|

Ciąża? Sprawa publiczna, ale wydatki prywatne

Możliwość poznania położnej, na przykład w szkole rodzenia, jest bardzo ceniona przez ciężarne. Za jej pomoc bywają skłonne dopłacić kilka tysięcy złotych
Możliwość poznania położnej, na przykład w szkole rodzenia, jest bardzo ceniona przez ciężarne. Za jej pomoc bywają skłonne dopłacić kilka tysięcy złotych
Źródło: Marian Zubrzycki/PAP
Ponad 60 procent Polek co najmniej raz w życiu skorzystało z prywatnej wizyty u ginekologa. Im młodsze, tym częściej się na to decydują. - Na NFZ to można poprowadzić najwyżej ciążę książkową - uważa Karolina. Na usługi związane ze swoimi dwiema ciążami wydała łącznie około 15 tysięcy złotych. Rodziła w publicznym szpitalu.Artykuł dostępny w subskrypcji
Kluczowe fakty:
  • Polska ma dziś jeden z najniższych wskaźników dzietności w Europie - około 1,2 dziecka na kobietę.
  • Liczba urodzeń w ciągu ostatnich 15 lat spadła o około 165 tysięcy. W tym czasie zamknięto sto porodówek.
  • Choć około 97 procent kobiet rodzi w publicznych szpitalach, to znaczna część decyduje się na prywatne wydatki związane z ciążą. Od kilkuset do kilkunastu tysięcy złotych.
  • Czy w Polsce mamy do czynienia ze "stomatologizacją" porodów?
  • Czy standard opieki okołoporodowej i samego porodu jest uzależniony od zamożności kobiety, czy to tylko mit?

Artykuł jest częścią cyklu "Rodzić po polsku". Pisaliśmy już o zamykaniu porodówek, dziś przyglądamy się wydatkom Polek związanym z ciążą i porodem. Zajrzymy też do miejsc, w których - mimo niżu demograficznego - rodzi się więcej dzieci.

Alicja z Łodzi: - Główne badania robiłam na NFZ, ale do tego dochodzą dodatkowe testy prenatalne za 2200 złotych, USG po każdym z trymestrów za 1350 złotych i 40 złotych za KTG pod koniec ciąży. Czyli wydałam około 3,5 tysiąca złotych. Stosunkowo mało - podlicza mama niespełna rocznego dziecka.

Gdy w mediach społecznościowych zapytałyśmy o wydatki okołociążowe naszych czytelniczek i czytelników, zostałyśmy zasypane wiadomościami. Nie ma dwóch takich samych historii. Za to szybko okazało się, że kwota, jaką wydała Alicja, rzeczywiście jest na tym tle "niewielka".

Oddajmy głos rodzicom.

Ile? Za dużo!

Czytaj także: