Po porodzie udusiła swoje dziecko, później próbowała je spalić. Jest wyrok

Po porodzie zabiła swoje dziecko. Wyrok sądu
Po porodzie zabiła swoje dziecko. Wyrok sądu
Źródło: D. Wudniak | TVN24 Wrocław

Sąd Okręgowy we Wrocławiu skazał 34-letnią mieszkankę Solnik Małych (woj. dolnośląskie) na 15 lat więzienia. Uznał, że kobieta zabiła swoje dziecko. Po porodzie przykryła je stertą ubrań, główkę owinęła i nakryła materacem. Kilka dni później zwłoki noworodka próbowała spalić. Wyrok nie jest prawomocny.

- Sąd Okręgowy uznaje Martę S. za winną tego, że działając w zamiarze bezpośrednim, dokonała zabójstwa swojego nowo narodzonego dziecka w taki sposób, że w krótkim czasie po urodzeniu przykryła je odzieżą i materacem, co doprowadziło do jego uduszenia - ogłosił sędzia Zbigniew Muszyński. Sąd wymierzył kobiecie karę 15 lat pozbawienia wolności.

Najpierw były SMS-y, później seks i ciąża

Jak ustalono w śledztwie, kobieta od dłuższego czasu korzystała z erotycznych serwisów randkowych. W ten sposób poznawała mężczyzn, z którymi wymieniała się wiadomościami. Później umawiali się na spotkania. Chodziło o seks. Kobieta miała nawet nie znać tożsamości swoich partnerów. Wiosną 2016 roku zorientowała się, że jest w ciąży. To właśnie wtedy poczuła ruchy dziecka. Nie poszła jednak do lekarza. Nie zrobiła nawet testu ciążowego.

- Swój stan ukrywała przed otoczeniem. Ubierała się luźno, paliła papierosy i piła alkohol. Sąsiedzi domyślali się, że może być w ciąży, bo przybrała na wadze. Oskarżona poszukiwała w internecie informacji na temat ciąży i porodu. Nie wiedziała, kto był ojcem - relacjonował sędzia.

Urodziła w piwnicy, wsadziła pod materac i nadepnęła

Marta S. mieszkała z rodzicami, wujem i braćmi. W budynku mieszkają także dwie inne rodziny, które mają piwnicę, ale rzadko z niej korzystają. S. także nie pojawiała się tam często. Do czasu. Kobieta zeszła do piwnicy 23 czerwca 2016 roku. Wcześniej, jak wynika z ustaleń śledczych, poczuła bóle brzucha.

- Urodziła dziecko. Usłyszała jego płacz. Po porodzie leżała przez chwilę na materacu, dziecko na stercie ubrań. Nie patrzyła na dziecko, wyrwała z siebie pępowinę, wytarła ślady krwi. Starą odzieżą przykryła chłopca i jego główkę. Przytrzymała dziecko dociskając odzież, a następnie przykryła je materacem - sędzia opisywał przebieg zdarzenia. S., wychodząc z piwnicy, nadepnęła jeszcze na materac. Biegli znaleźli na nim ślady jej kapcia.

Wyniosła na dwór i podpaliła

Kobieta wróciła do domu. Umyła się i zajęła własnymi sprawami. Na drugi dzień wróciła do piwnicy. Noworodka wsadziła do worka ze starymi ubraniami. 27 czerwca worek wyniosła na dwór. Zaniosła go w miejsce, w którym mieszkańcy jej budynku palą śmieci.

- Podpaliła dziecko z ubraniami. Jednak ze względu na warunki atmosferyczne nie doszło do całkowitego spalenia. Oskarżona wróciła do domu - relacjonował sędzia. Zwłoki noworodka znalazła później sąsiadka. Nie była pewna, czy to lalka, czy może jednak dziecko. Gdy okazało się, że w palenisku leży noworodek, na miejsce wezwano policję.

Biegli stwierdzili, że chłopiec był prawidłowo rozwinięty i zdolny do życia pozapłodowego. Zmarł, bo został uduszony.

"Kara sprawiedliwa" kontra "nieadekwatna"

W czwartek, gdy sędzia opowiadał o sprawie, S. płakała. Sąd podkreślał: oskarżona miała czas i możliwości wezwania pogotowia. Jednak tego nie zrobiła. W trakcie śledztwa zmieniała zeznania. Najpierw opowiedziała, co zrobiła. Do wszystkiego się przyznała. Później mówiła, że dziecka zabić nie chciała. - Twierdziła, że dziecka nie udusiła i nie nadepnęła. Ta relacja była nielogiczna - wyjaśniał sędzia.

Z wyroku zadowolona była przedstawicielka oskarżyciela publicznego. - Sąd wymierzył karę w wymiarze przez nas wnioskowanym. Odpowiada ona poczuciu społecznej sprawiedliwości. To wyrok sprawiedliwy - mówiła prokurator Monika Kaniewska.

Inne zdanie miała obrończyni S. - W mojej ocenie kara nie jest adekwatna do stopnia jej zawinienia i tego, jakie okoliczności wpłynęły na dokonanie jej czynu. Będziemy rozważać złożenie apelacji - powiedziała mecenas Monika Majewicz-Chomiak. I dodawała, że obrona dowodziła, że S. działała w szoku po porodzie. Gdyby sąd uznał tę argumentację, kobiecie groziłoby do 5 lat więzienia.

Dziecko urodziło się w miejscowości Solniki Małe:

Mapy dostarcza Targeo.pl

Autor: tam/i/jb / Źródło: TVN24 Wrocław

Czytaj także: