- Polska ma dziś jeden z najniższych wskaźników dzietności w Europie - około 1,2 dziecka na kobietę.
- Liczba urodzeń w ciągu ostatnich 15 lat spadła o około 165 tysięcy. W tym czasie zamknięto sto porodówek.
- Choć około 97 procent kobiet rodzi w publicznych szpitalach, to znaczna część decyduje się na prywatne wydatki związane z ciążą. Od kilkuset do kilkunastu tysięcy złotych.
- Czy w Polsce mamy do czynienia ze "stomatologizacją" porodów?
- Czy standard opieki okołoporodowej i samego porodu jest uzależniony od zamożności kobiety, czy to tylko mit?
Artykuł jest częścią cyklu "Rodzić po polsku". Pisaliśmy już o zamykaniu porodówek, dziś przyglądamy się wydatkom Polek związanym z ciążą i porodem. Zajrzymy też do miejsc, w których - mimo niżu demograficznego - rodzi się więcej dzieci.
Alicja z Łodzi: - Główne badania robiłam na NFZ, ale do tego dochodzą dodatkowe testy prenatalne za 2200 złotych, USG po każdym z trymestrów za 1350 złotych i 40 złotych za KTG pod koniec ciąży. Czyli wydałam około 3,5 tysiąca złotych. Stosunkowo mało - podlicza mama niespełna rocznego dziecka.
Gdy w mediach społecznościowych zapytałyśmy o wydatki okołociążowe naszych czytelniczek i czytelników, zostałyśmy zasypane wiadomościami. Nie ma dwóch takich samych historii. Za to szybko okazało się, że kwota, jaką wydała Alicja, rzeczywiście jest na tym tle "niewielka".
Oddajmy głos rodzicom.