Mówi, że Kraków to jej "jedyna partia". Zapowiada korektę cen biletów i "gigafabrykę" AI
Już w środę 23 września o godzinie 20:30 na antenie TVN24 i na portalu tvn24.pl debata kandydatów na prezydenta Krakowa.
Koalicja Obywatelska długo kazała czekać na ogłoszenie swojej kandydatki w przedterminowych wyborach na prezydenta Krakowa po odwołaniu w majowym referendum Aleksandra Miszalskiego. Poza ostatecznie wybraną do walki Piątkowską, rozważany był start Bartłomieja Sienkiewicza, Pawła Kowala i Ireneusza Rasia, a nawet krakowskiego przedsiębiorcy i sportowca Rafała Sonika.
Ale lista autentycznie chętnych do wzięcia udziału w tym wyścigu była bardzo krótka. Mało kto chciał stanąć do boju o Kraków tuż po klęsce Aleksandra Miszalskiego. Jednym z kluczowych atutów Piątkowskiej było to, że ona właśnie chciała.
Piątkowska: Start w Warszawie
Ogłoszenie kandydatury Moniki Piątkowskiej odbyło się 9 czerwca w ogrodach Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Senatorka KO stanęła wtedy na konferencji między premierem Donaldem Tuskiem oraz liderem PSL, wicepremierem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Te kilka minut rzuciło się cieniem na całą jej kampanię, bo choć wybory dotyczą Krakowa, to jest jedyną kandydatką, której zaprezentowanie nastąpiło w Warszawie. Nie licząc może kandydatury Michała Drewnickiego z PiS, którą ogłosił na briefingu w stolicy rzecznik partii Rafał Bochenek.
- Uważam, że to było uczciwe. W dniu ogłoszenia mojej kandydatury obradował parlament, a ja jestem senatorką reprezentującą Kraków i moim obowiązkiem jest być w tym dniu w Warszawie - broniła się polityczka w rozmowie z lokalnym portalem LoveKraków.pl.
Piątkowska i przynależność partyjna
Senator Monika Piątkowska startuje z komitetu "Ponad Podziałami", choć jest członkinią Koalicji Obywatelskiej i deklaruje, że nią pozostanie.
Jej życiorys nie przypomina klasycznej ścieżki kariery działaczki wiernej konkretnej partii politycznej. W latach 2003-2012 kierowała Wydziałem Strategii i Rozwoju Urzędu Miasta Krakowa, była też pełnomocniczką ds. marki miasta. Później pracowała m.in. w administracji rządowej (była rzeczniczką ministra gospodarki), była prezesem firmy INNOVO i kierowała Izbą Zbożowo-Paszową.
Dziś wspiera ją w wywiadach były wieloletni prezydent miasta Jacek Majchrowski. W 2010 roku starała się o mandat w sejmiku województwa małopolskiego z listy SLD. Nie dostała się. Rok później startowała z poparciem PSL do Sejmu, a w 2014 roku - do Parlamentu Europejskiego. Dwa razy przegrała.
W 2021 roku zapisała się do Polski 2050 Szymona Hołowni. Niespełna dwa lata później wraz z grupą członków koła tej partii w okręgu nr 20 pod Warszawą wyszła z ugrupowania. O sprawie stało się głośno, bo działacze opublikowali na odchodne nagranie, w którym stwierdzili, że "nie mogą zgodzić się na stawianie interesu partyjnego czy osobistego ponad interesem całej demokratycznej wspólnoty". Szczegółów rozłamu jednak nie podano.
Bunt w KO po nominacji Piątkowskiej
Po wyborczym zwycięstwie "koalicji 15 października" w 2023 roku mandat senatora w okręgu nr 33 w Krakowie zdobył Bogdan Klich. Polityk został jednak wybrany na chargé d’affaires Ambasady RP w Waszyngtonie, więc w 2025 roku konieczne było rozpisanie wyborów uzupełniających.
Niespodziewanie kandydatką KO została Monika Piątkowska. Niespodziewanie, bo przez ostatnie lata polityczka - jak się wydaje - była bardziej związana z Warszawą niż z Krakowem, a jej kandydatura została ustalona w stolicy ponad głowami działaczy partyjnych z Małopolski. Część z nich jawnie się wtedy buntowała. - Pracowałem z tą panią w Urzędzie Miasta i ciężko być zadowolonym. Nie pamiętam żadnego udanego projektu w jej wykonaniu - mówił w Radiu Kraków krakowski radny KO Grzegorz Stawowy. - Należy nam się wytłumaczenie - podkreślał w rozmowie z nami szef lokalnej KO Szczęsny Filipiak.
Monika Piątkowska wybory wygrała bez większego problemu, frekwencja wyniosła jednak zaledwie 16,5 procent. Uzyskała wynik nieco ponad 50 procent (25 tysięcy głosów) i w ten sposób prześcignęła Mateusza Małodzińskiego z PiS (31,5 procent), Adama Berkowicza z Konfederacji (10,5 procent) i Ewę Sładek z Razem (8 procent).
Szefem sztabu Piątkowskiej jest miejski radny KO Piotr Moskała. Poza nim senatorka otacza się głównie swoimi najbliższymi współpracownikami, a partyjni działacze w Krakowie nie mają w tej kampanii zbyt wiele do roboty.
Program Moniki Piątkowskiej
Do Senatu Piątkowska szła z pięcioma konkretami, z których trzy dotyczyły bezpośrednio Krakowa. To: zapewnienie finansowania budowy metra, wyposażenie lotniska w Balicach w system ILS III oraz budowa Tras Pychowickiej i Zwierzynieckiej. Wszystkie te obietnice polegały na lobbingu , bo jako senatorka Monika Piątkowska nie podejmowała w tym zakresie wiążących decyzji.
- Idę do krakowskiego magistratu jako menedżer, jako specjalista, jako osoba, która zna Kraków od podszewki. Wiele lat spędziłam w krakowskim magistracie. Idę do Krakowa jako do miasta, które jest moją jedyną partią polityczną - zapowiedziała Monika Piątkowska w dniu ogłoszenia jej kandydatury.
Dla Piątkowskiej ta kampania jest szczególnie trudna, bo po odwołaniu Aleksandra Miszalskiego z funkcji prezydenta musi zderzyć się z niezadowoleniem znacznej liczby mieszkańców po niepopularnych decyzjach Aleksandra Miszalskiego. Jednocześnie mierzy się z krytyką dotyczącą kierunku rozwoju miasta za rządów Jacka Majchrowskiego. A na dodatek dźwiga bagaż rządów Donalda Tuska jako premiera.
Kandydatka KO i PSL przyznaje, że niektóre decyzje Miszalskiego nie były korzystne. - Z wieloma decyzjami się nie do końca utożsamiałam - mówiła w programie "Super Expressu".
Ta krytyka poprzedniego prezydenta koncentruje się na likwidacji biletu 20-minutowego w komunikacji miejskiej (Miszalski zastąpił go biletem 15-minutowym). Monika Piątkowska zapowiada jego przywrócenie, wraz z "analizą obniżenia cen komunikacji miejskiej". A te jednorazowe są jednymi z droższych w Polsce.
Piątkowska zapowiada również "przygotowanie systemu opłaty zależnej od liczby przejechanych przystanków". Podobne rozwiązanie, bazujące na pokonanej przez pasażera odległości, zostało w Krakowie przetestowane w formie pilotażu i ma zacząć obowiązywać na początku 2027 roku. Taryfa odległościowa nie zastąpi tradycyjnych, czasowych biletów, ale zostanie wprowadzona jako alternatywa - korzystna na przykład w godzinach szczytu, gdy autobus stoi w korkach.
W kwestii Strefy Czystego Transportu, której wprowadzenie było zapalnikiem krakowskiego referendum, Monika Piątkowska jest jedną z najmniej restrykcyjnych kandydatek. Polityczka twierdzi, że SCT musi być "rozsądna". W praktyce: do drugiej obwodnicy miasta. Jednocześnie zastrzega, że strefę można rozszerzyć tam, gdzie chcą tego mieszkańcy. Jako przykład podaje Swoszowice.
Kandydatka KO przedstawiła - podobnie jak w wyborach do Senatu - nawiązującą do własnego nazwiska "Piątkę Piątkowskiej". To pięć ważnych dla niej obszarów, między innymi infrastruktura czy bezpieczeństwo, w których znajdziemy konkretne propozycje. Mimo trudnej sytuacji finansowej Krakowa, zadłużonego na około osiem miliardów złotych, znajdziemy wśród nich budowę Tras Pychowickiej i Zwierzynieckiej, ale też "krakowską gigafabrykę sztucznej inteligencji".
Jednym z postulatów Piątkowskiej jest też wprowadzenie opłaty turystycznej. Sejm przyjął ostatnio nowelizację opłaty miejscowej, która działa na podobnych zasadach. Uchwalone zmiany mają pozwolić miastu pobierać pieniądze za noclegi od turystów. Na finiszu kampanii przed pierwszą turą wyborów do Krakowa przyjechał z poparciem dla Moniki Piątkowskiej minister finansów Andrzej Domański, informując, że dzięki temu rozwiązaniu Kraków zyska około 90 milionów złotych rocznie.
W kontekście tych środków, ale także m.in. pieniędzy na budowę metra, Piątkowska często powtarza, że jako osoba związana z Koalicją Obywatelską będzie dobrze współpracować z koalicyjnym rządem. Podobny ton przyjmują inni politycy KO, próbując przekonać Krakowian do poparcia Moniki Piątkowskiej. - Dalszy rozwój Krakowa będzie możliwy w sytuacji, kiedy na czele miasta będą stać silni, odpowiedzialni i zdecydowani liderzy. I takim liderem z całą pewnością jest senator Monika Piątkowska - mówił w Krakowie minister Domański.