Zrobił awanturę strażnikom granicznym bo "zderzył się z murem". Jest wyrok

Oskarżony przed sądem
Sąd uniewinnił go od zarzutu grożenia strażnikom granicznym. "Wymiar sprawiedliwości w Polsce nadal działa" (26.09.2025)
Źródło: TVN24
Jest już prawomocny wyrok w sprawie wolontariusza, który został oskarżony o kierowanie gróźb karalnych wobec funkcjonariuszy Straży Granicznej. Poszło o to, że ci nie chcieli pozwolić mu spotkać się z Somalijczykiem, który najpierw uczynił go swoim pełnomocnikiem, a potem miał zrezygnować z ubiegania się o ochronę międzynarodową. Sąd uniewinnił aktywistę, prokuratura nie składała apelacji. Wyrok stał się więc prawomocny.

- Po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem wyroku i poznaniem motywów, jakie legły u podstaw wydania wyroku, prokuratura podjęła decyzję, że nie będzie składać apelacji - mówi Elwira Laskowska, szefowa Prokuratury Rejonowej w Białymstoku.

Chodzi o głośną sprawę aktywisty niosącego pomoc humanitarną na polsko-białoruskiej granicy, wobec którego prokuratura żądała grzywny za kierowanie gróźb karalnych wobec funkcjonariuszy Straży Granicznej z placówki w Michałowie oraz bezprawne wywieranie wpływu.

Oskarżony przed sądem
Oskarżony przed sądem
Źródło: PAP/Artur Reszko

Wyrok jest prawomocny

We wrześniu zeszłego roku Sąd Rejonowy w Białymstoku uniewinnił oskarżonego. Jako, że prokuratura nie złożyła apelacji, wyrok jest prawomocny.

Sprawa związana była z udzieleniem przez wolontariusza pomocy trzem migrantom: dwóm Etiopczykom i Somalijczykowi. Jak mówił na początku procesu, trzej cudzoziemcy potwierdzili chęć ubiegania się o ochronę międzynarodową w Polsce.

Zaczął nagrywać, udzieliły mu się emocje

Po ich zabraniu przez Straż Graniczną do placówki w Michałowie (woj. podlaskie) aktywista został powiadomiony przez SG, że Etiopczycy dostali decyzję o umieszczeniu w otwartym ośrodku, a Somalijczyk zrezygnował z ubiegania się o ochronę międzynarodową w Polsce.

Gdy chciał się z nim zobaczyć lub dostać wgląd w dokumenty jako jego pełnomocnik, spotkał się z odmową i nakazano mu opuszczenie placówki. Jak mówił, nie chciał tego zrobić, powołując się na pełnomocnictwo od Somalijczyka. Zaczął nagrywać sytuację na telefonie, więc został wyprowadzony siłą. Przed sądem wyjaśniał, że padły wtedy z jego strony ostre słowa. Mówił, że emocje go poniosły z poczucia bezsilności i wobec sytuacji, w jego przekonaniu, jawnego łamania prawa. Rezygnację Somalijczyka z ubiegania się o ochronę uznał za "skrajnie nieprawdopodobną".

"Dziwię, że w ogóle prokuratura zdecydowała się taki akt oskarżenia skierować" (26.09.2025)
Źródło: TVN24

"Zderzył się z murem"

Sędzia Tomasz Pannert, uzasadniając wyrok uniewinniający, mówił że oskarżony nie jest typem chuligana, który wdziera się na teren placówki SG. Mówił, że jest on osobą o "ponadprzeciętnej wrażliwości, która cechuje się szacunkiem dla zasad funkcjonowania państwa prawa". Sąd używał w uzasadnieniu określenia, które w procesie padło ze strony oskarżonego, że "zderzył się on z murem".

- Cytował słowa, które padły ze strony wolontariusza do funkcjonariuszy: "Łamiecie prawo, zostaną wobec was wyciągnięte konsekwencje". A co miał powiedzieć? Miał wyjść, podziękować, dziękuję panowie, żeście mnie wpuścili. No nie (...), zderzył się z murem i reaguje adekwatnie do sytuacji, w jakiej się znalazł, w jakiej został postawiony przez państwo prawa - stwierdził sędzia Pannert.

Sędzia Tomasz Pannert
Sędzia Tomasz Pannert
Źródło: PAP/Artur Reszko

Sąd przymknął oko na wulgaryzmy

Zaznaczył też że użyty przez oskarżonego wulgaryzm "chluby nie przynosi", ale – odnosząc się do okoliczności – powiedział, że w takiej sytuacji "sąd może przymknąć na to oko".

Natomiast biorąc pod uwagę do szerszy, prawny aspekt spraw, podkreślał, że wszystkie postępowania wobec obywateli mają być prowadzone w sposób niebudzący wątpliwości, przejrzysty i transparentny.

- Takiego procedowania ze strony organów i instytucji państwa, państwa prawa rzecz jasna, oczekują obywatele - stwierdził sędzia.

Natomiast wolontariusz, po wyjściu z sali rozpraw, mówił że miał nadzieję na taki wyrok. – Zostałem uniewinniony i to daje mi poczucie, że wymiar sprawiedliwości w Polsce nadal działa pomimo wielu prób zaorania systemu sprawiedliwości przez PiS - powiedział.

Sąd uniewinnił pana Bartosza
Sąd uniewinnił pana Bartosza
Źródło: PAP/Artur Reszko

Operacja "Śluza" - kryzys wywołany przez Łukaszenkę

Kryzys migracyjny na granicach Białorusi z Polską, Litwą i Łotwą został wywołany przez Alaksandra Łukaszenkę, który jest oskarżany o prowadzenie wojny hybrydowej. Polega ona na zorganizowanym przerzucie migrantów na terytorium Polski, Litwy i Łotwy. Łukaszenka w ciągu ponad 31 lat swoich rządów nieraz straszył Europę osłabieniem kontroli granic.

Czytaj też: Operacja "Śluza" - skąd latały samoloty do Mińska? Oto, co wynika z analizy tysięcy rejsów

Akcję ściągania migrantów na Białoruś z Bliskiego Wschodu czy Afryki, by wywołać kryzys migracyjny, opisał na swoim blogu już wcześniej dziennikarz białoruskiego opozycyjnego kanału Nexta Tadeusz Giczan. Wyjaśniał, że białoruskie służby prowadzą w ten sposób wymyśloną przed 10 laty operację "Śluza". Pod pozorem wycieczek do Mińska, obiecując przerzucenie do Europy Zachodniej, reżim Łukaszenki sprowadził tysiące migrantów na Białoruś. Następnie przewozi ich na granice państw UE, gdzie służby białoruskie zmuszają ich, by je nielegalnie przekraczali. Ta operacja wciąż trwa.

Organizacje pomocowe o sytuacji na granicy

Organizacje niosące pomoc humanitarną na granicy polsko-białoruskiej twierdzą, że pomimo zmiany rządów w Polsce wobec migrantów nadal łamane jest prawo. Przekonują, że mają udokumentowane przypadki wyrzucania za granicę z Białorusią osób, które wyraźnie i w obecności wolontariuszy prosiły o ochronę międzynarodową. W czasie jednej z konferencji prasowych zaprezentowano drastyczny film udostępniony przez Podlaskie Ochotnicze Pogotowie Humanitarne, na którym widać przeciąganie bezwładnego ciała kobiety przez bramkę w płocie granicznym i porzucanie jej po drugiej stronie.

Organizacje pomocowe domagają się od rządu przywrócenia praworządności na pograniczu polsko-białoruskim, prowadzenia polityki ochrony granic z poszanowaniem prawa międzynarodowego oraz krajowego gwarantującego dostęp do procedury ubiegania się o ochronę międzynarodową i przestrzeganie zasady non-refoulement, wszczynania przewidzianych prawem postępowań administracyjnych wobec osób przekraczających granicę, natychmiastowego zatrzymania przemocy na granicy wobec osób w drodze i pociągnięcie do odpowiedzialności winnych przemocy.

"Wiemy o osobach w ciężkim stanie zdrowia wyrzucanych z ambulansów wojskowych, a także wywożonych wprost ze szpitali. Za druty i płot graniczny trafiają mężczyźni, kobiety z dziećmi oraz małoletni bez opieki. Wywózkom cały czas towarzyszy przemoc ze strony polskich służb: używanie gazu łzawiącego, bicie, rozbieranie do naga, kopanie, rzucanie na ziemię, skuwanie kajdankami, niszczenie telefonów i dokumentów, odbieranie plecaków z prowiantem oraz czystą wodą. Ludzie opowiadają nam, że groźbą lub przemocą fizyczną są zmuszani do podpisywania oświadczeń, że nie chcą się ubiegać o ochronę międzynarodową w Polsce, a następnie wywożeni są za płot" - czytamy we wspólnym oświadczeniu organizacji.

Czytaj więcej w tvn24.pl: Kryzys na granicy polsko-białoruskiej

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Tomasz Mikulicz

Czytaj także: