"Też macie u siebie jakichś czarnuchów?"

TVN24

Aktualizacja:
PAP/EPATej trójce zdarzyło się popełnić niejedną gafę

Światowe media bardzo chętnie wyłapują gafy polskich polityków. Ale trzeba przyznać, że zachodni politycy pod względem gaf wcale nie odstają od swoich polskich kolegów.

Od objęcia urzędu prezydent Lech Kaczyński wywołuje uśmiechy na światowych salonach. Tak kilka dni temu pisała agencja AP, która wylicza wpadki naszego prezydenta: kazał czekać amerykańskiej sekretarz stanu, przeinaczył rozmowę z przyszłym prezydentem USA, a ostatnio zlekceważył jednego z najbardziej uznanych Polaków Lecha Wałęsę. Inni polscy politycy nie odstają.

Ale w popełnianiu gaf maja bardzo poważną konkurencję za granicą.

Bush: kolekcjoner gaf i wpadek

Amerykanie przyzwyczaili się do medialnych wpadek prezydenta Busha juniora. Dla niego wymyślili nawet specjalny termin - "buszyzm", którym podsumowują nowe "faux pas" swojego ulubieńca. Na jednej z audiencji Bush zamiast zwrócić się do Benedykta XVI "His Holiness" (Wasza Świątobliwość), mówił "sir", a więc "proszę pana".

Bush to kolekcjoner telewizyjnych gaf i wpadek. Największym wrogiem zawsze są wtedy mikrofony, których prezydent konsekwentnie nie zauważa. A poniżej kilka cytatów George'a W. Busha, o których Amerykanie piszą już nie tylko kabaretowe skecze, ale scenariusze filmowe i piosenki.

- Teraz musimy ustalić, jak współpracować, żeby osiągać ważne cele. Jedynym z takich celów jest wprowadzenie demokracji w Niemczech. (Waszyngton, 05.05.2006 r.).

Bush: Zobacz, jest tu Adam Clymer, ten wielki dupek z "New York Timesa"
TVN24

- Mylicie się. Wiem jakie to jest trudne. Rozmawiam, z rodzinami, które giną. (Podczas rozmowy o wyzwaniach, jakie niesie wojna, 13.12.2006 r.)

- To wielki zaszczyt podróżować po Hiszpanii i odwiedzić króla oraz premiera Ansara, ale zdecydowanie muszę jeszcze poćwiczyć ten ładny język, a jeśli nie będę ćwiczył, to zniszczę ten język – powiedział. Jak zauważa dziennik.pl, Bush przekręcił i niewyraźnie wymówił nazwisko Aznara. W rezultacie Hiszpanie usłyszeli, że szefem ich rządu jest "gęś" ("ansar").

Dokładnie dwa tygodnie później, uzasadniając swoją politykę wobec Iraku, niechcący "uśmiercił" pierwszego czarnego prezydenta RPA. - Słyszałem, jak ktoś mówił: Gdzie jest Mandela? Otóż, Mandela nie żyje. Ponieważ Saddam zabił wszystkich Mandelów – zauważył Bush. Tymczasem Nelson Mandela żyje, ma się dobrze, a przed kilkoma miesiącami obchodził 90. urodziny.

Dwie zabawne wpadki Bush zaliczył także przed przywódcami Brazylii – donosi dziennik.pl. W 2002 r. zapytał ówczesnego prezydenta Fernando Cardoso: „Też macie u siebie jakichś czarnuchów?". 3 lata później na spotkaniu z prezydentem Lulą da Silvą, zobaczywszy mapę Brazylii, wykrzyknął: "Wow! Brazylia jest duża!".

Ronald Reagan: Zaczynamy bombardowanie za 5 minut

Wpadka nie ominęła także "hollywoodzkiego" prezydenta Reagana – pisze portal. Gdy 11 kwietnia 1984 brał udział w audycji radiowej, postanowił sprawdzić, czy mikrofon działa. Zamiast standardowego "raz, dwa, raz, dwa", zażartował takim komunikatem: "Drodzy rodacy, Amerykanie, z przyjemnością oznajmiam wam dziś, że podpisałem dokument, który na zawsze wyjmie spod prawa Rosję. Zaczynamy bombardowanie za 5 minut".

Silvio Berlusconi: Margaret Thatcher to była niezła ci...

Premier Włoch popełnia gafę za gafą. I choć niektórzy mówią, że popełnia on polityczne samobójstwo, to – jak podkreśla dziennik.pl – Berlusconi mówi o sobie, że jest "właściwym człowiekem na właściwym miejscu”.

- Margaret Thatcher to była niezła ci... - tak ocenił Żelazną Damę, dając w maju ubiegłego roku oficjalny wykład dla studentów politologii jednej z prywatnych uczelni w Mediolanie.

Swoje poczucie humoru zamanifestował także kilka dni temu przed aktualną kanclerz Angelą Merkel. Gdy na historycznym placu Triestu niemiecka kanclerz wysiadła z samochodu i szła w kierunku oczekującej na nią włoskiej delegacji, premier Berlusconi schował się za wielką latarnią. Po chwili wyskoczył zza niej na widok Angeli Merkel wołając: "a kuku".

- Wiedzieliśmy, że kręci się tu wielu imbecyli. Nie wyobrażaliśmy sobie jednak, że są tymi imbecylami do tego stopnia, aby publicznie się ujawniać - skomentował zachowanie dziennikarzy premier, gdy prasa ostro potępiła jego wypowiedź o "opalonym" Baracku Obamie.

Nicolas Sarkozy: "Spieprzaj, żałosny idioto"

Nie tylko prezydenta Lecha Kaczyńskiego ponoszą nerwy, gdy ktoś go zaczepia. W 2002 r. na ataki jednego z uczestników spotkania wyborczego na warszawskiej Pradze prezydent odparował "Spieprzaj, dziadu". Jednak niemal tak samo zachował się gospodarz Pałacu Elizejskiego - pisze dziennik.pl.

Nicolas Sarkozy, zwiedzając targi rolnicze w Paryżu, witał się z wszystkimi jak prawdziwy celebryta i każdemu podawał rękę. Od pewnego rolnika jednak usłyszał: "Niech pan mnie nie dotyka, bo mnie pan pobrudzi!". Sarko spojrzał na niego niechętnie i rzucił półgębkiem "Casse-toi alors pauvre con" ("Spieprzaj, żałosny idioto").

Król do prezydenta: Zamknij się!

- Dlaczego się nie zamkniesz? - tych słów w ustach hiszpańskiego monarchy zapewne nikt się nie spodziewał. Jednak hiszpański temperament króla Juana Carlosa wziął górę i włączył się on do wymiany zdań pomiędzy Hugo Chavezem a premierem Hiszpanii Jose Luisem Zapatero.

Wenezuelski przywódca, znany z kontrowersyjnych wypowiedzi, nazwał byłego premiera Hiszpanii - Jose Marię Aznara - faszystą. - Faszyści są nieludzcy. Już wąż jest bardziej ludzki - dodał. - Były premier Aznar został demokratycznie wybrany przez naród Hiszpanii i był jego prawomocnym przedstawicielem - odpowiedział następca Aznara, Jose Luis Zapatero.

Źródło: dziennik.pl, tvn24.pl