W poniedziałek rano Grzegorz Braun po raz kolejny stawił się w Prokuraturze Okręgowej we Wrocławiu. Lider Konfederacji Korony Polskiej został wezwany na przesłuchanie m.in. w sprawie dotyczącej wtargnięcia do szpitala w Oleśnicy i naruszenia nietykalności lekarki Gizeli Jagielskiej.
Wchodząc do gmachu prokuratury, powiedział dziennikarzom, iż "ma nadzieję, że to nie potrwa długo". I tak też się stało.
Przed godziną 12 Grzegorz Braun powiedział dziennikarzom, że nie usłyszał zarzutów, ponieważ kilkadziesiąt minut wcześniej złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez prokuratorkę Joannę Kopczyńską-Biskup, prowadzącą postępowanie w sprawie pozbawienia wolności lekarki Gizeli Jagielskiej w szpitalu w Oleśnicy. Jednocześnie złożył wniosek o wyłączenie tej prokuratorki.
Prokuratura potwierdziła, że doszło do takiej sytuacji. - Stawił się na przesłuchanie wraz z obrońcą. Zostały od niego odebrane dane osobowe, przed przedstawieniem mu zarzutu poinformował prokuratora prowadzącego, iż złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa oraz wniosek o wyłączenie go od prowadzenia tego postępowania - poinformował Damian Pownuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.
Rzecznik wskazał, że według śledczych wnioski składane przez Brauna o wyłączenie prokuratorów z postępowania są bezpodstawne. - To są wnioski zmierzające tylko i wyłącznie do przedłużania tego postępowania, zachowanie pana Brauna to celowa obstrukcja - powiedział prokurator
W związku ze złożonym wnioskiem zarządzono przerwę do godziny 12, a Braun miał oświadczyć, że nie stawi się na kontynuację przesłuchania o godzinie 12.
- W tej sytuacji prokurator referent rozważy zasadność złożenia wniosku o rozszerzenie zgody Parlamentu Europejskiego na zatrzymanie i doprowadzenie pana Grzegorza Brauna na kolejną czynność - powiedział Pownuk.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej Damian Pownuk we Wrocławiu przekazał dziennikarzom, że Braun formalnie ma już status podejrzanego.
Składa wnioski i wszystko blokuje
Śledczy próbowali przesłuchać Brauna w tej sprawie już trzy razy.
17 lutego prokuratura też planowała postawić mu zarzuty dotyczące m.in. bezprawnego pozbawienia wolności lekarki w szpitalu w Oleśnicy, naruszenia jej nietykalności cielesnej (poprzez popychanie i przytrzymywanie rękoma), znieważenia słownego podczas wykonywania przez nią obowiązków służbowych, a także pomówienia jej o działania mogące podważyć zaufanie do zawodu lekarza. Planowano również przedstawić dwa zarzuty dotyczące zupełnie innych spraw - miały one dotyczyć zniszczenia mienia oraz nawoływania do popełnienia przestępstwa.
Braunowi nie udało się jednak ich wtedy przedstawić, bo złożył wniosek o wyłączenie z postępowania prowadzącej wtedy sprawę prokuratorki Karoliny Stockiej-Mycek. Czynności zawieszono do czasu rozpatrzenia wniosku. Zastępca prokuratora okręgowego odrzucił wniosek. Nowy termin wyznaczono na 4 marca. Europoseł nie pojawił się, ale przedstawił usprawiedliwienie nieobecności.
W międzyczasie prok. Stocka-Mycek awansowała do Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu, więc sprawę przekazano Kopczyńskiej-Biskup.
"Obrażał mnie, kierował groźby"
Śledztwo prokuratury dotyczy wydarzeń z 16 kwietnia w szpitalu w Oleśnicy, gdzie doszło do awantury z udziałem europosła i ówczesnego kandydata w wyborach prezydenckich Grzegorza Brauna. Polityk wraz z kilkoma osobami odmówił modlitwę w intencji nienarodzonych dzieci. Potem, jak widać na nagraniach z zajścia, uniemożliwiał pracę dr Gizeli Jagielskiej, specjalistce położnictwa i ginekologii oraz medycyny matczyno-płodowej.
- Przyszłam wykonywać swoje obowiązki dyrektora i nie mieści mi się to w głowie, zostałam uwięziona w sekretariacie przez jakichś obcych ludzi, pod przewodnictwem jakiegoś posła. Zablokowali całkowicie korytarz, przesunęli sobie sofę - relacjonowała to zdarzenie Gizela Jagielska.
Awantura w szpitalu w Oleśnicy. Relacja ginekolożki Gizeli Jagielskiej
Lekarka przez ponad godzinę nie mogła wykonywać swoich obowiązków, a oddział, nad którym czuwała, pozostawał bez nadzoru.
- Obrażał mnie i kierował wobec mnie groźby, doszło też wobec mnie do rękoczynu, ponieważ jak chciałam odejść, to byłam popychana i szarpana - powiedziała lekarka. Jagielska oceniła, że za sprawą Brauna w szpitalu "dzieje się kosztem pacjentek kampania wyborcza”.
Pięć osób z zarzutami za zajście w szpitalu
Jak informowała w połowie lutego prokuratura - w sprawie wydarzeń z Oleśnicy zarzuty usłyszało pięć osób. - Głównie są to zarzuty dotyczące pozbawienia wolności pani Gizeli J. w trakcie wydarzeń w szpitalu w Oleśnicy. Dodatkowa osoba, pani Marta Cz. ma zarzuty związane ze znieważeniem pani doktor oraz pomówieniem i naruszeniem jej nietykalności osobistej - podsumowała prokuratorka Karolina Stocka-Mycek.
Jak dodała prokuratorka, w tej sprawie planowane jest ogłoszenie zarzutów jeszcze dwóm osobom - w tym Grzegorzowi Braunowi. Dopytywana o to, czy europoseł gra na czas i próbuje przeciągnąć postępowanie, odpowiedziała krótko, że "korzysta ze swoich praw".
Braun nie zgadza się również z prokuraturą w kwestii umorzenia śledztwa w sprawie przeprowadzenia aborcji przez dr Jagielską u jednej z pacjentek w Oleśnicy. Decyzję określił "bezczelnym bezprawiem". Poinformował, że w Prokuraturze Krajowej złożył już zawiadomienie w tej sprawie.
Przesłuchanie jest możliwe, bo w listopadzie ubiegłego roku Parlament Europejski zdecydował o uchyleniu Braunowi immunitetu.
Śledztwo w sprawie aborcji umorzone
Na początku grudnia prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie przeprowadzenia w oleśnickim szpitalu aborcji z naruszeniem prawa przez lekarkę Gizelę Jagielską. Podjęto je po doniesieniach medialnych o tym, że w szpitalu w Oleśnicy doszło do sprzecznego z prawem przeprowadzenia zabiegu przerwania ciąży.
Mimo braku zarzutów zarówno Gizela Jagielska, jak i jej mąż już nie pracują w szpitalu w Oleśnicy. Lecznica nie przedłużyła z nimi kontraktu.
Autorka/Autor: Aleksandra Arendt-Czekała
Źródło: tvn24.pl,PAP, TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24