Grzegorz Braun stawił się we wtorek rano w Prokuraturze Okręgowej we Wrocławiu. Został wezwany na przesłuchanie m.in. w sprawie dotyczącej wtargnięcia do szpitala w Oleśnicy i naruszenia nietykalności lekarki Gizeli Jagielskiej.
Prokuraturze jednak nie udało się postawić mu zarzutów - miały dotyczyć m.in. bezprawnego pozbawienia wolności lekarki w szpitalu w Oleśnicy, naruszenia jej nietykalności cielesnej (poprzez popychanie i przytrzymywanie rękoma), znieważenia słownego podczas wykonywania przez nią obowiązków służbowych, a także pomówienia jej o działania mogące podważyć zaufanie do zawodu lekarza. Planowano również przedstawić dwa zarzuty dotyczące zupełnie innych spraw - miały one dotyczyć zniszczenia mienia oraz nawoływania do popełnienia przestępstwa.
"Nie postawiono mu zarzutów"
Przed wejściem do prokuratury europoseł przekonywał, że lekarze, którzy dopuszczają się aborcji powinni być eliminowani z zawodu. Zarzucił Gizeli Jagielskiej, że publicznie prezentowała się jako zwolenniczka dzielenia ludzi. Z jego punktu widzenia sytuacja wygląda tak, że prokuratura ściga niewłaściwe osoby. W związku z tym złożył zawiadomienie na prokurator prowadzącą jego sprawę, w którym zarzuca jej m.in. niedopełnienie obowiązków. Twierdzi również, że zamiast ścigać morderców, prokuratorka nęka obrońców życia - jak to określił.
Po godzinie 10 opuścił prokuraturę i poinformował, że nie usłyszał zarzutów. Stało się tak dlatego, że złożył wniosek o wyłączenie prokuratorki z postępowania. Braun tłumaczył to obawą o bezstronność.
- Nie postawiono mu zarzutów, ponieważ złożył wniosek o wyłączenie mnie z prowadzenia śledztwa - potwierdziła prokurator Karolina Stocka-Mycek. Do czasu rozpatrzenia wniosku prokuratorka nie postawi Braunowi zarzutów. Taka jest procedura.
Chcesz dowiedzieć się więcej o Braunie? Przeczytaj: Uwiedzenie chrześcijan. Parodia katolicyzmu Grzegorza Brauna
Pięć osób z zarzutami za zajście w szpitalu
Dotychczas w sprawie wydarzeń z Oleśnicy zarzuty usłyszało pięć osób. - Głównie są to zarzuty dotyczące pozbawienia wolności pani Gizeli J. w trakcie wydarzeń w szpitalu w Oleśnicy. Dodatkowa osoba, pani Marta Cz. ma zarzuty związane ze znieważeniem pani doktor oraz pomówieniem i naruszeniem jej nietykalności osobistej - podsumowała prokuratorka Karolina Stocka-Mycek.
Jak dodała prokuratorka, w tej sprawie planowane jest ogłoszenie zarzutów jeszcze dwóm osobom - w tym Grzegorzowi Braunowi. Dopytywana o to, czy europoseł gra na czas i próbuje przeciągnąć postępowanie, odpowiedziała krótko, że "korzysta ze swoich praw".
Braun nie zgadza się również z prokuraturą w kwestii umorzenia śledztwa w sprawie przeprowadzenia aborcji przez dr Jagielską u jednej z pacjentek w Oleśnicy. Decyzję określił "bezczelnym bezprawiem". Poinformował, że w Prokuraturze Krajowej złożył już zawiadomienie w tej sprawie.
Przed gmachem prokuratury pojawili się również sympatycy europosła, którzy zorganizowali pikietę prolife.
Przesłuchanie jest możliwe, bo w listopadzie ubiegłego roku Parlament Europejski zdecydował o uchyleniu Braunowi immunitetu.
"Obrażał mnie, kierował groźby"
Śledztwo prokuratury dotyczy wydarzeń z 16 kwietnia w szpitalu w Oleśnicy, gdzie doszło do awantury z udziałem europosła i ówczesnego kandydata w wyborach prezydenckich Grzegorza Brauna. Polityk wraz z kilkoma osobami odmówił modlitwę w intencji nienarodzonych dzieci. Potem, jak widać na nagraniach z zajścia, uniemożliwiał pracę dr Gizeli Jagielskiej, specjalistce położnictwa i ginekologii oraz medycyny matczyno-płodowej.
- Przyszłam wykonywać swoje obowiązki dyrektora i nie mieści mi się to w głowie, zostałam uwięziona w sekretariacie przez jakichś obcych ludzi, pod przewodnictwem jakiegoś posła. Zablokowali całkowicie korytarz, przesunęli sobie sofę - relacjonowała to zdarzenie Gizela Jagielska.
Lekarka przez ponad godzinę nie mogła wykonywać swoich obowiązków, a oddział, nad którym czuwała, pozostawał bez nadzoru.
- Obrażał mnie i kierował wobec mnie groźby, doszło też wobec mnie do rękoczynu, ponieważ jak chciałam odejść, to byłam popychana i szarpana - powiedziała lekarka. Jagielska oceniła, że za sprawą Brauna w szpitalu "dzieje się kosztem pacjentek kampania wyborcza”.
Z kolei europoseł przekonywał, że pojawił się w placówce, by bronić praw nienarodzonych dzieci, które jego zdaniem w tym szpitalu były łamane. W lecznicy pojawił się w związku z doniesieniami medialnymi o aborcji u pacjentki w 36. tygodniu ciąży.
Braun poinformował obecnych na miejscu policjantów, że dokonuje interwencji poselskiej wobec lekarki Gizeli Jagielskiej, która podjęła się tego zabiegu i domagał się od nich, by przeprowadzili czynności. Zaapelował również, by uniemożliwili ginekolożce kontakt z pacjentami.
- Narażaniem życia Polaków jest dopuszczanie tej pani (do pracy - przyp. red.). Dokonuję zatrzymania obywatelskiego i wzywam was panowie policjanci, byście nie dopuścili, by pani Gizela Jagielska miała kiedykolwiek kontakt z pacjentami, w tym nieletnimi - mówił europoseł.
Zachowanie europosła oraz blokowanie pracy szpitala odbiło się szerokim echem i było krytykowane.
Śledztwo w sprawie aborcji umorzone
Na początku grudnia prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie przeprowadzenia w oleśnickim szpitalu aborcji z naruszeniem prawa przez lekarkę Gizelę Jagielską. Podjęto je po doniesieniach medialnych, o tym, że w szpitalu w Oleśnicy doszło do sprzecznego z prawem przeprowadzenia zabiegu przerwania ciąży.
Mimo braku zarzutów - zarówno Gizela Jagielska jak i jej mąż już nie pracują w szpitalu w Oleśnicy. Lecznica nie przedłużyła z nimi kontraktu.
Opracowała Aleksandra Arendt-Czekała /tok
Źródło: tvn24.pl, PAP
Źródło zdjęcia głównego: TVN24