Zaskakujący ruch watażki. Ofensywa sił ATO stanęła, możliwe kontruderzenie

TVN24

tvn24.plNajwiększe straty Ukraińcy ponieśli w ostatnich dniach pod Iłowajskiem, na południe od Doniecka

Po kilku dniach ciężkich walk ukraińska ofensywa znów wytraciła impet. Co więcej, w kilku ważnych rejonach rebelianci odbili utracone wcześniej pozycje. Sztab operacji antyterrorystycznej (ATO) informuje o widocznych przygotowaniach separatystów do zmasowanej kontrofensywy.

ANALIZY SYTUACJI NA FRONCIE

W ciągu ostatniej doby utknęło ukraińskie natarcie w rejonach Gorłówki, Doniecka i Iłowajska. W krwawych bojach o strategiczną drogę H21 Ukraińcy utracili zdobyte wcześniej za cenę dużych strat, pozycje w Miusinsku. W środę wieczorem sztab ATO przyznał, że ofensywa na Krasnyj Łucz i Antracyt wyczerpała swe zasoby. Ukraińcy stoją w rejonie Miusinska, ale w mieście znów panują rebelianci.

Także w tym rejonie powstało duże zgrupowanie rebeliantów, które zagraża siłom ukraińskim na południu teatru działań wojennych. Ostatnie godziny nie przyniosły przełomu na terenach "Ługańskiej Republiki Ludowej".

Sytuacja militarna w Donbasie - 14 sierpnia

Separatyści są wciąż bardzo aktywni, jeśli chodzi o ostrzał artyleryjski pozycji ukraińskich. Dwa razy z czołgów ostrzelano rejon lotniska w Ługańsku. Z moździerzy, artylerii i Gradów ostrzelano pozycje sił ATO m.in. w rejonach Iłowajska, Pietrowskoje, Stukałowej Bałki. Idzie ostrzał z terytorium rosyjskiego, m.in. bardzo już ucierpiały Ilinka i Stiepanowka.

Walki na H21

Duże zgrupowanie rebeliantów rozłożyło się wzdłuż równoleżnikowej osi Mospino (na południowy zachód od Iłowajska) – Zugres – Szachtarsk – Sniżne. W dużej części pokrywa się to z drogą H21. To ostatnia większa droga, którą do Doniecka docierają posiłki z „Ługańskiej Republiki Ludowej” i z Rosji.

Separatyści donosili w środę po południu, że udało im się odbić centrum Miusinska - miasta leżącego na H21. Według ich danych, zginęło 20 żołnierzy ukraińskich. "Przez ostatnie 5 dni trasa była ostrzeliwana przez Gwardię Narodową, niektóre odcinki drogi były zablokowane. Natarcie na Miusinsk to tylko część operacji oczyszczania 'drogi przyjaźni', łączącej Donieck i Ługańsk" - czytamy w komunikacie "Ługańskiej Republiki Ludowej".

Atak oddziałów komendanta o pseudonimie "Motorola" był zaskoczeniem dla Ukraińców, którzy wcześniej nie tylko zajęli Miusinsk, ale też niemal zajęli Krasnyj Łucz. Teraz rebelianci twierdzą, że siły "Motoroli" w rejonie Miusinska i Krasnego Łucza nie dały ukraińskim wojskom wziąć pod kontrolę odcinków drogi łączących Sniżne z "Ługańską Republiką Ludową".

W tym samym rejonie sztab ATO spodziewa się też natarcia wroga z rejonu Antracytu i Rowienek w stronę Saur-Mogiły.

Kocioł doniecki

Pierścień okrążenia wokół Doniecka zaciska się bardzo wolno. Oddziały ukraińskie zbliżają się głównie od zachodu. Na północy bowiem jest jeszcze problem Gorłówki, a na południu rebelianci odparli natarcie Ukraińców na Iłowajsk.

Istnieje opcja, że rebelianci z Doniecka zechcą przedzierać się z okrążenia. Najbardziej logiczny kierunek to południowy wschód w stronę rosyjskiej granicy. Być może z chęci zachowania takiego awaryjnego wariantu wynika obecność znaczących sił separatystów w okolicach Mospino, na południe od Doniecka. Rebelianci zbierają siły także na kierunku Krasnogorowki i Marinki – leżących nie tak daleko od granicy z Rosją.

Po nieudanym, zakończonym ciężkimi stratami, szturmie Iłowajska w poniedziałek, w środę Ukraińcy podjęli próbę ataku na północ od Iłowajska, przez wieś Zugres. Według niepotwierdzonych jeszcze oficjalnie doniesień, część oddziałów ukraińskich została okrążona w rejonie Iłowajska.

Po raz kolejny Ukraińcy zapłacili wysoką cenę za brak odpowiedniego wyszkolenia i dowodzenia formacjami ochotniczymi walczącymi w Donbasie. W ostatnich dniach głośno było o stratach batalionów "Azow" i "Donbas" - głównie w boju o Iłowajsk. W środę ukraińską opinią publiczną wstrząsnęła masakra oddziału Prawego Sektora, który wpadł w zasadzkę na zachodnich krańcach dzielnicy pietrowskiej Doniecka, we wsi Aleksandrowka. Zginąć mogło nawet 15 ochotników, nie wiadomo ilu dostało się do niewoli.

Kocioł gorłowski

Większe działania w stronę Doniecka z kierunku północnego uniemożliwia obecność sił Igora Bezlera ps. Bies w Gorłówce. We wtorek siły rządowe zdobyły Uglegorsk, ale zmasowany ostrzał artyleryjski w ten rejon zatrzymał natarcie sił ATO na Gorłówkę i Makiejewkę.

Gorłówka broni się zaciekle przed atakami także ze strony Pantelejmonowki. Ostatnie połączenie z Donieckiem, przez Jenakijewo, jest jeszcze w ręku separatystów.

Część ukraińskich analityków uważa za prawdopodobne, że ludzie "Biesa" zamiast na Donieck będą się raczej przedzierać w razie upadki Gorłówki w stronę Kramatorska i Drużkiwki. Rebelianci przygotowują też potencjalny atak w rejon Debalcewa i planują jednocześnie z natarciem z Gorłówki wziąć w okrążenie grupę wojsk ukraińskich, która naciera na Gorłówkę ze wschodu.

Kocioł ałczewsko-stachanowski

W północnej części terenów kontrolowanych przez "ŁRL" z powodzeniem blokowane jest zgrupowanie rebeliantów "Mongoła" w rejonie Ałczewska i Stachanowa przez grupy ATO z Łutugino (w kierunku południowy zachód) i idącej jej na spotkanie z Iwanowki koło Krasnego Łucza (kierunek północny wschód).

Po dłuższej przerwie siły ATO zaczęły atakować miasto Jasinowataja. Wcześniej przerwano tam operację 5 sierpnia, ze względu na zagrożenie dla ludności cywilnej. Wtorkowe doniesienia Kijowa o zdobyciu Pierwomajska, o który od blisko tygodnia toczyły się walki ze zgrupowaniem "Mongoła", nie potwierdziły się. Siły ATO utrzymują jednak pozycje na rogatkach miasta.

Sytuacja 13 sierpnia - wg Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy

"Ługańska Republika Ludowa"

Na „froncie ługańskim” separatyści wciąż stoją w rejonach Krasnyj Łucz, Antracyt, Swierdłowsk i Rowieńki. Tutaj rosyjskie wsparcie może napływać bez przeszkód. Stąd możliwe jest duże kontruderzenie w stronę Diakowa, z wyjściem na tyły ukraińskiego zgrupowania w Miusinsku, walczącego o Krasnyj Łucz.

W rejonie Ługańska rebelianci prowadzą ostrzał artyleryjski, a ich grupy dywersyjne atakują na tyłach sił ATO idących na Ługańsk od północy. Rebelianci ostrzelali siły ukraińskie pod miastem Szczastje na północ od Ługańska. A w rejonie Słowianoserbska, nieco bardziej na zachód, pojawiły się Grady rebeliantów. Należy przypomnieć, że to tereny, które wojska rządowe zajęły już dwa tygodnie temu.

Grady z rosyjskiego terytorium ostrzelały wieś Pieremożnoje niedaleko Ługańska, zamieszkałą przez Łemków, którzy przyjechali tutaj w 1947 r. Według sztabu ATO jest wielu rannych.

Co szykują separatyści?

Sztab ukraiński poważnie bierze pod uwagę możliwość próby zmasowanej kontrofensywy rebeliantów w najbliższych dniach. Wywiad posiada informacje, że separatyści zgromadzili znaczące rezerwy, dużą ilość sprzętu i broni. Praktycznie mają być gotowi do uderzenia już teraz.

Do Sniżnego przybyło ok. 40 ciężarówek z posiłkami z Rosji. W środę po południu przez graniczną Dubrowkę wjechało do Donbasu ponad 100 pojazdów bojowych z Rosji. Kolumna ta także podążyła w stronę Sniżnego. Koncentrację sił separatystów w Sniżnem próbowało zakłócić ukraińskie lotnictwo, które zniszczyło co najmniej 1 pojazd opancerzony i dwie ciężarówki rebeliantów.

Strona ukraińska miała wejść w posiadanie nagrania wideo, na którym widać na terenach kontrolowanych przez rebelię rakietowy miotacz ognia TOS-1 Buratino. Na razie jednak brak potwierdzenia tej informacji.

TOS-1 Buratino
Wikipedia

Na co czekają rebelianci? Zapewne ma to związek z całą „Operacją Konwój”. W każdym bądź razie jedyne, czego brakuje separatystom to podobno amunicja. Zwłaszcza deficytowa w „donieckiej” części kurczącej się „Noworosji”. Zdaniem ukraińskich analityków, całe zamieszanie wokół „białego konwoju”, który przykuwa niemal całą uwagę i Kijowa i świata, może być też wykorzystane jako zasłona dymna dla np. przerzutu bardzo dużych ilości broni i amunicji do Donbasu.

Słabości ATO

Niezależni analitycy uważnie obserwujący i komentujący przebieg operacji wskazują teraz na dwie największe słabości sił rządowych.

Po pierwsze, to brak koordynacji działań różnych zgrupowań, a nawet jednostek. Dochodzi wręcz do sytuacji, że dowódca jednego oddziału nie ma pojęcia, że parę kilometrów obok operuje inny oddział. Ta „atomizacja” działań bojowych w dużym stopniu bierze się z obaw przed przeciekami i zdradą – dlatego najwyższe dowództwo stara się kontrolować przepływ informacji i rozkazów w sposób wręcz absurdalny.

Druga słabość to brak ochoty do nawiązywania współpracy z miejscową ludnością. Oddziały ATO niemal w ogóle nie korzystają z pomocy miejscowych przewodników. To też wynika z daleko posuniętej nieufności – dla większości przybyłych tutaj żołnierzy i ochotników z centrum i zachodu Ukrainy miejscowi to ludność „wysokiego stopnia ryzyka”. W sumie nie ma się czemu dziwić, jeśli przypomnieć, jak jeszcze w kwietniu, maju i czerwcu lokalna milicja i struktury SBU masowo przechodziły na stronę „Noworosji”.

Autor: Grzegorz Kuczyński / Źródło: tvn24.pl