- Na szczęście Francja ma atut - elektryczność, którą produkuje na swojej ziemi - zaznaczył Lecornu, odnosząc się głównie do francuskich elektrowni jądrowych.
Jak opisywał, 60 proc. zużywanej we Francji energii pochodzi z importowanych paliw kopalnych, podczas gdy energia jądrowa jest trzykrotnie tańsza.
Podwojenie środków na energię elektryczną
Lecornu zapowiedział, że rząd zwiększy dwukrotnie środki na wsparcie wykorzystania energii elektrycznej: z obecnych 5,5 mld euro do 10,5 mld euro rocznie.
W nowych budynkach mieszkalnych, w tym wielorodzinnych, nie będzie już można instalować ogrzewania gazowego. Do 2050 roku ten rodzaj ogrzewania zostanie zlikwidowany w dużej liczbie mieszkań socjalnych - 2 milionach lokali.
Rząd chce też, by do 2030 roku instalowane były pompy ciepła - produkowane we Francji - w liczbie miliona rocznie. Pozwoli to na zmniejszenie o połowę kosztów ogrzewania.
Władze wesprą finansowo wypożyczanie aut elektrycznych - liczba dostępnych pojazdów zwiększy się o 50 tys., począwszy od czerwca br. Mają być one przeznaczone dla osób, które często się przemieszczają: opiekunów czy rzemieślników używających aut w pracy.
Premier Francji: z tego powodu będziemy nadal płacić cenę za cudze wojny
- Jesteśmy zależni od ropy i gazu i z tego powodu będziemy nadal płacić cenę za cudze wojny - powiedział Lecornu, uzasadniając konieczność tych zmian. Zapowiedziane przez niego działania mają być pierwszym etapem planu elektryfikacji kraju.
Rząd Lecornu od rozpoczęcia przez USA i Izrael wojny z Iranem nie zdecydował się na obniżkę podatków, by zredukować wzrost cen paliw. Zapowiedział jedynie wsparcie konkretnych najbardziej dotkniętych branż (transport drogowy, rybołówstwo, rolnictwo).
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/IAN LANGSDON / POOL