20 lat temu był na szczycie internetu. Szykuje się wielki powrót

smartfon laptop komputer shutterstock_1099878668
Nowacka o regulacji mediów społecznościowych: samo podniesienie wieku niczego nie zmieni
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Myspace ma wrócić. Właściciele platformy społecznościowej zapowiadają kolejny restart. Analitycy ostrzegają, że sama nostalgia może nie wystarczyć.

Tim i Chris Vanderhookowie, współzałożyciele firmy Viant Technology, zapowiedzieli ponowne uruchomienie Myspace. Bracia przejęli serwis w 2011 roku i już dwa lata później próbowali go odświeżyć.

- Myspace wciąż należy do nas. Sprawujemy pieczę nad marką i zamierzamy przywrócić serwis. Czekamy tylko na odpowiedni moment - powiedzieli Tim i Chris Vanderhookowie w filmie dokumentalnym "Myspace".

I dodali: - Jeśli ta próba się nie powiedzie, podejmiemy kolejną.

Społecznościowy fenomen

Myspace powstał w 2003 roku. Platforma zasłynęła z rozbudowanych możliwości personalizowania profili, charakterystycznego wyglądu oraz Toma Andersona, który automatycznie zostawał pierwszym znajomym każdego użytkownika.

W połowie 2006 roku był najczęściej odwiedzaną stroną w USA i przeskoczył na moment nawet wyszukiwarki.

W tamtym czasie był to najpopularniejszy serwis społecznościowy. W 2008 roku serwis przyciągał 115 milionów użytkowników miesięcznie. Później został wyprzedzony przez Facebooka i stopniowo tracił znaczenie.

Próba zbudowania "całkowicie nowego Myspace" również nie przyniosła oczekiwanych rezultatów.

To po prostu przerodziło się w lawinę strat - przyznał Tim Vanderhook. Jego brat Chris dodał, że straty przekroczyły 150 milionów dolarów.

Powrót do czasów bez dominacji algorytmów

Zdaniem analityków zainteresowanie powrotem Myspace wynika przede wszystkim z tęsknoty za internetem z początku XXI wieku. Serwis mógłby przedstawiać się jako alternatywa dla platform opartych na algorytmicznych rekomendacjach i krótkich materiałach.

- Entuzjazm związany z ponownym uruchomieniem Myspace odzwierciedla nostalgię za bardziej analogowymi czasami, gdy algorytmy nie odgrywały w naszym życiu aż tak dominującej roli - oceniła Kate Winick, główna analityczka firmy Forrester.

Jak zauważyła, użytkownicy coraz częściej wybierają mniejsze i bardziej prywatne społeczności, które nie są podporządkowane algorytmom. Przykładami mają być rozwój Substacka oraz zamkniętych społeczności na Discordzie.

Myspace musi znaleźć nowych użytkowników

Problemem może się okazać pogodzenie nostalgicznego charakteru Myspace ze standardami współczesnych platform. Młodsi użytkownicy są przyzwyczajeni do prostych interfejsów, łatwego odkrywania treści i krótkich filmów znanych z TikToka czy Instagrama.

- Jeśli Myspace zastosuje tradycyjną strategię, będzie po prostu najmniejszym graczem na rynku. Jeżeli natomiast zbyt mocno postawi na dawną wersję serwisu, może nie sprostać oczekiwaniom pokolenia przyzwyczajonego do znacznie bardziej przejrzystych i prostszych doświadczeń - powiedziała Winick.

Analityczka zwróciła uwagę, że osoby pamiętające Myspace z czasów jego największej popularności są dziś zajętymi dorosłymi, mającymi pracę i rodziny. Platforma będzie więc musiała stworzyć produkt wyraźnie różniący się od konkurencji i jednocześnie zainteresować przedstawicieli pokoleń Z i Alfa.

Reklamodawcy mogą poczekać

Kolejnym wyzwaniem będzie przekonanie firm do kupowania reklam. Jamie MacEwan, starszy analityk Enders, ocenił, że nowa wersja Myspace nie musi rywalizować z największymi platformami pod względem liczby użytkowników.

- Pytanie nie brzmi, czy Myspace po 20 latach odbierze Facebookowi rynek, lecz czy może wrócić jako niewielka platforma reklamowa i nadal przynosić zyski - powiedział.

Firmy prawdopodobnie zaczekają - chcą przekonać się, czy ich klienci rzeczywiście będą korzystać z serwisu. Sam początkowy wzrost zainteresowania może nie wystarczyć. Podobne problemy dotknęły między innymi platformy Noplace, Bluesky i BeReal, które po okresie dynamicznego rozwoju odnotowały spadki aktywności.

Zdaniem MacEwana Myspace powinien wykorzystać zmęczenie użytkowników algorytmicznymi kanałami i rozwiązaniami projektowanymi tak, by przyciągać uwagę na jak najdłużej.

- Chodzi bardziej o stworzenie alternatywy, wskazanie obszarów, w których największe platformy posunęły się za daleko, i próbę sprzedania czegoś jako antidotum na zmęczenie użytkowników - wyjaśnił.

Źródło: CNBC, tvn24.pl
Zobacz także: