi rolnictwa, nowe zarzuty. Mężczyźnie, który ma powiązania z białoruskim reżimem Aleksandra Łukaszenki, grozi za to 20 lat więzienia.