- Już w 132 spośród 380 powiatów nie ma ani jednej porodówki.
- Gdy długi się mnożą, a dzieci rodzi się coraz mniej, oddziały położnicze są zamykane. W ostatnich 15 latach z mapy zniknęło ponad 100, czyli co czwarty. I to nie koniec.
- Czy zamiast na porodówkach Polki będą rodzić na SOR-ach? Ministerstwo Zdrowia proponuje "pokoje narodzin", ale chętnych, by je tworzyć, nie widać.
- Choć około 92 procent kobiet ma do porodówki mniej niż 30 minut - to nawet tam, gdzie oddziały położnicze są blisko, ciężarne nie zawsze czują się bezpieczne, bo nie wszystkie szpitale są gotowe na przyjęcie ciąży powikłanej czy narodziny wcześniaków.
Tym artykułem rozpoczynamy cykl "Rodzić po polsku". Przyglądamy się w nim zamykaniu porodówek oraz wydatkom Polek związanym z ciążą i porodem. Zajrzymy też do miejsc, w których - mimo niżu demograficznego - rodzi się więcej dzieci.
- Jak ma się zdecydować na dziecko kobieta, która wie, że będzie musiała rodzić na pogotowiu ratunkowym, w jakimś pokoju narodzin? - pytał 7 marca Przemysław Czarnek tuż po tym, jak został kandydatem PiS na premiera. Temat porodówek wciągnął do swojego przemówienia, grzmiąc, że "dzisiaj to państwo Tuska urządza w Polsce piekło kobiet". - My chorujemy na brak dzieci, na zapaść demograficzną, a państwo, zamiast promować dzietność, zamiast promować rodzinę, zamiast promować małżeństwo, zamiast promować bezpieczeństwo dla kobiet, robi kobietom piekło w Polsce - powiedział.
Sam premier Donald Tusk widzi to zupełnie inaczej. 20 marca w programie #BezKitu w TVN24 zapewniał: - Nie ma w Polsce problemu dostępu do porodówek. Mamy w tej chwili najgęstszą sieć w Europie.
Tu dwa istotne fakty. Po pierwsze - od lat dzieci rodzi się coraz mniej i nie udało się tego trendu odwrócić żadnemu z kilku ostatnich rządów.
Po drugie - od lat też znikają porodówki. Zamykane są za rządu Donalda Tuska, zamykane były przez 8 lat rządów PiS i wcześniej za czasów koalicji PO-PSL. Dzieje się to po cichu. Jak? Sprawdzamy w TVN24+.
Mało dzieci, duże problemy
Polska ma obecnie jeden z najniższych wskaźników dzietności w Europie (ok. 1,2 dziecka na kobietę). Liczba urodzin spada z roku na rok. W 2010 roku przyszło na świat 403 tysiące dzieci - w 2025 roku 238 tysięcy, czyli o prawie połowę mniej. Co istotne, ponad 18 tysięcy z urodzonych w ubiegłym roku w Polsce dzieci to cudzoziemcy - było ich niemal dwa razy więcej niż jeszcze w roku 2020. I choć ich obecność wyraźnie łagodzi trend spadkowy, to zapaść demograficzna jest faktem.