Po ostatnich strajkach pracodawcy walczą o zniesienie tzw. urlopu na żądanie, który podczas protestu wykorzystywali m.in. celnicy. Problemem są jednak także zwolnienia lekarskie, na które podczas protestu idzie część załogi. W ten sposób można sobie zapewnić wynagrodzenie za czas strajku – ten nie jest płatny. A przez pierwsze 33 dni choroby w roku za zwolnienia płaci pracodawca, później ubezpieczony dostaje zasiłek chorobowy z ZUS.– Mamy sygnały ze szpitali i przychodni, że pracownicy wykorzystują urlop i zwolnienia jako rodzaj strajku – przyznaje Małgorzata Rusewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan. Tak było m.in. w kopalni Budryk. Niestrajkujący górnicy dostawali 60 proc. dniówki, a ci na zwolnieniu lekarskim 80 proc. I tak z 2,4 tys. załogi rozchorowało się ok. 700 osób (drugie tyle skorzystało z urlopów).
Przez dziewięć miesięcy 2007 r. polscy pracownicy mieli ponad 125 mln dni absencji, z czego ZUS cofnął 123,5 tys. dni. W całym 2006 r. pracownicy przebywali na 17,2 mln zwolnień przez 216,5 mln dni. zus
– Samych kontroli prawidłowości orzekania o czasowej niezdolności do pracy przeprowadzono w 2007 r. 264,1 tys. – wylicza Skorupski. Przyznaje, że niektórym „epidemiom” trudno zaradzić. ZUS jest np. bezradny w przypadku masowych zwolnień, na które szli celnicy.– Funkcjonariusze Służby Celnej nie podlegają ubezpieczeniu chorobowemu obowiązkowo ani dobrowolnie, nie ma podstaw prawnych do przeprowadzenia przez ZUS kontroli prawidłowości orzekania czasowej niezdolności do pracy i wystawiania zaświadczeń lekarskich – mówi Skorupski.
– W Czechach istnieje możliwość sprawdzania zasadności zwolnień przez samych pracodawców. Ale nie jest to pomysł, który miałby u nas zwolenników – ocenia Rusewicz.
Przez dziewięć miesięcy 2007 r. polscy pracownicy mieli ponad 125 mln dni absencji, z czego ZUS cofnął 123,5 tys. dni. W całym 2006 r. pracownicy przebywali na 17,2 mln zwolnień przez 216,5 mln dni.
Źródło: "Rzeczpospolita"