Rosyjski dron uderzył w budynek w Rumunii. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz: Rosja eskaluje

Rosyjski dron uderzył w blok mieszkalny w Rumunii
Pełczyńska-Nałęcz: Rosja eskaluje swoje działania
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Reuters
Chcą pokazać, że ta wojna jest groźna dla nas wszystkich, że mamy przestać wspierać Ukrainę - tak na antenie TVN24 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz komentowała incydent w Rumunii, gdzie rosyjski dron uderzył w blok mieszkalny. Odniosła się też do ewentualnych zmian personalnych w rządzie i sporu na linii premier-prezydent wokół traktatu z Wielką Brytanią.

Rosyjski dron wleciał w rumuńską przestrzeń powietrzną i rozbił się na dachu bloku mieszkalnego w południowo-wschodnim mieście Gałacz, powodując pożar - poinformowało rumuńskie ministerstwo obrony w nocy z czwartku na piątek. Ranne zostały dwie osoby.

O ten incydent była pytana ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz w "Jeden na Jeden" w TVN24. - To jest ciąg dalszy tego, co się dzieje od wielu już lat i w ostatnim czasie dzieje się coraz bardziej. Rosja eskaluje swoje działania - odpowiedziała. 

- Chcą pokazać, że ta wojna jest groźna dla nas tutaj wszystkich, że mamy przestać wspierać Ukrainę i zacząć myśleć w takich kategoriach, że taki pokój, że Rosja podbija Ukrainę, to jest rozwiązanie - dodała. Jak zaznaczyła, "to nie jest rozwiązanie. To jest sytuacja, w której wojska rosyjskie poszłyby dalej". 

Pełczyńska-Nałęcz: incydent w Rumunii to prowokowanie NATO

Pełczyńska-Nałęcz zwróciła uwagę, że wewnątrz Rosji "sytuacja gospodarcza i mentalno-polityczna jest coraz gorsza". Jak wskazała, powodem są udane ukraińskie ataki w "ogromnej skali" na rosyjską infrastrukturę energetyczną. - To oznacza, że Rosja traci swoje główne źródło dochodu do budżetu (…) reagują agresywnie, coraz bardziej agresywnie. Wiele wskazuje na to, że przygotowują się do mobilizacji kolejnej - kontynuowała. 

Ministra przyznała, że incydent w Rumunii to "prowokowanie NATO". Zdaniem byłej ambasadorki Putin "musi dzisiaj pokazać Rosjanom, dlaczego jest tak, że mieli być bezpieczni od tej wojny, a tymczasem ukraińskie drony przelatują nad Moskwą i niszczą rosyjską infrastrukturę". Jak podkreśliła, rosyjski przywódca, zamiast skończyć wojnę, "eskaluje i włącza w agresję kolejnych, żeby wszystkich naokoło zastraszyć". 

Agata Adamek pytała ministrę, jak powinna wyglądać reakcja NATO na rosyjską eskalację. - Zbroić się, pokazywać naszą siłę i pokazywać naszą jedność. Bo to jest to, co Rosjanie chcą rozbić. Żebyśmy się wszyscy wzajemnie pokłócili - odpowiedziała. 

Pełczyńska-Nałęcz przypomniała w TVN24, że USA zredukowały swoje siły w Rumunii, a prezydent Czech Petr Pavel poinformował w ostatnich dniach o zmniejszeniu zaangażowania państw europejskich w inicjatywę amunicyjną na rzecz wsparcia Ukrainy. - Rosjanie próbują w te szczeliny włożyć taką dźwignię i to rozsadzić od środka. A my powinniśmy to rozumieć, razem pokazywać siłę, zbroić się, wspierać Ukrainę, bo Rosja jest naprawdę groźna - przekonywała. 

Pełczyńska-Nałęcz pełniła funkcję ambasadora RP w Rosji w latach 2014-2016.

Spór o traktat z Wielką Brytanią. "Tu powinna być jedność"

Premierzy Donald Tusk i Keir Starmer podpisali w środę w Londynie polsko-brytyjski traktat o partnerstwie w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności. Tego samego dnia prezydent Karol Nawrocki powiedział - w obecności prezydenta Szwajcarii - że "dobrze byłoby przed podpisywaniem zobowiązań w imieniu narodu polskiego informować kancelarię prezydenta i samego prezydenta o tym, że takie rozwiązania są przygotowywane".

Ministra była pytana w TVN24 o kolejne napięcie na linii rząd-prezydent. 

- Tu powinna być jedność i takie miałkie politykierskie przepychanki, kto ma większą siłę, kto ma większe znaczenie, moim zdaniem powinny zejść na plan dalszy, bo to nie jest dyskusja o to, czy chcemy mieć sojusz z Wielką Brytanią. Tu się wszyscy zgadzają. Tylko kto miał więcej i czy wystarczająco dużo do powiedzenia - komentowała. 

Traktat, aby mógł wejść w życie, musi być w obu krajach ratyfikowany, a to wymaga podpisu prezydenta. - Jestem optymistką. Uważam, że prezydent podpisze - powiedziała Pełczyńska-Nałęcz. Jak dodała, oba kraje wciąż łączy zobowiązanie, że "sojusznicy są na Zachodzie, a wrogowie to Rosja". 

>>> Zobacz też: Co znajduje się w polsko-brytyjskim traktacie?

Petru dołączy do rządu? "To jest decyzja pana premiera"

Według doniesień RMF, Ryszard Petru z Centrum ma zostać wiceministrem rozwoju. Liderka Polski 2050 była pytana o ewentualne zmiany personalne w rządzie. - To w ogóle nie jest pytanie do mnie - odparła. Jak mówiła, klub parlamentarny Centrum "nie jest sygnatariuszem umowy koalicyjnej" i zdaniem Pełczyńskiej-Nałęcz "jest de facto przedłużeniem Koalicji Obywatelskiej". 

- To jest decyzja pana premiera. Może podjąć taką decyzję i decyduje, jak duży chce mieć rząd, czy kogoś chce, czy nie chce. Bierze to też na swoją odpowiedzialność - kontynuowała. 

Ministra przyznała, że "programowo jest jej bardzo daleko do logiki pana Petru". Poseł był członkiem Polski 2050 i rywalizował z Pełczyńską-Nałęcz o funkcję przewodniczącego partii. Po rozłamie w ugrupowaniu dołączył do klubu utworzonego przez Paulinę Hennig-Kloskę - Centrum.

OGLĄDAJ: Spór o traktat polsko-brytyjski. Pełczyńska-Nałęcz: miałkie przepychanki
pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24
Czytaj także: