Głosowanie odbyło się na posiedzeniu ambasadorów państw członkowskich UE w Brukseli. Procedura pisemna - uruchomiona, by stolice mogły formalnie potwierdzić jego wynik - zakończy się o godz. 17.
Zgoda daje przewodniczącej KE zielone światło na podpisanie umowy. Teraz szefowa KE będzie mogła udać się w odłożoną podróż do Ameryki Południowej, by ostatecznie podpisać porozumienie. Dojdzie do tego w Paragwaju, który sprawuje obecnie prezydencję w tym bloku państw Ameryki Południowej.
Zablokowanie wejścia w życie tego dokumentu wymagało zbudowania mniejszości co najmniej czterech państw członkowskich, stanowiących co najmniej 35 proc. ludności UE. Przeciw był: Polska, Francja, Irlandia, Węgry i Austria. Belgia wstrzymała się od głosu. Włochy, które w grudniu zablokowały zatwierdzenie zgody, tym razem opowiedziały się za zawarciem umowy z Mercosur.
Porozumienie między Unią Europejską a państwami Mercosuru zakłada przede wszystkim zniesienie ceł na handel między dwoma blokami gospodarczymi. Niektóre produkty rolnicze zostaną objęte kontyngentami, co oznacza, że tylko części importu - do pewnego limitu - nie będą dotyczyć taryfy celne.
Klauzula ochronna ze zmianą
Chwilę wcześniej państwa UE zatwierdziły klauzulę ochronną. Będzie uruchamiana, gdy ceny produktów rolnych w UE spadną o 5 proc. Klauzula ochronna ma chronić rodzimych producentów, gdy na mocy porozumienia handlowego zostaną wprowadzone preferencje celne dla importu z krajów Mercosur: Argentyny, Brazylii, Paragwaju i Urugwaju.
W piątek zdecydowano o przywróceniu bardziej restrykcyjnej wersji tego mechanizmu, jaką przegłosował wcześniej Parlament Europejski. Ostatecznie mechanizm będzie uruchamiany, gdy ceny produktów wrażliwych w Unii, takich jak wołowina, drób lub nabiał spadną o 5 proc., a nie o 8 proc.
Jeżeli dojdzie do spadku cen, ma nastąpić uruchomienie tymczasowych środków ochronnych w terminie nie dłuższym niż 14 dni od otrzymania wniosku. Co oznacza, że gdy produkty potanieją za bardzo, Komisja Europejska może przywrócić cła. Przeszła też poprawka nakładająca na producentów eksportujących do UE obowiązek przestrzegania unijnych standardów.
"Dalej nie odpuścimy"
W odpowiedzi na tę decyzję minister rolnictwa Stefan Krajewski zapowiedział próbę skierowania umowy handlowej z krajami Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE).
- Dalej nie odpuścimy, będzie to przedmiotem zgłoszenia do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jako PSL będziemy tutaj zgłaszać to, by stało się to przedmiotem analiz i postępowania przed TSUE - oświadczył Krajewski z trybuny sejmowej, przedstawiając w piątek informację o umowie handlowej UE z państwami Mercosur.
Jak podało ministerstwo rolnictwa na platformie X, "przez zaniedbania poprzedników, dziś musimy bronić interesów polskich rolników – realnie, nie deklaratywnie". "Co więcej, ministrowie PiS – Jacek Czaputowicz, Tadeusz Kościński, Ryszard Bartosik, Grzegorz Piechowiak, premierzy Mateusz Morawiecki i Beata Szydło oraz komisarz UE ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski – wypowiadali się o umowie z Mercosur pozytywnie" - czytamy.
Jak dodał resort rolnictwa, "wbrew wcześniejszym zapowiedziom, prezydent Karol Nawrocki i PiS nie przekonali swoich politycznych sojuszników z Włoch, a właśnie stanowisko Włoch decydowało o możliwości zablokowania umowy. Mówiliśmy o tym od wielu miesięcy. Obecny rząd już w listopadzie 2024 r. przyjął jednoznaczne stanowisko sprzeciwu wobec umowy z Mercosur i aktywnie zabiegał o poparcie tego stanowiska wśród państw członkowskich".
Przypomniało też, że choć nie udało się zbudować mniejszości blokującej, wywalczono "realne zabezpieczenia dla rolników". Chodzi o klauzule ochronne i tzw. hamulec bezpieczeństwa, umożliwiający zawieszenie preferencyjnych ceł przy nadmiernym imporcie, próg spadku cen umożliwiający interwencję Komisji, więcej środków dla rolników i wsi z budżetu UE.
KE przekonuje: umowa się opłaca
KE przede wszystkim argumentuje, że umowa z Mercosurem da UE dostęp do liczącego ponad 250 mln mieszkańców rynku Brazylii, Argentyny, Urugwaju i Paragwaju, na którym państwa członkowskie będą mogły sprzedawać bez ceł swoje towary, m.in. auta, maszyny czy leki. Ma to, w założeniu, zwiększyć konkurencyjność eksportu. Komisja liczy też na korzyści z otwarcia rynku zamówień publicznych w państwach Ameryki Południowej. Uważa również, że beneficjentami będą małe i średnie unijne firmy oraz liczne sektory unijnej gospodarki, w tym sektor usług.
To niejedyne argumenty podnoszone przez Brukselę na unijnym forum. Komisja postrzega Mercosur jako partnera strategicznego, który zmniejszy jej zależność od innych potęg gospodarczych, w tym USA i Chin. Porozumienie ma też zdywersyfikować łańcuchy dostaw i pomóc UE uniezależnić się, w przypadku niektórych dostaw produktów, od jednego partnera.
Umowa ma mieć także - zdaniem Komisji - znaczenie geopolityczne, ponieważ powinna wzmocnić relacje Wspólnoty z krajami Ameryki Południowej, gdzie coraz większą rolę odgrywają Chiny.
Zagrożenie dla Polski
Polska do samego końca była przeciwna zawieraniu tej umowy. Niepokój rolników budzi zwiększenie dostępności rynków unijnych dla producentów niektórych towarów wrażliwych z państw Ameryki Południowej. Na liście są wołowina, drób, nabiał, cukier i etanol.
- Napływ produktów rolnych z Mercosur zagraża unijnemu rolnictwu - ocenił we wrześniu minionego roku Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych.
Prezes KRIR przypomniał, że branża drobiarska, w której polscy producenci odgrywają czołową rolę w Unii Europejskiej, jest szczególnie narażona na konsekwencje wejścia w życie umowy z krajami Mercosur, wśród których jest Brazylia - największy producent drobiu na świecie.
W jego ocenie będzie to miało wpływ na cały łańcuch europejskiej produkcji rolnej. Wprowadzenie na unijne rynki przewidzianego w umowie kontyngentu 180 tys. ton mięsa drobiowego rocznie przełoży się bowiem na zmniejszenie o 1,2 mln ton zapotrzebowania na europejskie zboże, wykorzystywane do produkcji paszy.
Zwrócił uwagę, że produkcja żywności w krajach Ameryki Południowej odbywa się przy niższych kosztach energii czy pracy, a z tym trudno jest konkurować. Tymczasem produkcja rolna w UE jest najwyższej jakości i powinna być przykładem dla pozostałych wytwórców żywności. Jak mówił, "cały świat potrzebuje żywności, a wszyscy chcą dostać się do Europy, bo tu się dobrze płaci, Europa jest bogatą częścią świata".
Autorka/Autor: Pkarp/ams
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock