Właściciel ciągnie na dno pracowników?

Najnowsze

Aktualizacja:
TVN24Inwestycyjny pat piskiej fabryki

Właściciel produkującej drewniane meble firmy Holzwerk z Pisza wbrew zapowiedziom nie wydzierżawił zakładu inwestorowi, który chciał go uchronić od plajty. - Właściciel unika z nami kontaktu - rozkłada ręce starosta piski, który zaangażował się w ratowanie fabryki dającej pracę ponad trzystu osobom.

O firmie Holzwerk z Pisza stało się głośno pod koniec listopada, gdy nieoczekiwanie cała 340-osobowa załoga otrzymała wypowiedzenia z pracy.

Właściciel fabryki nie poinformował o tym wcześniej ani załogi, ani władz samorządowych, ani - do czego zobowiązują go przepisy - urzędu pracy.

Jak pies ogrodnika?

Wbrew zapowiedziom i deklaracjom właściciel ciągle nie wydzierżawił zakładu nowemu inwestorowi i na domiar złego we środę przestał także i od tego inwestora odbierać telefony nowicki o piszu

Starostwo zaoferowało Holzwerkowi pomoc na poziomie 2 mln zł - za te pieniądze zakład miał być doposażony i kupiony miał być materiał do produkcji mebli.

- Przy obecnych właścicielach zakładu i przy inwestorze zadeklarowałem wsparcie zakładu. Wbrew zapowiedziom i deklaracjom właściciel ciągle nie wydzierżawił zakładu nowemu inwestorowi i na domiar złego we środę przestał także i od tego inwestora odbierać telefony. Nie rozumiemy w co on gra, więc we czwartek zwołujemy spotkanie w Ikei, licząc, że na to spotkanie właściciel Holzwerka się stawi i zdecydujemy, co robimy dalej - powiedział starosta Pisza Andrzej Nowicki.

Co dalej?

Tymczasem miasto może udzielić wsparcia tylko nowemu inwestorowi. - Przepisy nie pozwalają nam wspierać zakładu, który notuje wzrost produkcji, a jest w złej kondycji finansowej - jak to jest w tym wypadku. Poza tym nie udzielimy wsparcia dotychczasowemu właścicielowi, bo mu po prostu nie ufamy - powiedział starosta.

Jeśli nie uda się porozumieć z właścicielem Holzwerka co do wydzierżawienia zakładu, wówczas wierzyciele fabryki, z którymi w kontakcie jest nowy inwestor, złożą w sądzie wniosek o upadłość zakładu. - Wtedy do firmy wejdzie syndyk i nowy inwestor będzie się dogadywał z syndykiem, a nie właścicielem - powiedział starosta Nowicki.

Podkreślił, że "jest bardzo wdzięczny" inwestorowi za to, że mimo postawy właścicieli ten nie wycofał się z chęci wydzierżawienia fabryki.

Źródło: PAP, lex.pl

Źródło zdjęcia głównego: TVN24