Ruska księżniczka wznieciła wojnę na Twitterze. Niezwykły spór oficjalnych kont Ukrainy i Rosji

Internetowy spór o księżniczkę Annę
Internetowy spór o księżniczkę
Źródło: Twitter

Ukraina i Rosja wdały się w niezwykły spór na Twitterze. Dotyczył księżniczki Anny Kijowskiej, o której prezydent Rosji wspomniał po spotkaniu z Emmanuelem Macronem. Wymianę tweetów pomiędzy oficjalnymi kontami obu krajów gorąco komentowali internauci.

Po poniedziałkowym spotkaniu Władimira Putina z Emmanuelem Macronem w Wersalu prezydent Rosji oświadczył, że stosunki rosyjsko-francuskie sięgają 1051 roku, kiedy ruska księżniczka Anna, córka wielkiego księcia Rusi Kijowskiej Jarosława I Mądrego, poślubiła francuskiego króla Henryka I. Anna doczekała się przydomków: Kijowska, Ruska, Jarosławówna.

"Putin starał się was dzisiaj okłamać"

Do wypowiedzi Putina odniósł się ukraiński wiceszef administracji prezydenckiej, Dmytro Szymkiw. Na swoim Facebooku napisał: "Moi drodzy francuscy przyjaciele, prezydent Rosji Putin starał się was dzisiaj okłamać - Anna Kijowska, królowa Francji, pochodzi z Kijowa, a nie z Moskwy (która w tym czasie nawet nie istniała".

Sprawę skomentował też prezydent Ukrainy, Petro Poroszenko, mówiąc, że Putin "próbował na oczach całej Europy wykraść dla rosyjskiej historii pamięć o kijowskiej księżniczce".

Jednak w sieci szczególną popularnością cieszył się komentarz na profilu Ukrainy na Twitterze, który rozpoczął internetowy spór. Zamieszanie wokół księżniczki wynika z tego, że jedne źródła historyczne nazywają ją Kijowską, inne zaś Jarosławówną, a tereny, z których pochodziła należały wówczas do Rusi Kijowskiej (dziś Rosja, Ukraina i Białoruś).

"Kiedy Rosja mówi, że stosunki rosyjsko-francuskie zostały zawiązane dzięki Annie Kijowskiej, pozwólcie, że przypomnimy ciąg wydarzeń…".

Fotografia pod wpisem pokazuje, co działo się w przywołanym przez Putina 1051 roku. Anna Kijowska poślubiła wtedy króla Francji Henryka I, a ewangeliarz, z którego korzystano podczas ceremonii koronacyjnych francuskich władców, pochodził z biblioteki ojca księżniczki, Jarosława I Mądrego.

Natomiast nad zdjęciem lasu widnieje napis: "Tymczasem w Moskwie, rok 1051".

Spór na Twitterze

Rosja na oficjalnym profilu odpowiedziała Ukrainie, umieszczając to samo zdjęcie lasu oraz fotografię okazałego soboru św. Sofii wybudowanego w Nowogrodzie Wielkim, w północno-zachodniej Rosji, między 1045 a 1050 rokiem.

"Jesteśmy dumni z naszej wspólnej historii. Rosja z Ukrainą i Białorusią dzieli tę samą spuściznę historyczną, która powinna nas łączyć, nie dzielić" - napisała Rosja.

Kolejne komentarze posypały się lawinowo, gdy Ukraina zareagowała na odpowiedź Rosji.

"Wy się naprawdę nie zmieniacie, prawda?" - odpisała Ukraina, okraszając post gifem z serialu "Simpsonowie", na którym Związek Radziecki zmienia się w Rosję za obróceniem tabliczki.

Sprawę skomentowało też Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji:

"Nie bądź zazdrosna, Ukraino. W 1051 Kijów był stolicą Rusi, która zawierała terytoria dzisiejszej Białorusi, Ukrainy i Rosji".

Internauci komentują

"Wojna między dwoma państwami toczy się na Twitterze właśnie w tej chwili. Jakich czasów dożyliśmy".

"O Boże! Pierwszy raz w tym roku Donald Trump nie jest najpopularniejszy na Twitterze".

"Rosja i Ukraina walczą na Twitterze? Myślę, że moje życie nabrało sensu".

"1051 - to był ten czas, kiedy wikingowie podbijali Rosję?".

Autor: jog//ŁUD / Źródło: Twitter, Facebook

Czytaj także: