Na mocy porozumienia handlowego zostaną wprowadzone preferencje celne dla importu z krajów Mercosur: Argentyny, Brazylii, Paragwaju i Urugwaju.
Jednocześnie w Warszawie trwa od rana protest polskich rolników, którzy sprzeciwiają się tej umowie. O ich reakcję na decyzję zapytał na miejscu reporter TVN24 Paweł Łukasik.
- Jesteśmy zniesmaczeni - skomentowała jedna z uczestniczek strajku. W jej ocenie nasz rząd miał "tyle czasu". - Tak naprawdę to był czas przespany - powiedziała dalej. - Obietnice. W ostateczności co podpisali? Zniszczenie polskiego rolnictwa. Nie zgadzamy się z tym - skwitowała, zaznaczając, że jej zdaniem protesty będą nabierać na sile, "bo to jest w tym momencie być albo nie być polskiego rolnika". - Boimy się, że przez tę umowę będziemy tracić bezpieczeństwo żywnościowe kraju i Europy - powiedziała dalej.
Zdaniem innego z protestujących rolników "to jest klęska". - Spodziewamy się najgorszego - powiedział. Dodał, że jest producentem bydła mięsnego i obawia się teraz spadku cen. - Jeżeli tego towaru będzie napływało dużo i będzie towar tańszy, no to spodziewam się, że tak będzie - dodał. Zapytany o obecną sytuację na rynku, odpowiedział, że "obecnie z wołowiną nie jest źle". - Gorzej jest z ceną mleka, które też produkuję - zaznaczył, dodając, że ostatnio jego ceny spadają.
"Nikogo nie interesuje, za co spłacimy nasze kredyty"
- Jeżeli niesprawiedliwość staje się prawem, to opór jest naszym obowiązkiem - powiedziała kolejna uczestniczka strajku. - Jesteśmy tu jako rolnicy, jako konsumenci, jako obywatele. Nie zgadzamy się na to, żeby taka polityka Unii Europejskiej była uprawiana. Żeby w ten sposób niszczono nasze gospodarstwa, naszą żywność - stwierdziła.
Jak dodała, polscy rolnicy przez dwadzieścia lat spełnili wszystkie wymagania i restrykcje jako producenci żywności. - Masa inwestycji. Bardzo drogich inwestycji, żebyśmy mogli sprzedawać dobrą żywność dla konsumentów i teraz hipokryzja Unii Europejskiej powoduje to, że to wszystko na nic. Nasze gospodarstwa będą w tej chwili bankrutowały. Nikogo nie interesuje, za co spłacimy nasze kredyty. Za co wyżywimy nasze rodziny. W obliczu tych wszystkich zagrożeń związanych z niebezpieczeństwem wojny na świecie, teraz burzenie bezpieczeństwa żywnościowego w naszym kraju, w Europie, jest zbrodnią - stwierdziła, dodając, że jest to sprawa wszystkich konsumentów, a nie tylko rolników, bo w przypadku braków żywności na rynku w kryzysowych sytuacjach oni sobie poradzą, bo są "w stanie wyprodukować dla swoich rodzin żywność". - Natomiast konsumenci. Co z wami? - mówiła dalej.
Zapytana o klauzule bezpieczeństwa, które zostały przyjęte, odpowiedziała, iż "niestety jako rolnicy mamy prawo twierdzić, że te zapewnienia nie mają pokrycia". - Prezydencja Polski w Unii Europejskiej została zmarnowana. Ostrzegaliśmy przed tym wszystkim. Wszystko to zostało zignorowane - dodała. - Hipokryzja Unii Europejskiej, gdzie Zielony Ład itd., dążenie do zeroemisyjności, a w tej chwili sprowadzanie z najdalszych zakątków świata żywności. To mija się zupełnie z celem i logiką - stwierdziła.
Chwilę przed zatwierdzeniem umowy handlowej państwa UE zatwierdziły klauzulę ochronną. Ma być ona uruchamiana, gdy ceny produktów rolnych w UE spadną o 5 proc. Jeżeli dojdzie do spadku cen, ma nastąpić uruchomienie tymczasowych środków ochronnych w terminie nie dłuższym niż 14 dni od otrzymania wniosku. Co oznacza, że gdy produkty potanieją za bardzo, Komisja Europejska może przywrócić cła. Przeszła też poprawka nakładająca na producentów eksportujących do UE obowiązek przestrzegania unijnych standardów.
Umowa z Mercosurem
Po piątkowej decyzji ambasadorów krajów członków UE, zatwierdzającej podpisanie umowy, w kolejnym kroku szefowa KE Ursula von der Layen mogła udać się w odłożoną podróż do Ameryki Południowej, by ostatecznie podpisać porozumienie. Dojdzie do tego w Paragwaju, który sprawuje obecnie prezydencję w tym bloku państw Ameryki Południowej.
Porozumienie między Unią Europejską a państwami Mercosuru zakłada przede wszystkim zniesienie ceł na handel między dwoma blokami gospodarczymi. Niektóre produkty rolnicze zostaną objęte kontyngentami, co oznacza, że tylko części importu - do pewnego limitu - nie będą dotyczyć taryfy celne.
Autorka/Autor: Pkarp/ams
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Paweł Supernak