Kontrole bez zapowiedzi. NFZ o szykowanych zmianach

"Okradli Polaków ze składek zdrowotnych"? NFZ wyjaśnia
Ministra zdrowia i szef NFZ zostaną na stanowiskach. Piotr Wójcik: dało się wyczuć, że Tusk daje jeszcze szansę temu składowi
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Leszek Szymański/PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Zmiany prawne przygotowane przez Ministerstwo Zdrowia poszerzają kompetencje Narodowego Funduszu Zdrowia. NFZ będzie mógł kontrolować placówki medyczne bez wcześniejszej zapowiedzi. Także te prywatne.

Narodowy Fundusz Zdrowia ma uzyskać uprawnienia do kontrolowania podmiotów medycznych bez wcześniejszej zapowiedzi. Ma to umożliwić skierowany do konsultacji publicznych projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych i innych ustaw.

- NFZ nie ma kompetencji, żeby sprawdzić, ile zarabiają lekarze, czy pracują w innych miejscach dłużej i przez to są przemęczeni. Żeby sprawdzić, czy pacjenci kierowani do placówek medycznych byli wcześniej przyjmowani przez tych lekarzy w gabinetach prywatnych. Żeby to wszystko zrobić, należy wyposażyć NFZ w kompetencje, których się domagamy i o które prosimy, bo i tak jesteśmy postrzegani przez pryzmat skuteczności, jeśli chodzi o uszczelnienie całego systemu ochrony zdrowia - mówił prezes Funduszu Filip Nowak podczas wtorkowego spotkania z dziennikarzami w Ministerstwie Zdrowia.

Szersze kompetencje NFZ, więcej kontrolerów

Zgodnie z projektem Narodowy Fundusz Zdrowia będzie mógł o kontroli poinformować podmiot medyczny w chwili jej rozpoczęcia. Teraz musi informować z wyprzedzeniem. Ma także zostać poszerzony korpus kontrolny. Nowak powiedział, że korpus został utworzony w 2022 r. i pracuje w nim 115 kontrolerów oraz około 200-300 osób przygotowujących analizy wykrywające nieprawidłowości. Liczba kontrolerów ma zostać podwojona w ciągu 10 lat - pisaliśmy o tym tutaj. Teraz ich brakuje, a nadzór nad budżetem przekraczającym 200 mld zł jest niewystarczający. - To naprawdę niewielka grupa osób, które są w stanie w sposób rzetelny i taki, którego oczekiwalibyśmy jako społeczeństwo, kontrolować wydatkowanie środków publicznych - mówiła niedawno ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.

Prezes NFZ powiedział, że kontrolerami muszą być osoby z wykształceniem medycznym, najlepiej lekarskim. Zaznaczył, że pozyskanie nowych pracowników jest trudne, dlatego Fundusz proponuje odejście od obostrzeń, zgodnie z którymi nie mogą to być np. osoby pracujące w publicznym systemie ochrony zdrowia. Nowak wskazał, że NFZ będzie mógł kontrolować także prywatne placówki medyczne, np. w zakresie ustalenia, czy pacjenci przyjmowani poza kolejnością do szpitala czy na zabiegi refundowane przez NFZ byli wcześniej u ordynatora na wizycie prywatnej. - Ja wierzę, że nie, ale o takich podejrzeniach czytam w gazetach. Jeżeli opinia publiczna widzi takie zagrożenia, to je wyeliminujmy - powiedział Nowak.

Nowe regulacje

Placówki, które mają umowy z NFZ, ale również prowadzą działalność komercyjną, zostaną zobowiązane do udostępniania Funduszowi także informacji dotyczących świadczeń odpłatnych. W uzasadnieniu projektu napisano, że umożliwi to "weryfikację rzeczywistej dostępności osób wykonujących zawody medyczne w ramach umów o udzielanie świadczeń zdrowotnych". Zgodnie z projektowaną regulacją pracownicy medyczni będą mogli pracować w wymiarze czasu pracy do maksymalnie dwóch etatów, czyli ok. 320 godzin miesięcznie.

Dotychczas kontrolerzy Najwyższej Izby Kontroli i NFZ mogli wskazywać w swoich ustaleniach, że liczba przepracowanych godzin jest zbyt duża. Ponieważ jednak przepisy nie określały maksymalnego limitu, nie było podstaw do nakładania sankcji (teraz przewidywana jest grzywna do 30 tys. zł dla pracodawcy przekraczającego przepisy). - Gdybyśmy dzisiaj określili limity bez sankcji, ich przekraczanie pozostawałoby w sferze dowolnej - argumentowała Sobierańska-Grenda.

Według minister ograniczenie czasu pracy personelu ma poprawić bezpieczeństwo chorych. - Dzięki temu pacjent będzie miał przekonanie, że w szpitalach pracuje wypoczęty personel - dodała.

Co najmniej pół etatu w jednej placówce

Nowelizacja wspomnianej ustawy przewiduje, że osoba pracująca w szpitalu lub przyszpitalnej poradni specjalistycznej będzie zatrudniona w jednej placówce co najmniej na pół etatu. Byłoby to jej podstawowe miejsce pracy.

Zatrudnienie w drugim szpitalu również wymagałoby pracy na co najmniej pół etatu oraz zgody podstawowego pracodawcy. Resort chce w ten sposób ograniczyć przypadki, w których jedna osoba jest wykazywana w harmonogramach kilku placówek, choć w każdej z nich pracuje przez niewielką liczbę godzin.

Projektodawcy przewidzieli jednak wyjątki. To świadczenia udzielane "w stanie nagłym w czasie pełnienia dyżuru medycznego" oraz sytuacje wymagające zapewnienia ciągłości udzielania świadczeń. W tym drugim przypadku będzie niezbędna zgoda NFZ, wydawana "na okres nieprzekraczający 6 miesięcy". NFZ mógłby ponadto czasowo zgodzić się na przekroczenie limitów, gdy brakuje specjalistów, trzeba zabezpieczyć dyżury albo chodzi o świadczenia wysokospecjalistyczne.

W projekcie nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw są zawarte ponadto także m.in. regulacje, które dotyczą ograniczenia wynagrodzeń i czasu pracy personelu medycznego, systematyzują kwestię kontraktów w ochronie zdrowia, poszerzają uprawnienia Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT).

Źródło: PAP, tvn24.pl
Czytaj także: