|

Depresja nie zatrzymała jej kariery. Maja Chwalińska daje nadzieję

Maja Chwalińska o depresji: dotarłam do ściany, nie byłam w stanie funkcjonować
Maja Chwalińska o depresji: dotarłam do ściany, nie byłam w stanie funkcjonować
Źródło zdj. gł.: EPA
Kiedy zachorowała na depresję, na kilka miesięcy zrobiła sobie przerwę od tenisa. Nie wiedziała, czy wróci do tego sportu. Kilka lat później okazała się sensacją paryskiego turnieju wielkoszlemowego. Od kwalifikacji doszła aż do finału. Historia Mai Chwalińskiej niesie nadzieję wielu chorym, którzy dziś, tak jak ona kiedyś, myślą, że ich cierpienie nigdy się nie skończy.Artykuł dostępny w subskrypcji

Zaczęło się pod koniec 2019 roku. Ciągłe zmęczenie, trudności nawet ze wstaniem z łóżka i poczucie, że z tego cierpienia nie ma wyjścia. - Jakiś czas zaciskałam zęby, bo ja zawsze byłam taka, że im więcej treningu, tym lepiej, więc do wyjścia z domu i trenowania jakoś się zmuszałam. Może dlatego tych początków nie zauważyłam. Funkcjonowałam na zewnątrz, coraz gorzej było jednak wewnątrz. Aż dotarłam do ściany, nie byłam w stanie funkcjonować. Pamiętam dzień, w którym przyszłam na trening, ale nie byłam w stanie... Nie mogłam się ruszyć, siedziałam i płakałam - opowiadała Maja Chwalińska w rozmowie z Rafałem Kazimierczakiem w TVN24+.

24-letnia dziś zawodniczka miała wtedy 18 lat, a za sobą już ponad dekadę treningów. Na kilka miesięcy zrobiła sobie przerwę od tenisa. Wtedy jeszcze nie wiedziała, czy wróci do tego sportu. Do tamtych chwil wróciła podczas konferencji prasowej po meczu z Anną Kalinską, w którym wywalczyła awans do półfinału Rolanda Garrosa.

Mówiłam sobie, że muszę być silna, że muszę dalej trenować. Ale wkrótce nie byłam w stanie wstać z łóżka. Nie było we mnie zupełnie życia.
Maja Chwalińska, wypowiedź z 4.06.2026

"Twardzielki" też chorują

W ostatnich latach sportowcy, także polscy, coraz śmielej opowiadają o kryzysach psychicznych. O depresji mówiła między innymi Justyna Święty-Ersetic, biegaczka, złota i srebrna medalistka igrzysk olimpijskich w Tokio w 2021 roku. - Zawsze mi się wydawało, że jestem skałą, taką skałą nie do ruszenia. A jednak... - wspominała, wracając do 2023 roku, kiedy - podobnie jak Chwalińska nieco wcześniej - musiała zrobić sobie kilka miesięcy odpoczynku, żeby nabrać dystansu do sportu. Podkreślała, że krótko przed tym poświęcała dla kariery życie prywatne i walczyła z kontuzjami, co dodatkowo pogarszało jej samopoczucie.

Jednak nie tylko trudności mogą przytłaczać zawodniczki i wyzwalać u nich epizody depresyjne. Naomi Osaka, japońska tenisistka, która w 2019 roku przez 25 tygodni była pierwszą rakietą świata, zaczęła zmagać się z depresją właśnie po tym, jak pierwszy raz triumfowała w US Open.

- Depresja, którą czasami zrównuje się z lenistwem, co jest nieprawdziwe i bardzo krzywdzące, dotyka także osoby, które mają talent i osiągają sukcesy. Maja Chwalińska i inne zawodniczki, które otwarcie mówią o swoich kryzysach, pokazują, że depresja dotyka nie tylko osoby wrażliwe, ale też te z pozoru silne, nawet sportowców odznaczających się dyscypliną i hartem ducha - mówi Katarzyna Kucewicz, psycholożka, która w swojej pracy prowadzi również szkolenia dla trenerów sportowców i uczy ich pracy z porażkami.

Pozostało 63% artykułu
Źródło: TVN24+
Czytaj także: