Obok niepylaka apollo (Parnassius apollo) trudno przejść obojętnie. To jeden z najbardziej okazałych dziennych motyli w Polsce. Jego skrzydła mogą mieć rozpiętość do ośmiu centymetrów, co w połączeniu z jasną barwą i kontrastowymi wzorami przykuwa wzrok obserwatorów. Podziwianie gatunku ułatwia spokojny temperament owadów, dość powolnie latających i chętnie przysiadających na dłużej na kwiatach. Patrząc na nie, trudno wyobrazić sobie, jak turbulentne były dzieje tych motyli w naszym kraju i jak blisko byliśmy ich utraty.
Piękno, które jest przekleństwem
Ochrona apollo w Polsce sięga 1952 roku, ale sam status gatunku prawnie chronionego wcale nie pomógł motylom. W 1984 roku na łamach czasopisma "Chrońmy przyrodę ojczystą" profesor Zbigniew Witkowski alarmował, że w Polsce pozostały zaledwie dwa dzikie stanowiska: w Tatrach i Pieninach. Motylom zagrażała przede wszystkim zmiana łąk w lasy, ale nie tylko - mimo ochrony stanowiły one pożądany łup dla kolekcjonerów. Okazałe skrzydła z kontrastowymi punktami wyglądają przecież na stworzone, by zdobić czyjeś zbiory.
- Apollo od zawsze zachwycał swoim wyglądem. Każdy osobnik ma nieco inny układ charakterystycznych czerwonych plam na skrzydłach, swój własny, niepowtarzalny "wzór". To sprawiało, że przez wiele lat był jednym z najbardziej pożądanych gatunków w kolekcjach entomologicznych - wyjaśniła w rozmowie z TVN24+ Kamila Grzesiak z Klubu Przyrodników, jedna z koordynatorek projektu EU-LIFE Apollo 2020, prowadzonego przez Klub Przyrodników we współpracy z Karkonoskim Parkiem Narodowym, Instytutem Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN oraz partnerami z Czech i Austrii.