"Ruch monitorowało tylko dwóch kontrolerów". Nowe informacje o tragedii na lotnisku

Nowy Jork
Nagranie wideo z katastrofy samolotu Air Canada
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/SARAH YENESEL
W momencie wypadku samolotu na nowojorskim lotnisku LaGuardia wieżę kontroli lotów obsługiwało dwóch z czterech kontrolerów na służbie - podał we wtorek Bloomberg. W wyniku zderzenia samolotu z wozem strażackim zginęło dwóch pilotów.

W nocy z niedzieli na poniedziałek samolot pasażerski linii Air Canada Express w trakcie lądowania uderzył w wóz strażacki na lotnisku LaGuardia w Nowym Jorku. Zginęło dwóch pilotów, a 41 osób trafiło do szpitala.

Piloci już od ubiegłego roku zgłaszali obawy dotyczące braku komunikacji, błędów kontrolerów ruchu lotniczego i innych zagrożeń na lotnisku - podała stacja CNN.

Choć w momencie tragedii służbę pełniło czterech pracowników, tylko dwóch z nich monitorowało wtedy ruch na lotnisku z okien wieży kontroli lotów - doniósł we wtorek Bloomberg, powołując się na chcące zachować anonimowość źródła zaznajomione ze sprawą. Pozostałych dwóch miało być "gdzie indziej w budynku".

Informację tę potwierdziła amerykańska Krajowa Rada Bezpieczeństwa Transportu (NTSB), która bada przyczyny tragedii.

O najnowszych ustaleniach mówiła w poniedziałek dziennikarzom przewodnicząca NTSB Jennifer Homendy. Jak przekazała, system w wieży kontroli lotów śledzący ruch w powietrzu i na płycie lotniska nie zaalarmował kontrolerów o kolizyjnym kursie wozu strażackiego i samolotu. Jak dodała stało się tak, ponieważ wóz strażacki nie posiadał nadajnika.

Wypadek na LaGuardii

Jak wynika z nagrań z wieży kontroli lotów, jeden z kontrolerów zezwolił wozowi strażackiemu na przejazd przez pas startowy, po czym desperacko próbował go zatrzymać, krzycząc: "Wóz numer jeden, stop, stop, stop!". Po paru sekundach w pojazd uderzył lądujący samolot. "Zawaliłem sprawę" - powiedział kontroler.

Sekretarz Transportu Sean Duffy stwierdził w poniedziałek na konferencji prasowej, że nie chce "wyprzedzać" śledczych z Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu (NTSB), którzy prowadzą śledztwo. - Nie mogę podać szczegółów dotyczących tego, co poszło nie tak - powiedział. Zdementował jednak krążące plotki, by na wieży znajdował się tylko jeden kontroler - podaje NBC News.

Lotnisko LaGuardia zostało ponownie otwarte w poniedziałek wieczorem czasu polskiego, jednak nadal dostępny jest tylko jeden z dwóch pasów startowych. Drugi, na którym doszło do kolizji, jest wciąż zamknięty.

Opracował Mikołaj Gątkiewicz

Źródło: Reuters, Bloomberg, New York Times
Czytaj także: