Pozycja, w której śpimy, ma kluczowe znaczenie dla kondycji kręgosłupa i całego ciała. I to ona w dużej mierze decyduje, czy rano obudzimy się wypoczęci, czy "połamani". - Organizmu nie da się oszukać - on podświadomie wybiera ułożenie, które w danej chwili przynosi mu największą ulgę, ale to my musimy stworzyć mu warunki do prawdziwej regeneracji - zauważa w rozmowie z TVN24+ doktor nauk o kulturze fizycznej i specjalista fizjoterapii Piotr Trościanko.
Często to, co wydaje się wygodne, jest jedynie ucieczką przed bólem, która w dłuższej perspektywie utrwala szkodliwe wzorce. Sprawdzamy więc, co naprawdę robi z ciałem pozycja w nocy i co jest od niej gorsze za dnia.
Pozycja na plecach: królewski spokój i ortopedyczny ład
Pop-psychologia sugeruje, że osoby wybierające spanie na plecach to urodzeni liderzy, pewni siebie i gotowi na wyzwania dnia. Ortopedia jest w tej ocenie bardziej powściągliwa, ale akurat tutaj częściowo przyznaje rację: to pozycja najbliższa ideału, pod warunkiem, że kręgosłup zachowuje swoje naturalne krzywizny.
Leżenie na plecach pozwala równomiernie rozłożyć ciężar ciała, dzięki czemu stawy dostają coś na kształt nocnej przerwy od nacisku. Dr Trościanko studzi jednak entuzjazm: kluczowe jest wsparcie lordozy szyjnej i lędźwiowej. - Chodzi o to, żeby kręgosłup był ułożony w swoim fizjologicznym ustawieniu. Jeśli pacjent śpi na zbyt wysokiej poduszce lub zbyt twardym materacu, dochodzi do zaburzenia naturalnych krzywizn kręgosłupa, co prowadzi do sztywności mięśni oraz porannego bólu pleców i karku.