"Na dziewczyny, które tu pracowały wołano szpulki". Sentymentalny powrót do dawnej fabryki

Źródło:
tvn24.pl
Spacerowali po terenie dawnych zakładów Fasty
Spacerowali po terenie dawnych zakładów FastyKamil Śleszyński/Fundacja DOM
wideo 2/6
Spacerowali po terenie dawnych zakładów FastyKamil Śleszyński/Fundacja DOM

Białostockie Zakłady Przemysłu Bawełnianego Fasty były trzecią co do wielkości fabryką włókienniczą w Polsce Ludowej. Pod koniec czerwca dawni pracownicy kombinatu, który w latach świetności zatrudniał nawet siedem tysiąca osób, powrócili tu po latach, żeby opowiedzieć swoje historie. 

- Jeden z panów, który z nami spacerował opowiedział ciekawą anegdotę. Stwierdził mianowicie, że nazwa zakładów została nadana przez pomyłkę. Bo gdy przyjechali tu robotnicy, którzy mieli budować kombinat zapytali, gdzie właściwie są, a ktoś im odpowiedział, że w Fastach. Co nie było prawdą, bo Fasty to nazwa leżącej obok wsi, a zakłady od samego początku leżały w granicach administracyjnych Białegostoku. Tyle że na obrzeżach. Nazwa się jednak przyjęła i tak oto powstały Białostockie Zakłady Przemysłu Bawełnianego Fasty – mówi Anna Skorko, prezes białostockiej Fundacji DOM, która pod koniec czerwca we współpracy ze Stowarzyszeniem Widom, zorganizowała spacer po dawnym kombinacie.

Udział wzięło około 40 osób w różnym wieku. – W rolę przewodników wcieliło się kilkoro byłych pracowników, którzy nie kryli wzruszenia, ale też i żalu. Bo przez te wszystkie lata Fasty popadły w zapomnienie, a kiedyś były to przecież potężne zakłady – podkreśla nasza rozmówczyni.

Zadaszone hale fabryczne zajmowały dwa hektary

Dawni pracownicy opowiadali, co mieściło się w poszczególnych budynkachKamil Śleszyński/Fundacja DOM 

Budowa kombinatu rozpoczęła się w 1953 roku i trwała etapami na podstawie dokumentacji opracowanej przez moskiewskie Biuro Projektów „Giprolegprom”. Jako pierwsza, już w 1954 roku, ruszyła z produkcją przędzalnia średnioprzędna. Budowa całego kompleksu zakończyła się dopiero w 1969 roku, kiedy oddano do użytku ostatni obiekt – drukarnię. Tak powstało największe przedsiębiorstwo w powojennej historii Białegostoku i trzecia co do wielkości fabryka włókiennicza PRL. Działa blisko pół wieku.

Zadaszone hale fabryczne zajmowały dwa hektary. Mieściły się w nich trzy przędzalnie, dwie tkalnie (biała i kolorowa), wykańczalnia oraz farbiarnia. W latach 70. pracowało w nich nawet siedem tysięcy osób, a w sumie przez kombinat przewinęło się ponad 30 tysięcy. Przeważały kobiety - 70 procent. Wiele dojeżdżało do kombinatu z okolicznych wsi.

"Do pracy zawoziły nas zakładowe nyski"

- Ja akurat w dni pracujące zatrzymywałam się w Domu Młodego Robotnika, który mieścił się w Białymstoku przy ulicy Krakowskiej. Do pracy zawoziły nas zakładowe nyski - wspomina Walentyna Gocłowska.

Walentyna Gocłowska (z prawej) zaczęła przygodę z Fastami w 1958 rokuKamil Śleszyński/Fundacja DOM 

Dziś mieszka w Hajnówce. O spacerze dowiedziała się od wnuka, która znalazł informację w internecie.

- W 1958 roku rozpoczęłam naukę w przyzakładowej szkole w Fastach. Akurat została otwarta tkalnia kolorowa, w której wstawili dopiero pierwsze krosna. Pamiętam, że na początku pracowało się na jedną zmianę od 7.30 do 15.30. Później wprowadzili dwie – od godziny 5 do 13 i od 13 do 21. Wiem jednak, że w przędzalniach były nawet i trzy zmiany – mówi nasza rozmówczyni.

"Najgorszy był straszny hałas krosien"

Wspomina, że choć praca była ciężka, to można było w miarę dobrze zarobić. – Tym bardziej, że pobory uzależnione były od tego, ile na danej zmianie wytworzy się tkaniny. Najgorszy był straszny hałas krosien. Nieraz trzeba też było przerywać pracę, bo w pomieszczeniu panowała zbyt duża wilgotność. O czym informowały nas, robiące obchód, laborantki – opowiada pani Walentyna.

Szczególnie ciepło wspomina fastowski zespół muzyczny, której była członkinią. – Było to na początku lat 60. Razem z koleżanką graliśmy na mandolinach. Dwie inne panie były gitarzystami, a dwie kolejne – solistkami. Występowałyśmy na uroczystościach z okazji Święta Pracy czy w kolejne rocznice rewolucji październikowej. Oczywiście sprzęt zapewniały zakłady. Graliśmy na przykład "Białe noce w Leningradzie" i inne popularne w tamtych latach piosenki. Nie pamiętam już jak nazywał się nasz zespół. Pamiętam za to, że na wszystkie dziewczyny, które pracowały w Fastach wołano "szpulki" – uśmiecha się nasza rozmówczyni.

"Zdarzały się kradzieże, teren patrolowała straż przemysłowa"

Wspomina też pracownicze wycieczki, m.in. do Augustowa. - Zakład organizował też wczasy, choć ja akurat jeździłam wtedy na wieś na wykopki. Nieraz majster z zakładu mówił mi, że przyjeżdżałam po dwóch tygodniach z urlopu bardziej zmęczona, niż gdybym przez ten czas pracowała przy Krosnach – mówi Walentyna Gocłowska.

Tak dziś wygląda teren dawnego kombinatuKamil Śleszyński/Fundacja DOM 

Opowiada również o kradzieżach, jakie zdarzały się na terenie zakładu. - Przeważnie chodziło o jakieś drobne rzeczy, ale zapamiętałam panią sprzątającą, która próbowała wynieść pięć czy dziesięć wielkich arkuszy szarego papieru. Zaraz została publicznie skrytykowana i zwolniona z pracy. Było też kilka przypadków kradzieży gotowych już tkanin. Nieraz widziałam, jak po nocy zostawały po nich tylko puste wałki. Ktoś musiał więc zabrać tkaninę i w nocy przerzucić ją przez ogrodzenie, co nie było wcale takie łatwe, bo teren patrolowała straż przemysłowa – tłumaczy nasza rozmówczyni.

"Dziś to miejsce jest w bardzo opłakanym stanie, aż szkoda patrzeć"

Pracę w Fastach zakończyła w 1966 roku, po tym jak urodziła córkę i razem z mężem przeniosła się do Hajnówki. – Miałam jednak taki sentyment do tej pracy, że kupiłam krosno i tkałam w domu. Ludzie chętnie kupowali moje wyroby. Robiłam między innymi narzuty na fotele. Był taki okres, że trzeba było u mnie zamawiać z dwuletnim wyprzedzeniem – uśmiecha się pani Walentyna

Nie ukrywa, że spacerując po swoim dawnym zakładzie czuła ogromny żal. – Dziś to miejsce jest w bardzo opłakanym stanie, aż szkoda patrzeć. Podczas spaceru dowiedzieliśmy się, że na terenie dawnych zakładów działa prywatna wykańczalnia, która przyjmuje zamówienia od wojska i pracuje w niej około 200 osób. Czymże to jednak jest wobec tych tysięcy sprzed lat – mówi nasza rozmówczyni.

"Zakłady miały własną elektrownię, a nawet saturatornię i tuczarnię"

W spacerze wziął też udział Kamil Śleszyński. To białostocki fotograf, który pracuje nad książką o Fastach. Ma to być album z - korespondującymi ze sobą - zdjęciami współczesnymi i archiwalnymi, opatrzonymi opisami sporządzonymi na podstawie opowieści osób związanych z zakładami.

Komin fastowskiej elektrowniKamil Śleszyński/Fundacja DOM 

- Przeprowadziłem już sporo takich rozmów. Przebija z nich ogromny sentyment. Zarówno do zakładów, jak i ludzi którzy w nich pracowali. Fasty to było w latach świetności miasto w mieście. Miały własną elektrownię, oczyszczalnię ścieków, rampę kolejową, a nawet saturatornię i tuczarnię. Moi rozmówcy wspominali też bardzo dobrze zaopatrzone sklepy oraz dobrą opiekę medyczną. Przyjmował między innymi stomatolog, ginekolog i laryngolog. Do specjalistów nie było kolejek. Na terenie zakładu działała nawet pracownia RTG – mówi fotograf.

Diamenty wygrywały ze Skaldami

Ludzie, z którymi rozmawiał przeważnie przeszli w zakładach wszystkie szczeble kariery. Zaczynali w tkalni lub przędzalni, a skończyli w biurowcu. Nazywanym przez pracowników "białym domem".

- Szczególnie miło wspominam rozmowę z jednym z członków zespołu bigbitowego Diamenty, który działał przy zakładzie. Muzyk opowiadał, że zespół miał najlepszy sprzęt, jaki był wówczas dostępny. Występował nie tylko podczas różnego rodzaju uroczystościach, ale też brał udział w konkursach muzycznych. Diamentom zdarzyło się wygrywać nawet ze Skaldami – uśmiecha się Śleszyński.

O fastowskich przodownikach pisały gazety

Zbierając materiały do książki przejrzał też ówczesną prasę. - Pierwszą wzmiankę o zakładach znalazłem w "Gazecie Białostockiej" z 1956 roku. W kolejnych numerach publikowane były nawet zdjęcia radzieckich projektantów, którzy przyjechali na pusty plac budowy. Wiele artykułów traktowało też o fastowskich przodownikach pracy, którzy przekraczali normy i brali udział we współzawodnictwie z innymi zakładami – uśmiecha się pan Kamil.

Z gazet dowiedział się też o tym, że w Fastach działał Zakładowy Ośrodek Propagandy Partyjnej. - Zatrudnieni tam ludzie zajmowali się tworzeniem haseł propagandowych i przygotowywaniem transparentów na pochody 1-majowe. Co ciekawe, w zakładach wydawana był też gazeta "Fasty". Może uda mi się kiedyś dotrzeć do jej poszczególnych numerów - mówi Śleszyński.

Trudne lata 90.

W latach 80. Fasty były inicjatorem strajków w Białymstoku. Zmiany wolnorynkowe, jakie nastąpiły w ich wyniku, doprowadziły jednak do likwidacji zakładu i utraty pracy przez wielu ludzi.

Pracowały tu kiedyś tysiące ludziKamil Śleszyński/Fundacja DOM 

W 1998 roku straty firmy sięgały 18 mln zł przy pikującej w dół sprzedaży i ujemnych kapitałach. Dług wobec ZUS-u i Skarbu Państwa sięgał 56 mln. W 1999 roku Fasty podzieliły się na spółki.

Zniknął napis "Jaka praca dziś – taka Polska jutro”

Dziś w miejscu dawnego kolosa - oprócz wspomnianej przez Walentynę Gocłowską wykańczalni - działa wiele zakładów, sklepów i magazynów. Niedawno z frontowej ściany najbardziej wyeksponowanego budynku zdjęty został napis: „Jaka praca dziś”, stanowiący pierwszy człon propagandowego hasła, które niegdyś witało wchodzących do kombinatu fastowiaków: „Jaka praca dziś – taka Polska jutro”.

- W oryginalnej formie zachowała się tylko brama wjazdowa, wieża ciśnień i elektrociepłownia. Część pozostałych budynków zburzono. Niektóre przebudowano nie do poznania. Niemniej dawni pracownicy zakładów, którzy uczestniczyli w spacerze bez problemu wskazywali, co w którym budynku się przed laty mieściło – mówi Kamil Śleszyński.

Szykuje się jeszcze jeden spacer

We wrześniu ma być zorganizowany kolejny spacer. W międzyczasie odbędą się warsztaty pracy z tkaniną oraz wycieczka szlakiem dawnych zakładów włókienniczych. Między innymi tych w Żyrardowie i w Łodzi.

W spacerze wzięło udział około 40 osób Kamil Śleszyński/Fundacja DOM 

OGLĄDAJ TVN24 NA ŻYWO W TVN24 GO >>>

- Naszym najważniejszym celem jest jednak stworzenie białostockiego muzeum włókiennictwa. Jeżeli nie stacjonarnego, to chociaż wirtualnego. Dzieje Białegostoku, nazywanego w XIX wieku Manchesterem Północy, związane są wszak ściśle z działającymi tu fabrykami włókienniczymi. Tu już jednak inna historia – podkreśla cytowana na wstępie Anna Skorko.

Korzystałem z materiałów Fundacji DOM

Dawny kombinat mieścił się przy ulicy Przędzalnianej w Białymstoku

Autorka/Autor:tm/gp

Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: Kamil Śleszyński/Fundacja DOM

Pozostałe wiadomości

Od ponad 300 lat leży na dnie morza wraz ze skarbem, którego wartość szacowana jest nawet na 16 miliardów funtów (80 miliardów złotych). Teraz kolumbijski rząd rozpoczyna badania nad "świętym Graalem wśród wraków". W ramach projektu archeologicznego w głębiny wysłane zostaną sondy, które ocenią, jaki materiał archeologiczny znajduje się na dnie Morza Karaibskiego.

"Święty Graal wśród wraków" i imponujący skarb. Ruszają badania

"Święty Graal wśród wraków" i imponujący skarb. Ruszają badania

Źródło:
BBC

Zaufana prokuratura Zbigniewa Ziobry w trzy tygodnie umorzyła sprawę dotyczącą sprzedaży nagrań z afery taśmowej Rosjanom - napisał "Newsweek". Umorzenie - jak podaje tygodnik - odbyło się "po cichu", a sprawa "toczyła się poza kontrwywiadem i prokuratorami wyspecjalizowanymi do walki ze szpiegostwem".

Zaufana prokuratura Ziobry i "umorzenie po cichu" w trzy tygodnie. Chodzi o sprzedaż nagrań z afery podsłuchowej

Zaufana prokuratura Ziobry i "umorzenie po cichu" w trzy tygodnie. Chodzi o sprzedaż nagrań z afery podsłuchowej

Źródło:
"Newsweek", TVN24

W wyniku turbulencji podczas lotu liniami Qatar Airways dwanaście osób odniosło obrażenia - podało lotnisko w Dublinie, gdzie samolot wylądował. Na płycie pojawiły się służby ratunkowe, by pomóc poszkodowanym.

Turbulencje podczas lotu. Dwanaście osób poszkodowanych

Turbulencje podczas lotu. Dwanaście osób poszkodowanych

Źródło:
tvn24.pl

Jeszcze w maju na termometrach zobaczymy prawie 30 stopni. A jakie wartości przyniesie nam pierwszy miesiąc meteorologicznego lata? Sprawdź autorską długoterminową prognozę pogody na 16 dni, przygotowaną przez prezentera tvnmeteo.pl Tomasza Wasilewskiego.

Pogoda na 16 dni. Tomasz Wasilewski o tym, jak zacznie się czerwiec

Pogoda na 16 dni. Tomasz Wasilewski o tym, jak zacznie się czerwiec

Źródło:
tvnmeteo.pl

Zmarła Ludwika Wujec, opozycjonistka z czasów PRL, fizyczka i nauczycielka, żona legendy Solidarności, byłego posła i doradcy prezydenta Bronisława Komorowskiego Henryka Wujca. O jej śmierci poinformował syn Paweł Wujec. Miała 83 lata.

Ludwika Wujec nie żyje. "Walczyła o demokrację i wolność słowa i to osiągnęła"

Ludwika Wujec nie żyje. "Walczyła o demokrację i wolność słowa i to osiągnęła"

Źródło:
tvn24.pl, PAP

Gdzie jest burza? W niedzielę 26.05 w części Polski pojawiają się wyładowania atmosferyczne. Burz przybywa. Śledź aktualną sytuację pogodową na tvnmeteo.pl.

Gdzie jest burza? Mocno pada, wieje, sypie gradem

Gdzie jest burza? Mocno pada, wieje, sypie gradem

Aktualizacja:
Źródło:
tvnmeteo.pl

Siedem osób zostało rannych po wypadku z udziałem dwóch samochodów osobowych na drodze krajowej numer 91 w Różynach w województwie pomorskim.

Siedem osób rannych po zderzeniu dwóch aut

Siedem osób rannych po zderzeniu dwóch aut

Źródło:
PAP

"Piękny pokaz ignorancji", "chyba nie do końca Pan wie jak działa izolacja", "zamieszkaj pan w namiocie" - to reakcje internautów na wpis publicysty Jana Pospieszalskiego. Ironizował w nim, że z powodu ocieplenia klimatu nie ma potrzeby ocieplania budynków, które ma rzekomo narzucać Unia Europejska w dyrektywie budynkowej. Wyjaśniamy, o co chodzi w dyrektywie, a ekspert tłumaczy, dlaczego potrzebna jest termomodernizacja budynków.

"Temperatury rosną, planeta płonie". Po co jednak ocieplać budynki. Wyjaśniamy

"Temperatury rosną, planeta płonie". Po co jednak ocieplać budynki. Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Przesiewowe badania w ramach pierwszej takiej akcji w Polsce - "Lipidogram dla pierwszaka" - trwały od listopada ubiegłego roku do marca tego roku. Wzięło w nich udział prawie 700 uczniów klas pierwszych z zabrzańskich szkół podstawowych. U 15 procent uczniów stwierdzono podwyższone stężenie cholesterolu, i to częściej u dzieci szczupłych.

Uczniowie klas pierwszych wzięli udział w badaniu poziomu cholesterolu. Wyniki były zaskoczeniem

Uczniowie klas pierwszych wzięli udział w badaniu poziomu cholesterolu. Wyniki były zaskoczeniem

Źródło:
Fakty po Południu TVN24

67-letni sternik zginął na jeziorze Śniardwy po tym, jak maszt jego żaglówki zahaczył o linię energetyczną. Mężczyzna został porażony prądem. Do szpitala trafili: kobieta, która była na pokładzie jachtu oraz świadek zdarzenia, który ruszył na pomoc.

Żaglówka zahaczyła masztem o linię energetyczną. Zginął sternik

Żaglówka zahaczyła masztem o linię energetyczną. Zginął sternik

Źródło:
tvn24.pl, PAP

Najstraszniejszą konsekwencją wojny jest spalona pustka - powiedział prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w przesłaniu do światowych przywódców. Zaapelował do prezydentów USA Joe Bidena i Chin Xi Jinpinga o osobiste uczestnictwo w szczycie pokojowym, który 15 i 16 czerwca odbędzie się w Szwajcarii. - Nie chcemy, aby Karta Narodów Zjednoczonych spłonęła. Proszę, pokażcie swoje przywództwo w zaprowadzaniu pokoju - mówił Zełenski.

Przesłanie ze zniszczonego Charkowa. "Nie chcemy, aby Karta Narodów Zjednoczonych spłonęła"

Przesłanie ze zniszczonego Charkowa. "Nie chcemy, aby Karta Narodów Zjednoczonych spłonęła"

Źródło:
PAP, TVN24

Igor Ostrowski odszedł w wieku 53 lat. Prawnik, ekspert rynku telekomunikacji i nowych technologii. Był wiceministrem w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji, pełniącym tę funkcję w rządzie Donalda Tuska w latach 2011-2012.

Nie żyje Igor Ostrowski, były wiceminister w rządzie Donalda Tuska

Nie żyje Igor Ostrowski, były wiceminister w rządzie Donalda Tuska

Źródło:
tvn24.pl

Nie żyje Dariusz Brzostowicz, który brał udział w Motoparalotniowych Mistrzostwach Polski, organizowanych na lotnisku w Lesznie. 67-letni pilot kadry narodowej spadł na pole uprawne w okolicy wsi Sądzia. Tragiczny wypadek wyjaśnia policja.

Wypadek na motoparalotni. Nie żyje zawodnik kadry narodowej

Wypadek na motoparalotni. Nie żyje zawodnik kadry narodowej

Źródło:
PAP, TVN24

Do Bangladeszu zbliża się cyklon Remal. Z przybrzeżnych terenów ewakuowano prawie 800 tysięcy osób. Służby meteorologiczne wydały alert najwyższego stopnia. Żywioł zagraża też sąsiadującym regionom Indii.

Ewakuacja blisko 800 tysięcy osób. Najwyższy stopień alertu

Ewakuacja blisko 800 tysięcy osób. Najwyższy stopień alertu

Źródło:
PAP, AP, Reuters

Skuter, którym niegdyś jeździł były już prezydent Francji Francois Hollande, został sprzedany na aukcji za ponad 25 tysięcy euro. To wielokrotnie więcej niż jego wartość rynkowa. Szary jednoślad 10 lat temu był w centrum uwagi ze względu cele podróży byłego prezydenta. Hollande używał go do "dyskretnych eskapad" do aktorki Julie Gayet, z którą połączył go romans.

Legendarny skuter byłego prezydenta Francji sprzedany na aukcji

Legendarny skuter byłego prezydenta Francji sprzedany na aukcji

Źródło:
PAP
"Do tej pory był Izrael kontra terroryści. Teraz się okazuje, że są jeszcze Palestyńczycy"

"Do tej pory był Izrael kontra terroryści. Teraz się okazuje, że są jeszcze Palestyńczycy"

Źródło:
tvn24.pl
Premium

Mówi się, że w Stanach Zjednoczonych jest mnóstwo pieniędzy, co jest prawdą, ale trzeba być częścią sieci kontaktów, żeby mieć do tych środków dostęp. W innym przypadku napotkasz ścianę - mówi w rozmowie z redakcją biznesową tvn24.pl Jędrzej Litwiniuk, szef polskiej firmy Auxilius Pharma, która w USA chce wprowadzić lek na dusznicę bolesną. Marek Ostrowski, twórca aplikacji Living Well Plus refundowanej w Niemczech i Szwajcarii, zwraca uwagę, że w obu tych krajach wiadomo było, z kim rozmawiać w sprawie uzyskania dofinansowania ze strony państwa. Inaczej jego zdaniem jest w Polsce. - To jest absurdalne i bez sensu - komentuje.

"Absurdalne i bez sensu. Cały świat to robi, dlaczego u nas nie można?"

"Absurdalne i bez sensu. Cały świat to robi, dlaczego u nas nie można?"

Źródło:
tvn24.pl

Stanisław Tyszka, poseł Kofederacji, powiedział, że dostawał propozycje, by "skorzystać z Funduszu Sprawiedliwości". - To była korupcja polityczna - stwierdził i zadeklarował, że jest gotowy do współpracy z prokuraturą i ewentualną komisją śledczą w tej sprawie. Zapowiedział, że w najbliższych dniach przedstawi więcej szczegółów.

Tyszka: Dostawałem propozycje, by skorzystać z Funduszu Sprawiedliwości. To była korupcja polityczna

Tyszka: Dostawałem propozycje, by skorzystać z Funduszu Sprawiedliwości. To była korupcja polityczna

Źródło:
TVN24

Alert RCB został wysłany do osób przebywających na terenie 10 województw. W ciągu dnia spodziewane są burze i intensywne opady deszczu. Eksperci radzą, by w miarę możliwości pozostać w domu.

Alert RCB w 10 województwach. Tu sytuacja może być szczególnie trudna

Alert RCB w 10 województwach. Tu sytuacja może być szczególnie trudna

Źródło:
RCB, tvnmeteo.pl

Straż Graniczna opublikowała film, na którym widać trzy osoby na granicy polsko-białoruskiej w okolicy Dubicz Cerkiewnych. Jedna z nich przebiegła na polską stronę, druga w tym czasie rozglądała się na wszystkie strony, trzymając w rękach napiętą procę.

Jeden mierzy z napiętej procy, drugi biegnie na polską stronę. Nagranie z granicy

Jeden mierzy z napiętej procy, drugi biegnie na polską stronę. Nagranie z granicy

Źródło:
tvn24.pl

W miejscowości Humniska w gminie Brzozów na Podkarpaciu w czasie prac przydomowych doszło do tragicznego wypadku. Zginęło czteroletnie dziecko. Sprawę wyjaśnia prokuratura.

Nie żyje czteroletnie dziecko. Prokuratura wstępnie o przyczynie

Nie żyje czteroletnie dziecko. Prokuratura wstępnie o przyczynie

Aktualizacja:
Źródło:
tvn24.pl, jaslo365.pl
"Najlepiej nie pamiętać". Ujawniamy taśmy Mraza i Romanowskiego z lutego i marca tego roku

"Najlepiej nie pamiętać". Ujawniamy taśmy Mraza i Romanowskiego z lutego i marca tego roku

Źródło:
tvn24.pl
Premium

Odwołany został zastępca komendanta policji w Inowrocławiu, a wobec dyżurnego tamtejszej komendy wszczęto postępowanie dyscyplinarne. To pokłosie policyjnej interwencji z użyciem paralizatora, w wyniku której zmarł 27-letni mężczyzna.

Policjanci użyli paralizatora, nie żyje 27-latek. Zastępca komendanta odwołany

Policjanci użyli paralizatora, nie żyje 27-latek. Zastępca komendanta odwołany

Źródło:
tvn24.pl, PAP

Bił i kopał ją tak długo, aż zakatował na śmierć. Były członek kazachskiego rządu Kuandyk Biszymbajew został w maju uznany winnym zabójstwa swojej żony. Ich małżeństwo, które trwało niecały rok, było naznaczone przemocą. Proces polityka, który śledził przed telewizorami cały kraj, rzucił światło na piekło kobiet w Kazachstanie. Na jego fali milczenie przerywają kolejne ofiary. Są już pierwsze zmiany w prawie, ale to na razie bardzo mały krok.

Obsesyjnie jej pragnął, niespełna rok po ślubie zakatował. Proces polityka śledził cały naród. Czy coś się zmieni?

Obsesyjnie jej pragnął, niespełna rok po ślubie zakatował. Proces polityka śledził cały naród. Czy coś się zmieni?

Źródło:
BBC, PAP
"Może jak jest Niebieska Karta, to powinna być jakaś Zielona albo Żółta Karta dla takich rodzin jak nasza?"

"Może jak jest Niebieska Karta, to powinna być jakaś Zielona albo Żółta Karta dla takich rodzin jak nasza?"

Źródło:
tvn24.pl
Premium

Nie da się policzyć, ile kobiet zbadało w sobotę swoje piersi, ile z nich dowiedziało się, że potrzebna jest pilna wizyta u lekarza. Na pewno wiele, bo aż w 90 miejscowościach polskie Amazonki uczyły chętne osoby, jak robić badania profilaktycznie w kierunku raka piersi. W niedzielę Dzień Matki. Akcja odbyła pod hasłem "Badamy nie tylko Mamy".

Dlaczego warto badać piersi? "Gdybym nie poszła wtedy na USG, dziś mogłoby mnie tutaj nie być"

Dlaczego warto badać piersi? "Gdybym nie poszła wtedy na USG, dziś mogłoby mnie tutaj nie być"

Źródło:
Fakty TVN

Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk, wypowiadając się o zagrożeniach ze strony Rosji, zapewniał w wywiadzie radiowym, że Unia Europejska jest największą gospodarką świata. Sprawdziliśmy, czy polityk ma rację.

Tomczyk: UE jest największą gospodarką świata. Nie, są większe

Tomczyk: UE jest największą gospodarką świata. Nie, są większe

Źródło:
Konkret24

"Zwracamy się do Przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz jej Członków z wnioskiem o niezwłoczne podjęcie działań zmierzających do wydania decyzji o przedłużeniu koncesji na rozpowszechnianie programu TVN Style" - apeluje Krajowa Izba Gospodarcza Elektroniki i Telekomunikacji. Z kolei Krajowa Izba Komunikacji Ethernetowej dodaje, że "ze względu na poruszaną w ramach treści dostępnych w programie TVN Style tematykę oraz jego popularność, dostępność tego programu jest pożądana przez abonamentów i stanowi o ich atrakcyjności".

Brak koncesji dla kanału TVN Style. Organizacje medialne apelują do KRRiT

Brak koncesji dla kanału TVN Style. Organizacje medialne apelują do KRRiT

Źródło:
tvn24.pl

Zarząd TVN SA wydał w czwartek oświadczenie w sprawie działań Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Oświadczenie zarządu TVN SA w sprawie działań KRRiT 

Oświadczenie zarządu TVN SA w sprawie działań KRRiT 

Źródło:
tvn24.pl

Mark Brzezinski, ambasador USA w Polsce, odniósł się do działań Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, która ciągle nie podjęła decyzji o przedłużeniu koncesji kanału TVN Style. Napisał, że "oświadczenie KRRiT, kwestionujące zasadność prowadzenia działalności w Polsce przez amerykańską firmę, podważa nasze wspólne wartości, dwustronne interesy i praworządność".

Brzezinski: oświadczenie KRRiT podważa nasze wspólne wartości

Brzezinski: oświadczenie KRRiT podważa nasze wspólne wartości

Źródło:
tvn24.pl

Agata Wolna, prezenterka TVN24, opowiedziała w studiu o swojej książce - "Alemama, czyli historia z życia wzięta". - Próbuję odczarować idealne macierzyństwo, które trzeba włożyć między bajki, bo czegoś takiego nie ma - mówiła. Książka - kierowana zarówno do dzieci, jak i rodziców - zdobyła Nagrodę Rodziców 2024.

Agata Wolna "odczarowuje idealne macierzyństwo". Jej książka została nagrodzona

Agata Wolna "odczarowuje idealne macierzyństwo". Jej książka została nagrodzona

Źródło:
TVN24

W najnowszym "Kadrze na kino" Ewelina Witenberg opowiada o filmie "Furiosa: Saga Mad Max", który trafił właśnie do kin. Mówi o nagraniach, za które przepraszał raper Sean "Diddy" Combs. Opowiada też o filmie "Gaga Chromatica Ball", który od dziś można obejrzeć w serwisie HBO Max. Film to zapis spektakularnego koncertu Lady Gagi w Los Angeles.

Co warto obejrzeć. Ewelina Witenberg podsumowuje. "Kadr na kino" w TVN24

Co warto obejrzeć. Ewelina Witenberg podsumowuje. "Kadr na kino" w TVN24

Źródło:
tvn24.pl