Sobkowiak-Czarnecka: będą teraz też wysyłane SMS-y

Magdalena Sobkowiak-Czarnecka
Rzeczniczka MSWiA: alert RCB został wstrzymany ze względu na odwołanie informacji o zagrożeniu z powietrza
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Marcin Obara
Wiceminister obrony narodowej Magdalena Sobkowiak-Czarnecka skomentowała sytuację, gdy rosyjski pocisk wleciał w polską przestrzeń powietrzną. W rozmowie z Wirtualną Polską stwierdziła, że "system po stronie wojskowej zadziałał tak, jak miał zadziałać".

30 lipca, w czasie zmasowanego ataku na zachodnią Ukrainę, rosyjski pocisk wleciał w polską przestrzeń powietrzną.

SMS-y ostrzegą przed niebezpieczną sytuacją

W odpowiedzi na tezę, że w sytuacji tej "nie zadziałał" system cywilny Sobkowiak-Czarnecka odparła, że "dzisiaj Rządowe Centrum Bezpieczeństwa oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wyciągają wnioski z tej lekcji".

Dodała, że Sztab Generalny WP i Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych bierze udział w rozmowach z RCB, aby "cały system jeszcze bardziej domknąć".

Wiceszefowa MON powiedziała, że tak jak obecnie DORSZ publicznie informuje o poderwaniu myśliwców w związku z sytuacją na Ukrainie "będą teraz też informacje wysyłane SMS-em o sytuacji niebezpiecznej, jeszcze na terenie Ukrainy".

Kwestia alertu RCB

Została dopytana, czy alert RCB zostanie przesłany, jeżeli na Ukrainie będzie alarm przeciwlotniczy.

- Jeżeli nasze myśliwce będą podrywane, będziemy jeszcze więcej informacji rozsyłać, wykorzystując systemy Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, ale oczywiście o szczegółach, jak to będzie działało, to zostawiam w kompetencjach ministra spraw wewnętrznych i administracji - mówiła.

- Strona wojskowa, która - jeszcze raz powiem - zadziałała w tym przypadku bez uwag, współuczestniczy też w tej poprawie jakości systemu ze strony MSWiA - podkreśliła.

Rosyjski pocisk w Polsce

Do wtargnięcia pocisku w polską przestrzeń powietrzną doszło w nocy ze 29 na 30 lipca, gdy Rosjanie dokonali kolejnego zmasowanego ataku na Ukrainę, w tym m.in. na Lwów. Do zabezpieczenia polskiej przestrzeni skierowane zostały polskie myśliwce F-16, wspierane m.in. przez polskie i sojusznicze samoloty rozpoznawcze oraz natowskie tankowce powietrzne z bazy w Niemczech.

Jak informowało Dowództwo Operacyjne RSZ, 30 lipca o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt; dla jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16; o godz. 3.46 obiekt zanikł; prawdopodobne miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia. Wojskowy śmigłowiec Mi-24 znalazł tam krater - miejsce uderzenia rakiety, a następnie na miejsce przybyły służby. Pocisk uderzył w terenie niezabudowanym; w incydencie nie było poszkodowanych, nie doszło też do żadnych zniszczeń.

Rakieta, która naruszyła w polską przestrzeń powietrzną i spadła na Lubelszczyźnie, była rosyjskim pociskiem Ch-101, który może przenosić nawet głowice jądrowe.

Dzień po wtargnięciu obiektu w polską przestrzeń powietrzną szef MSWiA Marcin Kierwiński informował, że w ciągu kilkunastu najbliższych tygodni będzie uruchomiona specjalna aplikacja regulująca kwestie ostrzegania ludności. Jak zaznaczył, priorytetem jest systematyczne uzupełnianie zaległości i budowa nowoczesnego, skutecznego systemu reagowania na zagrożenia.

Źródło: PAP
Zobacz także: