Do zdarzenia doszło w sobotę przy ul. Świerkowej w Będzinie. - Mocno trzasnęłam drzwiami od samochodu i nagle się zapadło. Odwróciłam się, był szum, trzask, szum, taki dziwny szum, odwróciłam się i spojrzałam, a to ogrodzenie w połowie najpierw się schowało do ziemi, a za chwilę był drugi ruch i po prostu zniknęło - opowiedziała Bożena Ziętek, współwłaścicielka domu przy ul. Świerkowej, przy którym doszło do zapadnięcia się ziemi.
Jak mówi, gdy zobaczyła, co się stało, od razu zawiadomiła służby. - Po moim telefonie na numer 112 pojawiła się straż miejska z Będzina. Potem policja zabezpieczyła ten teren i zamknęła drogę - powiedziała.
Ustalają, co się stało
Na miejscu pojawili się także urzędnicy. Trwa ustalanie okoliczności zdarzenia. - Jest to zapadlisko, które przypuszczalnie powstało na skutek szkód górniczych - powiedział Łukasz Dytko z Urzędu Miejskiego w Będzinie.
Bożena Ziętek wytłumaczyła, że najprawdopodobniej doszło do opadnięcia stanu wód gruntowych, które dawniej były na wysokim poziomie. Dodaje, że Spółka Restrukturyzacji Kopalń w Bytomiu wskazuje, że "były tutaj eksploatacje i to płytkie, czyli sięgające tylko 60 metrów". - Nazywają to konkretnie szyb Elżbieta - wyjaśniła.
Problem z dojazdem
Na razie nie wiadomo, kiedy dziurę będzie można zasypać. Tymczasem uniemożliwia ona innym mieszkańcom normalne funkcjonowanie.
- Mam zacząć budowę, ale nie ma jak wjechać ciężkim sprzętem - mówił jeden z sąsiadów pani Bożeny.
Drugi sąsiad ma odwrotny problem - z wyjazdem. - Prowadzimy biznes. Auto jest unieruchomione i nie możemy wyjechać. Każdy dzień to dla nas straty - wyjaśnił.
Urząd pyta i czeka
Urzędnicy twierdzą, że w tej sprawie mają związane ręce. - Jako miasto Będzin poświęciliśmy dzisiejsze przedpołudnie na wystosowanie informacji do Urzędu Górniczego, do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, czy też do dostawców mediów takich jak gazownia czy wodociągi w związku z przedstawieniem całej sytuacji - poinformował Dytko.
Jak twierdzi, to w zasadzie wszystko, co mogli zrobić. - Jako miasto mamy, szczerze mówiąc, ograniczone pole manewru, jeśli chodzi o przepisy prawne w tym temacie. Jedyne, co mogliśmy, oprócz poinformowania, to zabezpieczyć teren, bowiem część terenu prywatnej posesji, mówiąc kolokwialnie, pociągnęła za sobą fragment ulicy Świerkowej. My jako zarządca tej ulicy zostaliśmy zobligowani do zabezpieczenia tego fragmentu - wyjaśnił.
Jak dodał, dalsze działania związane z tym zapadliskiem będą uzależnione od oceny górniczo-geologicznej. - To co najważniejsze to to, że w tym zapadlisku nikt nie ucierpiał - zakończył.
Autorka/Autor: Filip Czekała /tok
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: PAP