Uzależniali dzieci od social mediów? Sąd odrzucił odwołanie gigantów

dzieci telefony shutterstock_2573783959_1
Łukasz Wojtasik: 60 procent dzieci, które korzystają z mediów społecznościowych, zadeklarowało, że spotykają je tam niepokojące sytuacje
Źródło wideo: TVN24+
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Spółkom Meta, Google, TikTok i Snap nie udało się zablokować tysięcy pozwów o świadome uzależnianie młodych użytkowników. Sąd apelacyjny w San Francisco uznał, że sprawy mogą być kontynuowane.

Sąd Apelacyjny Dziewiątego Okręgu USA z siedzibą w San Francisco oddalił w poniedziałek odwołanie firm Meta i TikTok, które domagały się uchylenia orzeczenia sądu niższej instancji nakazującego im stawić czoła ponad 3 tys. pozwów wniesionych do sądu federalnego. Sąd uznał, że spółki złożyły odwołanie zbyt wcześnie.

Argument Big Techów

Firmy argumentowały, że artykuł 230 ustawy Communications Decency Act z 1996 r (Ustawa o przyzwoitości w komunikacji), który co do zasady chroni platformy internetowe przed roszczeniami dotyczącymi treści publikowanych przez ich użytkowników, uniemożliwia również wnoszenie pozwów opartych na zarzutach, że nie ostrzegły opinii publicznej o uzależniającym charakterze swoich platform.

Odwołania składa się zazwyczaj od wydanych przez sąd orzeczeń i wyroków. W tym wypadku, giganci social mediów, utrzymywali, że nie muszą czekać na rozstrzygnięcie pozwów bo chroni je wspomniany art. 230.

Sędzia sądu w San Francisco uznał jednak, że wspomniany przepis stanowi środek obrony przed odpowiedzialnością, a nie immunitet chroniący przed samym wszczęciem postępowania sądowego. Dllatego, jak wywodził sędzia, odwołanie big techów zostało wniesione przedwcześnie.

Meta przegrywa próbę odroczenia procesu

Sąd odrzucił również wniosek Mety o odroczenie procesu, który ma rozpocząć się w środę w sprawie wniesionej przez prokuratorów generalnych 29 stanów. Zarzucają oni firmie bezprawne gromadzenie i wykorzystywanie danych dzieci, projektowanie platform społecznościowych w sposób mający uzależniać młodych użytkowników oraz wprowadzanie konsumentów w błąd co do poziomu bezpieczeństwa oferowanych usług. Meta argumentowała, że proces nie powinien się rozpocząć, dopóki nie zostanie rozpatrzone i rozstrzygnięte odwołanie firmy w innej sprawie.

Informacja ta pojawiła się kilka dni po tym, jak jeden z sędziów ze stanu Nowy Meksyk uznał, że działalność Mety stanowiła zagrożenie dla interesu publicznego i nakazał firmie wpłatę 567 mln dolarów na rzecz funduszu wspierającego zdrowie psychiczne nastolatków. I nakazał firmie wdrożenie środków zwiększających bezpieczeństwo młodych użytkowników.

Rzecznik Mety do momentu publikacji odmówił Reutersowi komentarza. Także przedstawiciele TikToka nie odpowiedzieli na prośby o ustosunkowanie się do sprawy.

"Meta walczyła o to, by te dowody nie ujrzały światła dziennego"

Lexi Hazam i Previn Warren, prawnicy reprezentujący tysiące okręgów szkolnych i osób pozywających Metę oraz inne firmy w ramach federalnego postępowania, oświadczyli, że decyzja sądu umożliwi przeprowadzenie procesu z powództwa stanów, a także procesu dotyczącego roszczeń okręgów szkolnych, który ma ruszyć w lutym 2027 roku.

"Proces sądowy jest sposobem, dzięki któremu opinia publiczna może dowiedzieć się, co Meta wiedziała o wpływie swoich produktów na dzieci, kiedy zdobyła tę wiedzę i co zdecydowała się z nią zrobić" - napisali prawnicy w oświadczeniu. "Meta walczyła o to, by te dowody nie ujrzały światła dziennego".

Tysiące pozwów

Pozwy zostały wniesione przez władze stanowe, samorządy, okręgi szkolne oraz osoby prywatne. Powodowie twierdzą, że firmy mediów społecznościowych celowo uzależniały młodych użytkowników, przyczyniając się do gwałtownego wzrostu depresji, stanów lękowych i problemów z postrzeganiem własnego ciała, a także do szerszego kryzysu zdrowia psychicznego wśród amerykańskiej młodzieży w ostatnich latach.

Rodzice, okręgi szkolne, stany i pozostali powodowie argumentowali, że orzeczenie sądu pierwszej instancji nie było prawomocne, a zatem nie mogło zostać zaskarżone. Jednocześnie kwestionowali argumentację firm dotyczącą art. 230 ustawy Communications Decency Act, wskazując, że przepis ten nie obejmuje roszczeń związanych ze sposobem działania i projektowania ich produktów.

Sześć milionów dolarów odszkodowania

Firmy mierzą się również z setkami podobnych pozwów w sądach stanowych. Około 3,3 tys. z nich zostało połączonych w jedno skonsolidowane postępowanie przed sądem stanowym w Kalifornii.

W pierwszej sprawie, która trafiła na wokandę w kalifornijskim postępowaniu i była uważnie obserwowana jako test tego, jak ławy przysięgłych podchodzą do podobnych zarzutów, przysięgli w Los Angeles uznali w marcu, że Meta i Google nie zadbały o właściwe zaprojektowanie platform społecznościowych, co w efekcie szkodzi młodym użytkownikom. Ława przysięgłych przyznała również 6 mln dolarów odszkodowania młodej kobiecie, która twierdzi, że jako dziecko uzależniła się od Instagrama i YouTube'a.

>>> Historyczny werdykt w sprawie Mety i YouTube'a. "To dopiero początek"

Orzeczenie przeciwko Mecie w Nowym Meksyku, uznające jej działalność za zagrożenie dla interesu publicznego, zapadło po wcześniejszym etapie procesu. W marcu ława przysięgłych nakazała firmie zapłatę 375 mln dolarów, uznając, że wprowadzała konsumentów w błąd co do bezpieczeństwa swoich platform.

Zarówno Meta, jak i Google, które odrzucają stawiane im zarzuty, zapowiedziały złożenie apelacji.

Źródło: Reuters
Zobacz także: