Do awantury doszło w czwartek, 27 listopada, po debacie w lokalnej telewizji Echo24. Były wiceprezydent Wrocławia Sebastian Lorenc miał agresywnie się zachowywać wobec architekta i urbanisty Łukasza Szymanowicza.
Jak relacjonuje w rozmowie z tvn24.pl Łukasz Szymanowicz, architekt i radny osiedla Krzyki-Partynice, już w trakcie programu Lorenc miał powiedzieć do niego między innymi: "mamy marnych ekspertów w postaci Łukasza Szymonowicza", a także: "marny architekt nieznany zupełnie z niczego".
- Po dyskusji, jak tylko kamery zostały wyłączone, do mnie podszedł technik, który ściągał mikrofon, ale doskoczył też do mnie Sebastian Lorenc i krzyknął "jesteś idiotą", po czym zaczął na mnie napierać, przybliżył się do mnie i dotykał mnie swoim ciałem. Po zdjęciu mikrofonu zszedłem ze sceny, a on za mną pobiegł i cały czas napierał na mnie swoim ciałem cały czas mówiąc do mnie w sposób agresywny rzeczy w stylu "inaczej pogadamy", "pożałujesz", "jak masz problem, będziemy inaczej rozmawiać". Jak chciałem się odsunąć, nadepnął na mnie butem - opowiada Szymanowicz.
Szymanowicz opisał całą sytuację w swoich mediach społecznościowych.
Architekt podkreśla, że jego krytyka dotyczy kierunku rozwoju urbanistyki we Wrocławiu. - Ja otwarcie krytykuję to, co się dzieje we Wrocławiu, jeżeli chodzi o urbanistykę i robię to publicznie. Mam do tego prawo jako mieszkaniec miasta od urodzenia, jako architekt i urbanista. Mam prawo komentować, bo uważam, że Wrocław idzie w tragicznym kierunku pod tym względem i od dłuższego czasu jest skrajna nietransparentność w podjęciu decyzji. Być może trafiłem w czuły punkt - wyjaśnia. I dodaje - możemy ostro debatować, jednak nie wyobrażam takiej sytuacji, że z kimś z kim się kompletnie nie zgadzam, później przechodzimy do rękoczynów.
Lorenc: sprawa trafi do sądu
Sebastian Lorenc przedstawia sprawę inaczej.
- Mieliśmy taką rozmowę, ja bym powiedział mało przyjemną. Sprawa idzie do sądu, ja już ją dałem mojemu prawnikowi i w poniedziałek będzie wezwanie do przeprosin, do sprostowania. Ten post, a szczególnie, gdzie on (Szymanowicz- red.) insynuuje, że wystarczy przyjść do mnie z trzema, dziesięcioma milionami i ja załatwiam sprawę. To jest bardzo poważne naruszenie dóbr osobistych. Idę z tym do sądu. Uważam, że naprawdę grubo przesadził - przekazał nam Sebastian Lorenc przewodniczący Komisji Architektury i Rozwoju Przestrzennego Rady Miejskiej Wrocławia.
Na pytanie, czy odzywał się do Szymanowicza w sposób agresywny, odpowiada: - Jak ja mogę znosić i tolerować, że ktoś mówi, że wziąłem łapówkę i że ja coś załatwiam? Więc zareagowałem i powiedziałem, że będziemy rozmawiać inaczej. To powiedziałem przy ludziach. Jeżeli on to odbiera jako atak, nie ma żadnego problemu. Dopytywany, czy nadepnął architektowi na nogę, mówi: - To jest jakaś dziecinada, jakieś przedszkole. Może za blisko do niego podszedłem i on się poczuł się zagrożony?
Według Piotra Uhle, radnego miejskiego Wrocławia, sytuację obserwowało kilka osób.
- Rzeczywiście Sebastian Lorenc zachowywał się agresywnie. Chodził przez kilka minut za Szymanowiczem, który ewidentnie tego kontaktu nie chciał. Konfrontował się z nim tak, że stawał dziesięć centymetrów przed nim, patrzył mu głęboko w oczy i głośno mu mówił różne rzeczy. W pewnym momencie nadepnął mu na buta i rzucał groźby typu "jak masz problem to zaraz będziemy inaczej rozmawiać" - opisuje w rozmowie z tvn24.pl Piotr Uhle, radny miejski Wrocławia.
Nie po raz pierwszy?
To nie pierwszy raz, gdy pojawiają się zarzuty dotyczące zachowania byłego wiceprezydenta.
- Od jakiegoś czasu coś niedobrego dzieje się z Sebastianem Lorencem. W sposób bardzo arogancki traktuje mieszkańców na posiedzeniach komisji, do tego stopnia, że jako radni musieliśmy mieszkańców przepraszać za jego zachowanie - podsumowuje Uhle.
Autorka/Autor: SK
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock