Korespondent "Faktów" TVN Marcin Wrona rozmawiał z Kurtem Volkerem jeszcze przed opublikowaniem oświadczenia Departamentu Wojny w sprawie wojsk USA w Europie. Były specjalny przedstawiciel USA brał między innymi udział w negocjacjach na Ukrainie podczas pierwszej kadencji Donalda Trumpa.
- Administracja nie mówi o tym jasno. Nie skonsultowali się z Polską w tej sprawie, nie skonsultowali się z Kongresem. Wygląda na to, że jest to decyzja podjęta bardzo gwałtownie. Teraz słyszymy jakieś zapewnienia ze strony wiceprezydenta J.D. Vance'a, który mówi, że "kochamy Polskę. Wiecie, to jest tylko opóźnienie", ale nie mówią jasno o tym, co tam się dzieje - komentował Volker. Jak ocenił były wysłannik, Pentagon "może chcieć zostawić sobie kartę na stole dla sił naziemnych na Bliskim Wschodzie".
- Wydaje mi się, że nie mają w tej chwili jasnej strategii wyjaśniania, co w ogóle robią - dodał.
"Jesteśmy silniejsi razem jako sojusz"
Wiceprezydent USA J.D. Vance oświadczył we wtorek, że wstrzymanie rotacji brygady pancernej do Polski to "jedynie opóźnienie rotacji". Zaznaczył, że nie podjęto decyzji o ostatecznym przeznaczeniu tych wojsk.
Powiedział, że "Polska jest w stanie obronić się sama, z dużym wsparciem USA". Powtórzył również, że USA chcą zachęcić Europę do wzięcia większej odpowiedzialności za swoje bezpieczeństwo. Wrona pytał swojego rozmówcę o tę wypowiedź.
- Polska prawdopodobnie jest w stanie sama się bronić przy amerykańskim wsparciu, tak jak mówił. Ale jesteśmy silniejsi razem jako sojusz. Odstraszamy te ataki, powstrzymujemy Putina przed wycieczkami w kierunku NATO, ponieważ działamy razem. Gdybyśmy nie robili tego wspólnie, to zwiększyłoby to pokusę po stronie Putina, żeby zaatakować kogoś, spróbować zająć komuś jakieś terytorium i doprowadziłoby to do wojny - powiedział Volker i podkreślił, że to kwestia "zapobiegania, odstraszania i wykazywania wspólnej siły".
"Dokładnie to, co chce widzieć Putin w NATO"
Marcin Wrona pytał Volkera, jaki sygnał Waszyngton swoimi decyzjami wysyła na Kreml. Przypomniał też o wcześniejszej zapowiedzi dotyczącej wycofania części wojsk z innych krajów europejskich.
- Putinowi pokazuje to, że mamy bardzo duże pofragmentowanie w ramach NATO, że Trump naciska na sojuszników w NATO (...) to jest brak porządku, fragmentacja to jest dokładnie to, co chce widzieć Putin w NATO. On chce słabszego NATO, a nie silniejszego, bardziej zjednoczonego - ocenił były wysłannik i przypomniał o naciskach Trumpa na Kanadę i Grenlandię.
Media zwracają uwagę, że decyzja o wycofaniu części żołnierzy z Niemiec zapadła po tym, jak kanclerz Niemiec otwarcie krytykował prowadzoną przez USA wojnę w Iranie. - Takich rzeczy nie należy mówić, żeby antagonizować Trumpa, bo w ten sposób wyłącznie pogarszają się stosunki. Przez to będzie to trudniej naprawić później - powiedział Volker i zauważył, że podobne stanowisko reprezentuje Francja.
Były wysłannik USA wyraził nadzieję, że zamieszanie wokół obecności amerykańskich wojsk w Polsce nie wpłynie na stosunki Warszawy z Waszyngtonem. - Polska, jak sądzę, jest jednym z krajów w Europie, który jest najwyżej ceniony przez tę administrację Stanów Zjednoczonych - podkreślił.
- Mam nadzieję, że zarówno Warszawa, jak i Waszyngton wolałyby uniknąć wchodzenia w takiego rodzaju retorykę wymiany policzków i pracować dalej po cichu, tak jak to robiliśmy do tej pory - podsumował.
"Putin stopniowo zaczyna przegrywać"
Były wysłannik USA ds. Ukrainy był też pytany o to, jak w obecnej sytuacji geopolitycznej poradzi sobie Kijów. - Nie tylko przetrwa. Ukraina będzie rozkwitać. Jestem o tym przekonany, że są silni, odporni, bronią swego życia, swego kraju. Ich gospodarka zaskakująco dobrze sobie poradziła w trakcie tej wojny - mówił.
Jak dodał, Ukraińcy "wykazali się ogromną innowacją w zakresie przemysłu obronnościowego". - Byli w stanie przenieść walkę na terytorium Rosji. Rosja nie jest już w stanie czynić postępów na froncie i traci ogromne ilości personelu, którego nie da się zastąpić na froncie - przekonywał i zwrócił uwagę, że "nie da się już ukryć faktu, że drony ukraińskie atakują" cele w Rosji.
Według Volkera, "Putin stopniowo zaczyna przegrywać". - Jeszcze nie jest to porażka gwałtowna. Dostaje nadal pieniądze dzięki zawieszeniu sankcji na ropę - wskazał i wspomniał też o "49 miliardach dolarów miesięcznie dodatkowo, które Putin dostaje dzięki wyższym cenom ropy", a te wynikają z wojny na Bliskim Wschodzie.
- Wykorzystuje to, aby finansować wojsko, aby swoją własną gospodarkę dalej napędzać, więc on będzie jeszcze jakiś czas się tego trzymać - przewidywał.
Volker zaznaczył, że dla Europy i Polski jest kluczowe to, żeby Ukraina faktycznie stała się w pełni częścią instytucji euroatlantyckich, Unii Europejskiej i NATO". - To wytworzy nową silną linię, na której będzie można bronić się przeciwko rosyjskim wycieczkom - powiedział.
Volker wspomniał też o obchodach Dnia Zwycięstwa w Moskwie 9 maja i braku sprzętu wojskowego na paradzie. - To jest bardzo mocno pokazowe (...) jak bardzo Rosjanie się boją, że mogą stracić ten sprzęt. Jak bardzo niepokoją ich ataki na Moskwę. Nie chcą, żeby ludzie się o tym przekonali - analizował.
- Tak naprawdę to nie było żadne świętowanie tego 9 maja. To jest bardzo wyraźne. Rosję ta (wojna) dotyka - podkreślił.
Czy Trump ma plan na zakończenie wojny?
Volker pytany, czy prezydent USA ma plan na zakończenie wojny w Ukrainie, odpowiedział: Nie, niestety nie. Objął urząd, twierdząc, że zakończy to w 24 godziny i myślę, że to dlatego, że niewłaściwie odczytał sytuację. Uważał, że Putin jest silniejszy, Ukraina słabsza. Ukraina będzie musiała coś oddać, a Putin chce pokoju. Wszystko to absolutnie było mylne.
- Putin chce tej wojny. Putin do tej wojny doprowadził i chce, żeby ta wojna trwała na miarę swoich możliwości. Ukraina chce pokoju, ale musi się bronić i nie zamierza z własnej woli oddać swoich ludzi czy terytorium. Żaden kraj nie powinien tego robić - kontynuował amerykański dyplomata.
Jego zdaniem Trump jest "sfrustrowany" tym, że "Rosjanie nie kończą wojny, Ukraińcy nadal się bronią, że to trwa i ciągnie się". Przyznał, że amerykański przywódca odstawił wojnę na Ukrainie na "boczny tor" i zajmuje się teraz Iranem oraz sytuacją na Bliskim Wschodzie.
Oświadczenie Pentagonu
Resort obrony USA zdecydował o zmniejszeniu liczby tak zwanych Brygadowych Zespołów Bojowych sił stacjonujących w Europie z czterech do trzech, czyli do stanu z 2021 roku - poinformował rzecznik Pentagonu Sean Parnell. Dodał, że oznacza to między innymi opóźnienie rozmieszczenia sił amerykańskich w Polsce.
We wtorek szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz rozmawiał z szefem Pentagonu Petem Hegsethem. Wicepremier oświadczył później, że "żadna decyzja o zmniejszeniu zdolności wojsk amerykańskich w Polsce nie zapadła". Hegseth miał też potwierdzić, że "Polska może liczyć na Stany Zjednoczone".