Udar cieplny zaczyna się niepozornie. Lekarz: potem liczy się każda minuta

upal shutterstock_2352983289
Udar cieplny, opalanie. Co zrobić?
Źródło wideo: tvn24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Najpierw człowiek robi się senny, nie chce pić i przestaje się pocić. Potem mogą pojawić się drgawki, utrata przytomności i niewydolność wielu narządów naraz. Lekarz medycyny ratunkowej ostrzega: przy udarze cieplnym nie mamy "złotej godziny", tylko "diamentowy kwadrans". Co to oznacza?

WHO informuje, że od 21 czerwca w Europie odnotowano ponad 1,3 tys. dodatkowych zgonów łączonych z upałami. Szef organizacji, Tedros Adhanom Ghebreyesus nazwał fale gorąca "cichymi zabójcami" - więcej na ten temat piszemy tutaj.

Tragiczne skutki utrzymujących się upałów widać też w Polsce. Jak informuje tvn24.pl, w Chełmie zmarła kobieta, która wcześniej się opalała. Lekarze przypominają, że długie leżenie w pełnym słońcu może doprowadzić do przegrzania organizmu, a w skrajnych przypadkach do udaru cieplnego.

Dr n. med. Janusz Sokołowski, specjalista medycyny ratunkowej i kierownik SOR Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, podkreśla, że udar cieplny to stan krytyczny. - Najczęściej obserwujemy głębokie zaburzenia świadomości: chory jest splątany, przestaje logicznie odpowiadać na pytania, może mieć drgawki, a w najcięższych przypadkach całkowicie traci przytomność i wymaga podłączenia do respiratora - wyjaśnia. I jak podkreśla - każda minuta ma tu znaczenie.

Udar cieplny. Temperatura skóry może mylić

Za granicę udaru cieplnego przyjmuje się zwykle temperaturę głęboką powyżej 40 stopni Celsjusza, ale nie chodzi o temperaturę skóry. Ta może spaść po polaniu wodą albo wejściu do chłodnego pomieszczenia, choć narządy wewnętrzne nadal są przegrzane. - Temperaturę głęboką mierzy się m.in. w dolnej części przełyku, w odbytnicy albo za pomocą specjalnych cewników monitorujących temperaturę krwi w pobliżu serca - wyjaśnia dr Sokołowski.

Lekarz zaznacza, że u seniorów, osób odwodnionych i przewlekle chorych ciężkie objawy mogą pojawić się już przy nieco niższej temperaturze. Jednym z alarmujących sygnałów jest też ustanie pocenia. Skóra staje się wtedy sucha i gorąca, bo organizm wykorzystał mechanizmy obronne. - Kiedy temperatura organizmu przez dłuższy czas pozostaje bardzo wysoka, ten system przestaje działać. Komórki zaczynają ulegać uszkodzeniu - tłumaczy lekarz.

Udar cieplny może doprowadzić do sepsy termicznej

W udarze cieplnym organizm zaczyna się "gotować od środka". Jak wyjaśnia dr Sokołowski, pod wpływem wysokiej temperatury białka tracą swoją strukturę, uszkadzają się błony komórkowe, a komórki przestają prawidłowo działać i obumierają. To dlatego udar cieplny nie jest problemem jednego narządu - wysoka temperatura uderza jednocześnie m.in. w mózg, serce, płuca, nerki, mięśnie, wątrobę i przewód pokarmowy.

Jednym z najgroźniejszych mechanizmów jest tzw. sepsa termiczna. - Większość ludzi kojarzy sepsę z ciężkim zakażeniem bakteryjnym. Tymczasem w udarze cieplnym organizm może wejść w bardzo podobny stan, choć wszystko zaczyna się od wysokiej temperatury - tłumaczy dr Sokołowski.

Pod wpływem ekstremalnego ciepła jelita tracą szczelność, a bakterie i ich toksyny mogą przedostawać się do krwi. Organizm odpowiada gwałtowną reakcją zapalną. Od tego momentu nie chodzi już tylko o przegrzanie, ale o lawinę kolejnych uszkodzeń.

Udar cieplny uszkadza serce, płuca, wątrobę i mózg

Najpierw uszkodzeniu może ulegać serce. Mięsień sercowy słabnie i z każdym skurczem pompuje coraz mniej krwi. Potem problem obejmuje płuca: pęcherzyki płucne, które powinny być wypełnione powietrzem i odpowiadać za wymianę tlenu, zaczynają wypełniać się płynem. - Najprościej można to porównać do sytuacji, w której ktoś wlewa nam do płuc szklankę wody: płuca są, klatka piersiowa pracuje, ale wymiana gazowa przestaje być skuteczna. To właśnie dlatego wielu chorych wymaga bardzo szybkiego podłączenia do respiratora - tłumaczy dr Sokołowski.

Wysoka temperatura uszkadza także mięśnie. Dochodzi do ich rozpadu, czyli rabdomiolizy. Z uszkodzonych włókien uwalniają się duże ilości substancji, m.in. mioglobiny, które obciążają nerki. - Nerki nie są przygotowane do filtrowania tak dużych ilości produktów rozpadu mięśni, można powiedzieć, że zaczynają się nimi zatykać i przestają produkować mocz, a organizm stopniowo zatruwa się własnymi produktami przemiany materii - mówi lekarz.

Równolegle zaczyna się problem z krzepnięciem. Uszkodzona wątroba gorzej wytwarza czynniki odpowiedzialne za tamowanie krwawień, a rozpadające się komórki uwalniają fragmenty błon i białek, które zatykają najmniejsze naczynia. W efekcie organizm może jednocześnie tworzyć zakrzepy i być narażony na ciężkie krwawienia.

Szczególnie źle wysoką temperaturę znosi mózg. - Jeżeli ktoś widział kiedyś zdrowy mózg, to przypomina on orzech włoski, ma wyraźne bruzdy i zakręty. Podczas ciężkiego udaru cieplnego ten obraz całkowicie się zmienia, bo mózg puchnie, bruzdy zanikają, zaczyna wyglądać jak bardzo nasiąknięta wodą gąbka - opisuje lekarz.

Obrzęknięty mózg zaczyna uciskać własne naczynia krwionośne. Ponieważ zużywa ogromne ilości tlenu, nawet niewielkie ograniczenie przepływu krwi może szybko prowadzić do niedokrwienia i obumierania komórek nerwowych.

Pierwsze objawy udaru cieplnego

Początek udaru cieplnego często wygląda niepozornie. - Najpierw pojawiają się zaburzenia koncentracji: człowiek staje się ospały, wolniej odpowiada na pytania, ma trudności z logicznym myśleniem. Czasem wygląda po prostu na bardzo zmęczonego - wyjaśnia dr Sokołowski.

Tych rzeczy absolutnie nie rób
Dowiedz się więcej:

Tych rzeczy absolutnie nie rób

Potem dochodzi do zaburzeń świadomości, które bliscy często tłumaczą upałem albo zmęczeniem. Bardzo niepokojącym objawem jest też niechęć do picia. - Tu powinna się nam zapalić czerwona lampka. Jeżeli widzimy osobę, która przebywała długo w wysokiej temperaturze, jest osowiała, ma problemy z koncentracją i dodatkowo nie chce pić, powinna jak najszybciej zostać zbadana przez lekarza - podkreśla ekspert. I dodaje, że drgawki, utrata przytomności, zatrzymanie oddechu i krążenia to objawy skrajnie ciężkie. - Wtedy może być już za późno na ratunek - mówi.

Paracetamol nie pomoże, a może zaszkodzić

Wysoka temperatura ciała wielu osobom kojarzy się z gorączką. To może prowadzić do groźnego błędu: podania paracetamolu. Jak tłumaczy lekarz, gorączka jest reakcją obronną organizmu na zakażenie. Wtedy ośrodek termoregulacji "podnosi" temperaturę, a leki przeciwgorączkowe mogą pomóc. W udarze cieplnym mechanizm jest zupełnie inny. Organizm nie podnosi temperatury celowo, tylko traci zdolność oddawania ciepła.

Paracetamol nie usuwa przyczyny problemu, może natomiast dodatkowo obciążyć wątrobę, która w udarze cieplnym często jest już uszkodzona. - Właśnie tam metabolizowany jest paracetamol. Do jego bezpiecznego rozkładu potrzebny jest glutation. Jeżeli wątroba przestaje prawidłowo pracować, ilość glutationu gwałtownie spada i paracetamol nie jest już rozkładany w prawidłowy sposób, lecz powstają toksyczne metabolity, które jeszcze bardziej uszkadzają wątrobę - mówi lekarz.

Udar cieplny. Co robić i kto jest najbardziej zagrożony?

Najważniejsze jest szybkie przerwanie działania wysokiej temperatury: chorego trzeba przenieść do cienia albo chłodnego pomieszczenia i natychmiast wezwać pogotowie. - Jeżeli jest nieprzytomny, ułożyć go w pozycji bezpiecznej. To bardzo ważne, ponieważ w udarze cieplnym odruchy zabezpieczające drogi oddechowe są osłabione i chory może się zachłysnąć - mówi dr Sokołowski. Jak podkreśla lekarz, przy udarze cieplnym zamiast "złotej godziny" mamy raczej "diamentowy kwadrans". Nie należy czekać, aż człowiek straci przytomność.

Udar cieplny
Udar cieplny
Źródło zdjęcia: PAP/Maria Samczuk

Schładzanie jest konieczne, ale agresywne metody powinien prowadzić personel medyczny. W szpitalu stosuje się m.in. chłodne prześcieradła, okłady i schłodzone płyny dożylne, przy monitorowaniu pracy serca.

Lekarz przypomina, że najbardziej narażone na udar cieplny są dzieci, seniorzy, osoby przewlekle chore, pracujące fizycznie na słońcu i sportowcy. - Nie lekceważmy upałów. Lepiej zadzwonić na 112 lub 999 i skonsultować podejrzane objawy z dyspozytorem, niż potem żałować, że się tego nie zrobiło - podkreśla dr Sokołowski.

Źródło: PAP, tvn24.pl
Czytaj także: