Największe koncerny tytoniowe liczą, że popularne w Skandynawii i w Stanach Zjednoczonych alternatywy dla papierosów w postaci nikotynowych saszetek, zdobędą szersze grono klientów na innych rynkach. W dobie rosnącej świadomości konsumentów i kolejnych obostrzeń regulacyjnych sprzedaż papierosów spada, a woreczki mogą stać się nowym motorem napędowym branży.
Przed sektorem stoją jednak dwa główne wyzwania: przekonanie palaczy do zmiany nawyków oraz utrzymanie tempa wzrostu w dobie rosnącego niepokoju decydentów o zdrowie młodzieży i praktyki marketingowe producentów woreczków - ocenia Reuters.
Woreczki nikotynowe i zagrożenia dla zdrowia
Sprzedaż woreczków nikotynowych - małych saszetek umieszczanych pod wargą, które zawierają nikotynę, ale nie mają w składzie tytoniu - rozwija się szybciej niż w przypadku e-papierosów czy podgrzewaczy tytoniu. Ich stosowanie wiąże się jednak z zagrożeniem dla zdrowia, w tym ze zwiększonym prawdopodobieństwem występowania nowotworów. Równocześnie badania na ten temat są wciąż ograniczone.
- Kluczowe znaczenie będą miały dane długoterminowe. Nie znamy jeszcze trwałych skutków, jakie woreczki nikotynowe wywrą na młodych ludzi, którzy po nie sięgają. Jeśli są one rzeczywiście toksyczne, przekonamy się o tym dopiero za kilka lat. Możemy zacząć zauważać wzrost liczby pacjentów z nowotworami jamy ustnej - stwierdza dr Kedar Kirtane, ekspert Amerykańskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (ASCO).
Używanie woreczków nikotynowych - jak wynika z analizy American Cancer Society - może prowadzić do podrażnienia i recesji dziąseł, próchnicy i ubytków w zębach. Mogą zwiększać ryzyko chorób serca, udaru mózgu i wywoływać zaburzenia żołądkowe, a nawet stany lękowe i depresyjne.
Wzrost popytu również w Polsce
Mimo obaw o wpływ na zdrowie użytkowników popularność woreczków rośnie. Koncern BAT odnotował wzrost popytu na rynkach takich jak Wielka Brytania i Polska, natomiast w Azji, na Bliskim Wschodzie i w Afryce wolumen sprzedaży w pierwszej połowie 2026 roku wzrósł o 27,5 proc., osiągając poziom około 700 milionów sztuk. To jednak wciąż zaledwie ułamek z ponad 3 miliardów woreczków sprzedanych w tym samym okresie w USA i Europie.
- Głęboko wierzę, że jest to motor wzrostu (...), który w dłuższej perspektywie ma potencjał, by zastąpić papierosy - powiedział prezes BAT Tadeu Marroco, określając woreczki jako produkt tańszy i łatwiejszy w użyciu niż wiele innych alternatyw dla palenia.
BAT przewiduje, że do 2030 roku wartość globalnego rynku woreczków sięgnie 11 miliardów funtów (ponad 55 mld zł), wyprzedzając e-papierosy (wobec 4 miliardów funtów, czyli ponad 20 miliardów złotych w 2025 roku). Firma szacuje, że liczba użytkowników woreczków wyniesie do tego czasu 47 milionów, co stanowi nieco ponad połowę liczby osób korzystających z e-papierosów.
W ubiegłym roku koncern Philip Morris podał, że w 2024 roku sprzedaż woreczków nikotynowych na rynku amerykańskim wygenerowała w przeliczeniu na sztukę zysk brutto ośmiokrotnie wyższy niż w przypadku międzynarodowej sprzedaży papierosów. Dla porównania, jego flagowy podgrzewacz tytoniu generował 2,4 raza wyższy zysk brutto na tysiąc sztuk.
To tłumaczy, dlaczego inwestorzy tak uważnie przyglądają się tej kategorii. Andrei Andon-Ionita, analityk z firmy Jefferies, zauważył, że wyceny giełdowe spółek tytoniowych są w coraz większym stopniu powiązane z wynikami sprzedaży woreczków.
Agresywne praktyki marketingowe
- Woreczki otwierają również nowe możliwości spożycia nikotyny - wskazuje Anthony Sedgwick, współzałożyciel funduszu Abax Investments, będącego akcjonariuszem BAT. Ponieważ nie wytwarzają one dymu ani pary, można z nich korzystać w miejscach, gdzie inne wyroby podlegają ograniczeniom.
Dekady doświadczeń ze Szwecji i Norwegii sugerują, że korzystanie z doustnych wyrobów nikotynowych niesie ze sobą niższe prawdopodobieństwo problemów zdrowotnych niż palenie tytoniu, choć eksperci zastrzegają, że woreczki nie są całkowicie pozbawione ryzyka. Z kolei inne alternatywy, takie jak e-papierosy, które są stosowane od krótszego czasu, budzą jeszcze więcej pytań w kontekście ich długofalowego wpływu na zdrowie.
>>> Szwecja wygrała z paleniem. Uzależnienie od nikotyny nadal jest problemem
Jednak władze i organizacje zdrowia publicznego z coraz większym niepokojem patrzą na zjawisko sięgania po te produkty przez młodzież oraz na agresywne praktyki marketingowe. Firmy promują woreczki kanałami, których zazwyczaj unika się w przypadku innych wyrobów nikotynowych - m.in. poprzez sponsoring wydarzeń sportowych i muzycznych czy rozdawanie darmowych próbek.
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) podkreśla, że wzrost popularności woreczków jest napędzany agresywnym marketingiem oraz wysoką zawartością nikotyny, co przyciąga nowych użytkowników. W maju WHO podała, że w 160 krajach wciąż brakuje szczegółowych przepisów regulujących rynek woreczków, przez co w wielu miejscach kategoria ta podlega mniejszym restrykcjom niż e-papierosy czy podgrzewacze tytoniu.
Francja wprowadziła całkowity zakaz sprzedaży woreczków, Finlandia wdrożyła ograniczenia obejmujące m.in. jednolite opakowania, a Wielka Brytania i Unia Europejska pracują nad zaostrzeniem przepisów. Koncerny BAT i PMI deklarują, że popierają wprowadzanie odpowiednich regulacji.
Alternatywa dla tradycyjnych papierosów
Kluczowym pytaniem dla inwestorów pozostaje to, czy woreczki mogą powtórzyć sukces z krajów skandynawskich na tych rynkach, na których nie ma zakorzenionej tradycji doustnego przyjmowania nikotyny. W wielu krajach konsumenci mogą być bardziej przyzwyczajeni do wdychania nikotyny niż do jej doustnej konsumpcji - zauważa Beckett.
Andon-Ionita z Jefferies ocenia, że brak kultury doustnego stosowania nikotyny - poza kilkoma wybranymi rynkami - stanowi największą przeszkodę na drodze do rozpowszechnienia tego produktu. Papierosy pozostają głównym źródłem zysków dla branży. W przypadku Philip Morris doustne wyroby nikotynowe odpowiadają za zaledwie 2,6 proc. całkowitego wolumenu sprzedaży.
Wielu analityków spodziewa się mimo to, że udział woreczków w zyskach branży będzie rósł. Zarówno BAT, jak i PMI podkreślają jednak, że palacze będą potrzebować dostępu do wielu różnorodnych alternatyw. - Dorosły palacz to nie jest jednolita grupa ludzi o takich samych preferencjach, rytuałach czy gustach - wskazał rzecznik PMI.