Od kwietnia wydano łącznie 650 tysięcy biletów za wstęp do miasta.
Z pierwszej analizy monitoringu napływu turystów wynika, że pojawiły się oznaki jego ograniczenia w dniach, w których tradycyjnie przybywało ich najwięcej - przekazały władze Wenecji.
Wenecja z opłatą za wstęp
Bilet za wstęp do miasta w szczycie sezonu turystycznego obowiązywał trzeci rok z rzędu. Opłatę musieli wnieść turyści w wieku powyżej 14 lat, przyjeżdżający między godz. 8.30 a 16.00. Obowiązek ten dotyczył wyłącznie osób, które nie zatrzymały się na nocleg w miejscowym hotelu lub pensjonacie, bo w nich pobierany jest podatek turystyczny wynoszący kilka euro za dobę hotelową.
Pięć euro płacili turyści, którzy zgłosili przyjazd na co najmniej trzy dni wcześniej, a pozostali - 10 euro.
Zarząd miasta argumentuje, że celem tego eksperymentalnego rozwiązania, jedynego na świecie, jest lepsze zarządzanie napływem turystów i odpowiednie przygotowanie miejskich usług publicznych, w tym komunikacji, a także ograniczenie skutków tzw. nadmiernej turystyki. W Wenecji od lat podkreśla się, że główną przyczyną tłumów w mieście są właśnie turyści, którzy masowo przyjeżdżają na krótkie zwiedzanie i nie zostają na noc.
Czytaj też: Nowy burmistrz Wenecji chce podnieść opłatę za wstęp do miasta
Władze walczą z nadmierną turystyką
Kara za brak opłaty wynosiła od 50 do 300 euro. Przez cały czas jej obowiązywania prowadzono skrupulatne kontrole.
Opłatę za wstęp wprowadził w 2024 roku ówczesny szef wydziału ds. turystyki w poprzednim zarządzie miasta Simone Venturini, który w maju tego roku wygrał wybory i został nowym burmistrzem.
W czerwcu przedstawił propozycję podniesienia tej opłaty w niektóre dni do 30-50 euro, o czym mówił wcześniej w kampanii wyborczej. Zdaniem burmistrza wysoka opłata powinna być bardziej skutecznym narzędziem, zniechęcającym do przyjazdów do Wenecji tylko na kilka godzin.