"Granicznie trudne nie znaczy niemożliwe. Mamy porozumienie. Skończyliśmy negocjacje z Komisją Europejską. Nowa ustawa o PIP spełnia wymogi KPO, chroni pracowników, zwiększa bezpieczeństwo prawne pracodawców" - napisał w mediach społecznościowych Szyszko.
Nowy projekt ustawy został przygotowany przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej pod koniec stycznia. Jego celem jest dostosowanie polskich przepisów do wymogów unijnych oraz realizacja jednego z tzw. kamieni milowych Krajowego Planu Odbudowy (KPO). Od wdrożenia reformy zależy możliwość wypłaty kolejnych środków z funduszy europejskich.
Czytaj też: "Premier nie wie, o czym mówi"
Premier zablokował reformę PIP
Na początku stycznia premier Donald Tusk oświadczył, że prace nad przygotowanym w MRPiPS projektem reformy Państwowej Inspekcji Pracy nie będą kontynuowane. W jego ocenie przesadna władza dla urzędników, wprowadzana reformą, byłaby destrukcyjna dla firm i oznaczałaby utratę pracy przez wielu ludzi. Projekt zakładał bowiem m.in. umożliwienie okręgowym inspektorom zmiany umowy o dzieło, umowy-zlecenia czy B2B na umowy o pracę.
Nowy projekt zmian w PIP
Zgodnie z nowym projektem ustawy inspektorzy pracy mają otrzymać kompetencję do zobligowania stron stosunku prawnego do dostosowania go do przepisów prawa pracy. Uprawnienie to będzie stosowane, gdy w toku kontroli zostanie stwierdzone, że dana umowa faktycznie spełnia cechy umowy o pracę w rozumieniu art. 22 § 1 Kodeksu pracy lub gdy zostaną wykryte inne naruszenia przepisów.
Reforma ma z jednej strony skuteczniej chronić pracowników przed nadużywaniem umów cywilnoprawnych, a z drugiej - zapewnić większą przewidywalność i bezpieczeństwo prawne przedsiębiorcom.
Polska ma czas na wdrożenie przepisów wynikających z unijnej dyrektywy do 30 czerwca 2026 roku.
Pokłosie "awantury" na posiedzeniu rządu
Również ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz odniosła się do decyzji Brukseli.
"Pracownicy zyskają ochronę, a pracodawcy bezpieczeństwo prawne przed niezasadnymi decyzjami urzędnika. Pieniądze z KPO zostaną zainwestowane. Wyraziste centrowe rozwiązanie. Dziękuję za super współpracę Agnieszce Dziemianowicz-Bąk i Waldemarowi Żurkowi" - napisała Pełczyńska-Nałęcz w mediach społecznościowych.
Pod koniec 2025 roku autorzy "Podcastu politycznego" w TVN24+ Arleta Zalewska i Konrad Piasecki ustalili, że rządzie miało dojść do "awantury" o zmiany w PIP.
Ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk przesłała wcześniej do kancelarii premiera ponaglenie, żeby projekt ustawy dotyczącej PIP jak najszybciej trafił na posiedzenie rządu. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zgłosiło projekt ustawy o PIP jako jeden z kamieni milowych do kolejnej transzy pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy.
Premier Donald Tusk, jak wynika z informacji autorów "Podcastu politycznego", miał poczuć się oszukany i miał oczekiwać wyjaśnień od Dziemianowicz-Bąk oraz szefowej resortu funduszy i polityki regionalnej Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, dlaczego coś, na co rząd nie wyraził zgody, znalazło się w projekcie i trafiło do kamieni milowych. Awantura miała trwać ponad godzinę.
Tusk odniósł się do tych doniesień. - Uważam (...), że jakby przesadna władza dla urzędników, którzy będą decydowali o tym, jak się kto zatrudnia, byłaby bardzo destrukcyjna dla bardzo wielu firm i mogłaby także oznaczać utratę pracy dla wielu ludzi. Tak wynika z mojej analizy. I dlatego w sposób bardzo twardy i z uzasadnionymi emocjami o tym mówiłem i tłumaczyłem paniom i panom ministrom, dlaczego widzę ryzyka z tym związane i podjąłem decyzję, żeby nie kontynuować pracy nad tego typu reformą - opisał.
Opracował Bartłomiej Ciepielewski/kris
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Paweł Supernak