Ernest Z. jest podejrzany o to, że działając na terenie Dolnego Śląska i Wielkopolski, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i będąc adwokatem, doprowadził do niekorzystnego rozporządzenia mieniem pracowników banków, ubezpieczycieli i komorników - poinformowała prok. Anna Zimoląg z Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu.
Zdaniem śledczych wprowadzał ich w błąd, przekonując, że ma umocowanie uprawniające go do odbioru kwot należnych jego mocodawcom w różnych postępowaniach, w których ich reprezentował.
Śledczy uznali, że na podstawie oszukańczych zabiegów, przekonywał, że ma prawo otrzymać na swój rachunek pieniądze należne jego klientom. Jednak później trafiały one do jego kieszeni, a nie na konta jego mocodawców.
W trakcie śledztwa ustalono, że w ten sposób na konto adwokata trafiło przeszło pół miliona złotych.
Ernest Z. został zatrzymany i usłyszał zarzuty, którymi objęto 10 przestępstw na szkodę 21 pokrzywdzonych. Grozi mu do 12 lat więzienia, ponieważ uznano, że z procederu uczynił sobie stałe źródło dochodu. Śledczy wystąpili do sądu o zastosowanie wobec podejrzanego aresztu na czas trzech miesięcy i sąd ten wniosek zaakceptował.
Ustalenia TVN24
Sprawą zajmowaliśmy się od kilku miesięcy. Z. według zebranych przez nas materiałów miał brać od klientów pieniądze za sprawy, w których miał ich reprezentować. Tymczasem, mimo iż pobrał pieniądze, w wielu sprawach nie zrobił zupełnie nic. Nasz dziennikarz rozmawiał też z ludźmi, od których adwokat wziął pieniądze, a potem przez lata okłamywał, że ich sprawy nadal są w toku, tymczasem nie trafiły do sądu czy prokuratury. Co więcej, nasz dziennikarz dotarł też do osób, których adwokat reprezentował w sprawach o odszkodowanie. Pieniądze, które uzyskiwał w wyniku ugód, które zawierał za plecami swoich klientów, trafiały na jego konto.
Nasz dziennikarz poinformował też prezes Sądu Rejonowego Wrocław Krzyki, że wszedł w posiadanie nagrania, które udostępniał osobom postronnym mecenas w sprawie, która miała wyłączoną jawność. Prezes Sądu złożyła zawiadomienie do prokuratury.
W kwietniu na antenie TVN24 i w TVN24+ pokazaliśmy materiał dotyczący nieprawidłowości, do jakich dochodziło podczas przetargów na budowę dróg w powiecie karkonoskim. Zwrócił na nie uwagę starosta karkonoski Krzysztof Wiśniewski.
Na starostę wylała się wówczas bezprecedensowa fala zorganizowanego hejtu, inspirowana przez Jacka Kostrzewę, przedstawiciela przedsiębiorcy, który próbował robić nielegalne interesy oraz przez Marcina Bustowskiego, lokalnego hejtera.
Staroście zarzucono, że sypia ze swoją pracownicą, że jest skorumpowany i ma sfałszowaną maturę. W tej ostatniej sprawie prokuratura wszczęła nawet śledztwo, ale umorzyła je ze względu na przedawnienie, uznając jednocześnie, że starosta rzeczywiście mógł zdobyć świadectwo w sposób niezgodny z prawem.
Po odwołaniu starosty hejt przelał się na TVN24. Tym razem Jacek Kostrzewa oskarżał naszego dziennikarza, że bierze pieniądze za realizowane materiały, że jest skorumpowany, a nawet że jest pedofilem i zoofilem. Wtedy do sprawy przyłączył się adwokat Ernest Z., który wspólnie z Jackiem Kostrzewą publikował w internecie kłamstwa i szykany na temat reportera TVN24. Kłamliwe treści pokazywał też na swoim kanale na YouTube jeden z internetowych hejterów Adam Andruk.
Redakcja powiadomiła prokuraturę i Okręgową Radę Adwokacką.
Już wkrótce w TVN24 i TVN24 + w programie "Superwizjer" materiał o mecenasie Z. i o tym, jak ludzie blisko związani z Karkonoską Agencją Rozwoju Regionalnego wyłudzali środki na usuwanie skutków powodzi.