Jak podała gazeta, tegoroczny rachunek za okres od stycznia do lipca to dla Polskich Sieci Elektroenergetycznych wydatek 57,9 mln zł, dwa razy więcej niż w całym poprzednim roku.
Nadprodukcja wynikiem pogody
Jak podaje "DGP", stoją za tym nie tyle ograniczenia techniczne sieci, ale sytuacje, w których produkcja energii jest wyższa niż potrzeby odbiorców. W ocenie dziennika taka sytuacja z kolei zagraża stabilności systemu.
"Nadprodukcja energii z OZE jest oczywiście wynikiem pogody, niemniej jednak z wymuszeniem przez operatora wstrzymania pracy OZE wiążą się odszkodowania. Wypłacone rekompensaty to z kolei składnik kosztu pracy systemu, który jest finansowany z rachunków za prąd. Największą część nadwyżki energii, której wstępu do sieci odmówił operator, około 70 proc. , wygenerowała fotowoltaika" - czytamy.
Produkcja prądu z OZE
Prof. Konrad Świrski z Wydziału Mechanicznego, Energetyki i Lotnictwa na Politechnice Warszawskiej zwrócił uwagę pod koniec lipca, że "w Unii Europejskiej produkcja energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych dochodzi do prawie 50 proc.".
- W Polsce ma w tym roku wynieść około 30 proc. - dodał.
Dodał, że z kolei udział węgla w polskiej produkcji energii w bilansie rocznym spada do około 50 proc. - szybciej niż zakładano jeszcze kilka lat temu. Zdaniem naukowca proces zastępowania paliw kopalnych odnawialnymi źródłami energii (OZE) zajmie jeszcze od 10 do 15 lat.
Prof. Świrski zaznaczył, że problemem źródeł odnawialnych, takich jak słońce i wiatr, jest ich niedyspozycyjność - brak możliwości sterowania poziomem produkcji i dostosowania go do dobowego oraz sezonowego zapotrzebowania odbiorców. Specyfika obecnego systemu energetycznego, w którym brakuje pojemnych magazynów sprawia, że operator nie jest w stanie w pełni zagospodarować prądu wytworzonego przez OZE.
Nierynkowe dysponowanie OZE
W momentach najwyższej generacji - np. w słoneczne letnie południe - stosuje się na razie tzw. nierynkowe dysponowanie, czyli odłączanie źródeł OZE przez operatora sieci. Jak wyjaśnił prof. Świrski, nadpodaż energii z OZE sprawia, że energia produkowana wtedy przez elektrownie węglowe lub gazowe staje się nadmiarowa i należałoby je wtedy wyłączać. Problem w tym, że to niemożliwe, bo ich ponowny rozruch trwa kilka godzin, a ich praca jest niezbędna po zachodzie słońca, kiedy produkcja energii z fotowoltaiki (PV) spada. Dodatkowym zaburzeniem stają się ujemne ceny energii w momentach wysokiej generacji PV.