Szyszko został zapytany przez dziennikarkę Radia ZET Beatę Lubecką o propozycję szefowej funduszy i polityki regionalnej Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, która zasugerowała wydłużenia o kilka lat wieku emerytalnego dla kobiet i drobnego obniżenia dla mężczyzn.
Rekordowo niskie emerytury
Wiceszef Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej powiedział, że Pełczyńska-Nałęcz "nigdy w życiu nie wysunęła takiej propozycji", by kobiety, które nie posiadają dzieci, pracowały dłużej.
- Natomiast rozpoczęła debatę na ten temat, zauważając, że coś z wiekiem emerytalnym czy z wiekiem, w którym Polacy przechodzą na emeryturę, należy począć, ponieważ dysproporcja między kobietami a mężczyznami jest największa w Unii Europejskiej, ponieważ emerytury w Polsce są rekordowo niskie, a emerytury kobiet są jeszcze bardziej rekordowo niskie - zauważył.
Polityk stwierdził, że "jeżeli jest jakiś problem, to trzeba próbować przynajmniej rozpocząć debatę o tym, jak go rozwiązać".
- Jeżeli nie ma zgody na to, żeby zrównywać jakoś wiek emerytalny albo zmieniać wiek emerytalny, to należy pomyśleć, jak tworzyć efektywne systemy zachęt do tego, żeby Polacy chcieli pracować dłużej - dodał.
- W sytuacji demograficznej, w której mamy najniższy wiek emerytalny w Europie, w której coraz więcej osób będzie w wieku starszym. Starzejemy się, mówiąc wprost, demografia leży - zauważył.
Jak zaznaczył, "coś trzeba zrobić, bo po prostu tego nie udźwigniemy".
- Taka jest brutalna prawda i należy o tym rozmawiać, a nie rozmowy ucinać, że nie będziemy o tym rozmawiać, bo 12 lat temu ktoś z tego powodu przegrał wybory - ocenił.
Dziemianowicz-Bąk krytycznie o propozycji
Szefowa resortu rodziny Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zapytana na antenie TVN24 w programie "Jeden na jeden" o słowa Pełczyńskiej-Nałęcz stwierdziła, że "wypowiadanie takich propozycji nie jest odpowiedzialne".
- Nie będzie podwyższania wieku emerytalnego - zaznaczyła. Podkreśliła, że deklaracja ta dotyczy obu płci. Zaznaczyła jednak, że jest gotowa na rozmowę o zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, "ale bez podwyższania".
- Możemy rozmawiać o tym, w jaki sposób zrównywać go w dół - powiedziała.
Ministra zaznaczyła także, że "nie będzie żadnego liczenia dzieci" i "karania tych osób, które dzieci nie posiadają".