Na sali znów wybuchła euforia. W sztabie AfD w Schwerinie kolejne wyniki nie pozostawiały już wątpliwości: skrajna prawica po raz pierwszy wygrała wybory w Meklemburgii-Pomorzu Przednim i ponaddwukrotnie zwiększyła swoje poparcie.
Ponad 200 kilometrów dalej Friedrich Merz stanął przed kamerami w zgoła innym nastroju. Potrzebował tylko jednego słowa, by podsumować wynik CDU: "katastrofa".
Trudno uznać to określenie za przesadne. Chadecy zdobyli zaledwie 4,9 proc. głosów i po raz pierwszy w najnowszej historii Niemiec nie przekroczyli progu wyborczego w wyborach do parlamentu jednego z krajów związkowych.
- To najgorszy wynik w historii CDU - mówi TVN24+ Łukasz Jasiński z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Na Alternatywę dla Niemiec zagłosowało niemal ośmiokrotnie więcej wyborców niż na chrześcijańskich demokratów. Z wynikiem 38,2 proc. AfD stała się najsilniejszą partią w landtagu.
Rezultat z północnego wschodu Niemiec nie jest jednak lokalnym wypadkiem przy pracy. Dwa tygodnie wcześniej AfD zdeklasowała CDU w Saksonii-Anhalt. Tego samego wieczoru, gdy w Schwerinie świętowała zwycięstwo, chadecy przegrali także w Berlinie - z radykalnie lewicową Die Linke.
Seria porażek uderza bezpośrednio w Merza. Pytania o jego polityczną przyszłość padają coraz głośniej, a Niemcy wchodzą w okres gwałtownych przetasowań, których skutki mogą być odczuwalne daleko poza ich granicami.