Prokuratura cofnęła apelację, aktywiści prawomocnie uniewinnieni

Oskarżeni przed sądem
Aktywiści uniewinnieni za pomaganie na granicy
Źródło: TVN24
Uniewinnienie pięciorga aktywistów zaangażowanych w pomoc migrantom na granicy z Białorusią jest już prawomocne. Byli oni oskarżeni o ułatwianie niezgodnego z prawem pobytu w Polsce. Prokuratura cofnęła apelację. Polecił to zrobić Prokurator Generalny Waldemar Żurek.

W poniedziałek sprawą zajął się Sąd Okręgowy w Białymstoku, który wobec cofnięcia apelacji przez Prokuraturę Rejonową w Hajnówce - pozostawił ją bez rozpoznania.

Oznacza to, że wyrok uniewinniający sądu pierwszej instancji jest prawomocny.

Apelacje cofnięte

Apelacje zostały cofnięte na polecenie Prokuratora Generalnego. Przed sądem pierwszej instancji prokuratura chciała kar roku i czterech miesięcy więzienia dla każdej z osób oskarżonych.

- To polecenie (o cofnięciu apelacji - red.) było poprzedzone gruntowną analizą, przeprowadzoną przez Departament Postępowania Sądowego Prokuratury Krajowej, zapadłego orzeczenia pierwszej instancji, a także środka odwoławczego złożonego przez prokuratora - powiedziała rzeczniczka Prokuratora Generalnego prokurator Anna Adamiak.

Oskarżeni przed sądem
Oskarżeni przed sądem
Źródło: tvn24.pl/ Tomasz Mikulicz

Dodała, że ta analiza została przez Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka zaaprobowana. - Prokurator Generalny uznał, że to orzeczenie sądu pierwszej instancji jest słuszne co do istoty, w zakresie oceny materiału dowodowego, oceny prawno-karnej i to swoje stanowisko sąd w sposób rzetelny, przekonujący uzasadnił. A w związku z tym apelacja - w ocenie Prokuratora Generalnego - nie miałaby żadnych szans powodzenia - dodała prokurator Adamiak.

Cztery osoby zatrzymano, gdy przewoziły migrantów

Cztery z pięciu osób, których ten proces dotyczył - zostały zatrzymane, gdy przewoziły migrantów. Początkowo śledczy postawili im zarzuty pomocnictwa w marcu 2022 roku w nielegalnym przekraczaniu granicy polsko-białoruskiej przez Egipcjanina i rodzinę z Iraku.

Po dwuletnim śledztwie prokuratura zmieniła te zarzuty na ułatwianie migrantom niezgodnego z prawem pobytu w Polsce i w takiej wersji do sądu trafił akt oskarżenia. Jedną osobę oskarżyła m.in. o to, że dostarczała migrantom jedzenie i ubrania, gdy ci przebywali w lesie. Miała też przekazywać im informacje przydatne w razie zatrzymania, udzielić schronienia i zapewnić odpoczynek. Pozostałe cztery oskarżyła o to, że przewoziły tych cudzoziemców w głąb kraju.

Sąd ich uniewinnił

We wrześniu ubiegłego roku Sąd Rejonowy w Hajnówce nieprawomocnie uniewinnił wszystkich oskarżonych od takiego zarzutu.

Uzasadniając wyrok, sąd pierwszej instancji przedstawił analizę przepisu, na którym oparty został akt oskarżenia. Chodzi o artykuł 264a paragraf 1 Kodeksu karnego, który penalizuje sytuację, gdy ktoś - w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej - umożliwia lub ułatwia innej osobie pobyt na terytorium RP wbrew przepisom.

Według prokuratury, korzyść osobistą uzyskali migranci, którym aktywiści pomagali. - Gdyby przyjąć taką konstrukcję rozumienia tej normy prawnej, to każdy obcokrajowiec, który dociera na terytorium Polski, na terytorium UE, osiąga korzyść osobistą, bo przecież tego chce, chce się tutaj znaleźć - mówił, uzasadniając wyrok, sędzia Adam Rodakowski z Sądu Rejonowego w Hajnówce.

Jak dodał, w takiej sytuacji każdy pomagający takiej osobie popełniałby przestępstwo. Odwołując się m.in. do doktryny i wykładni przepisów sędzia podkreślał, że aby mogło dojść do takiego przestępstwa (ułatwiania nielegalnego pobytu), jak opisała je prokuratura w akcie oskarżenia, korzyść (osobistą lub majątkową) musieliby uzyskać oskarżeni.

Sędzia mówił, że oskarżeni nie odnieśli takiej korzyści, a przynajmniej w sprawie nie ma dowodów, by tak się stało. Zwracał uwagę, że o ile były dowody, iż oskarżeni ułatwili pobyt w Polsce migrantom, to nie ma dowodów, że zrobili to dla korzyści osobistej czy majątkowej. Ocenił też, że nie ma w tej sprawie dowodów na przypisanie oskarżonym pomocnictwa do nielegalnego przekroczenia granicy przez migrantów.

Operacja "Śluza" - kryzys wywołany przez Łukaszenkę

Kryzys migracyjny na granicach Białorusi z Polską, Litwą i Łotwą został wywołany przez Alaksandra Łukaszenkę, który jest oskarżany o prowadzenie wojny hybrydowej. Polega ona na zorganizowanym przerzucie migrantów na terytorium Polski, Litwy i Łotwy. Łukaszenka w ciągu 31 lat swoich rządów nieraz straszył Europę osłabieniem kontroli granic.

Czytaj też: Operacja "Śluza" - skąd latały samoloty do Mińska? Oto, co wynika z analizy tysięcy rejsów

Akcję ściągania migrantów na Białoruś z Bliskiego Wschodu czy Afryki, by wywołać kryzys migracyjny, opisał na swoim blogu już wcześniej dziennikarz białoruskiego opozycyjnego kanału Nexta Tadeusz Giczan. Wyjaśniał, że białoruskie służby prowadzą w ten sposób wymyśloną przed 10 laty operację "Śluza". Pod pozorem wycieczek do Mińska, obiecując przerzucenie do Europy Zachodniej, reżim Łukaszenki sprowadził tysiące migrantów na Białoruś. Następnie przewozi ich na granice państw UE, gdzie służby białoruskie zmuszają ich, by je nielegalnie przekraczali. Ta operacja wciąż trwa.

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: