Na konferencji po posiedzeniu rządu Szłapka przypomniał, że na biurku prezydenta leży, gotowa do podpisu, rządowa ustawa o opodatkowaniu nadzwyczajnych zysków firm paliwowych.
- To są zyski, które zostaną w całości przeznaczone na obniżenie cen paliw. To jest najlepsze rozwiązanie, które jest na stole i de facto, jeżeli pan prezydent podpisze, ta ustawa wchodzi w życie i można od razu wprowadzić znowu CPN - powiedział rzecznik rządu.
Zaznaczył, że nie zakładałby z góry, że prezydent ustawę tę zawetuje, bo "było kilka miesięcy na refleksję". Prezydent Karol Nawrocki pytany w Nowym Jorku przez dziennikarzy o opodatkowanie nadspodziewanie wysokich zysków koncernów paliwowych, odpowiedział, że ustawa uchwalona przez Sejm w czerwcu jest niezgodna z konstytucją, bo przewiduje objęcie podatkiem zysków od marca 2026 roku. A to oznaczałoby obowiązywanie prawa wstecz.
Obniżka podatków i maksymalna cena na stacjach
Szłapka podkreślił, że rządowe rozwiązanie, oparte na obniżeniu akcyzy, obniżeniu VAT-u i wprowadzeniu maksymalnych cen na stacjach na podstawie przejrzystego algorytmu, jest sprawdzone i sprawia, że nie brakuje paliwa na stacjach, a koncerny paliwowe nie wykorzystują różnicy cen.
- Natomiast to rozwiązanie jest piekielnie drogie, wymaga finansowania, kosztuje około 1,5 miliarda złotych miesięcznie, a koncerny paliwowe, które pracują na polskim rynku ze względu na sytuację geopolityczną i ze względu na to, że proporcjonalnie ceny paliw tak bardzo szybko rosną, zarabiają więcej. W związku z tym można, i należy, te nadmiarowe zyski wykorzystać właśnie po to, żeby kierowcom ulżyć - zaznaczył Szłapka.
Rząd krytykuje propozycję prezydenta
Zdaniem rzecznika rozwiązanie zaproponowane przez Pałac Prezydencki jest niewłaściwe, ponieważ przewiduje ograniczenie marż, w tym marż hurtowych i importowych.
- Pamiętajmy o tym, że paliwo do Polski jest w dużej mierze importowane. Jeżeli ze względu na to ograniczenie importerom nie będzie się opłacało tego paliwa do Polski importować, to go po prostu zabraknie na stacjach. Mieliśmy do czynienia z taką sytuacją w sierpniu i we wrześniu 2023 roku, kiedy tego typu rozwiązania wprowadzili de facto Morawiecki z Obajtkiem i mieliśmy plagę awarii dystrybutorów na wszystkich stacjach benzynowych w Polsce - powiedział Szłapka.
Szłapka przekonywał, że rządowa ustawa pozostaje jedynym realnym sposobem sfinansowania obniżek cen paliw.
- Jedynym rozwiązaniem, które jest de facto na stole i to jest plan A, B i C jest ustawa, która leży na biurku prezydenta. Jeżeli pan prezydent zdecyduje się na zawetowanie tej ustawy, to będzie odpowiedzialny za wysokie ceny paliw - dodał.
Dwa konkurencyjne projekty
18 września Sejm uchwalił ponownie ustawę wprowadzającą podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Nowe przepisy mają objąć okres od marca tego roku do końca pierwszego kwartału roku 2027. Premier Donald Tusk poinformował, że jeśli prezydent podpisze ustawę, to rząd wprowadzi rozwiązania obniżające ceny paliw.
Jednocześnie prezydent skierował do Sejmu własny projekt ustawy w celu obniżenia cen paliw zakładający obniżenie do zera podatku od sprzedaży detalicznej paliw do końca marca 2027 r., możliwość elastycznego obniżenia stawek akcyzy przez MF oraz ustawowy limit na marże koncernów paliwowych.
Pod koniec lipca prezydent Karol Nawrocki zdecydował o skierowaniu do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków osiągniętych w okresie od marca do grudnia 2026 r. ze zbycia paliw ciekłych. Nawrocki wskazał w uzasadnieniu m.in. na działanie wstecz przepisów.
Paliwa drożeją niemal w całej Unii Europejskiej
W sierpniu ceny paliw były wyższe niż przed rokiem w 26 z 27 państw UE. W 18 krajach wzrost przekroczył 20 procent rdr.
W Polsce wzrost wyniósł 24,0 procent, po wzroście o 15,8 procent w lipcu i 5,8 procent w czerwcu.
Największy roczny wzrost cen odnotowano w Bułgarii, gdzie wyniósł 34,5 procent. Kolejne były Litwa z wynikiem 28,8 procent, Finlandia - 27,6 procent, Niemcy - 27,5 procent oraz Francja - 27,4 procent.
Najmniej ceny wzrosły na Węgrzech - o 1,3 procent rdr, w Szwecji - o 6,1 procent oraz w Irlandii - o 11,7 procent.