Upubliczniono raport Muellera. Trump: game over

TVN24


Prokurator generalny USA William Barr potwierdził w czwartek, że śledczy Robert Mueller nie znalazł żadnych dowodów, by ktokolwiek ze sztabu Donalda Trumpa spiskował z Rosją bądź koordynował z nią swoje działania podczas kampanii prezydenckiej w 2016 roku. Na krótko przed upublicznieniem raportu amerykański prezydent nazwał dochodzenie w tej sprawie "największym politycznym oszustwem wszech czasów".

Prokurator generalny William Barr powiedział, że to on podjął decyzję o upublicznieniu raportu specjalnego prokuratora Roberta Muellera w sprawie domniemanych kontaktów sztabu Donalda Trumpa z Rosją.

O godzinie 17 polskiego czasu zredagowana wersja liczącego 400 stron raportu trafiła do komisji sprawiedliwości Izby Reprezentantów.

Dokument został opublikowany w internecie. Zamazane zostały w nim jednak pewne informacje, pozwalające na zidentyfikowanie niektórych agentów czy świadków.

Najważniejsze wnioski z raportu

Raport Roberta Muellera stwierdza, że podczas śledztwa nie znaleziono wystarczających dowodów, by oskarżyć któregokolwiek z członków sztabu wyborczego Donalda Trumpa z 2016 roku jako niezarejestrowanego agenta rosyjskiego rządu. Dokument wylicza jednak przypadki kontaktów członków sztabu Trumpa z przedstawicielami Rosji.

Raport Muellera stwierdza, że śledczy nie ustalili związku między ujawnieniem informacji przez Paula Manaforta, byłego szefa kampanii Trumpa, a rosyjskimi próbami zakłócenia wyborów prezydenckich z 2016 roku. W raporcie stwierdza się, że Manafort ujawniał partyjne sondaże, a także strategię na wygraną w stanach tzw. Środkowego Zachodu USA swojemu ukraińskiemu sojusznikowi Konstantinowi Kilimnikowi. Manafort miał także kilka razy rozmawiać z nim na temat utworzenia na wschodzie Ukrainy autonomicznych, przyjaznych wobec Rosji władz. Manafort miał się też dzielić informacjami z kampanii w ramach prób odzyskania długów od ukraińskiego oligarchy Olega Deripaski. W raporcie specjalnego prokuratora USA Roberta Muellera stwierdzono, że istnieje "solidny dowód", iż prezydent Donald Trump zwolnił dyrektora FBI Jamesa Comeya, ponieważ ten nie chciał publicznie oświadczyć, że Trump nie jest osobiście objęty śledztwem w sprawie ingerencji Rosji w wybory w USA. Comey został odwołany w maju 2017 roku.

W swoim raporcie Mueller oświadczył, że nie jest możliwe jednoznaczne stwierdzenie, iż prezydent Donald Trump nie utrudniał działań wymiaru sprawiedliwości. Raport nie stwierdza jednak, by szef państwa popełnił przestępstwo.

"Gdybyśmy po dokładnym zbadaniu faktów mieli pewność, że prezydent bezspornie nie utrudniał działań wymiaru sprawiedliwości, oświadczylibyśmy to. Jednak, bazując na faktach i stosownych normach prawnych, nie byliśmy w stanie osiągnąć takiego stwierdzenia" - czytamy w opublikowanym w czwartek dokumencie. "(...) podczas gdy raport ten nie stwierdza, by prezydent popełnił przestępstwo, jednocześnie go nie uniewinnia" - napisano.

ZOBACZ CAŁY RAPORT MUELLERA>

Rosja winna, Trump nie

Jeszcze przed opublikowaniem raportu o jego treści mówił na konferencji prasowej prokurator generalny William Barr. Przekazał, że dokument potwierdza, iż Rosja próbowała ingerować w wybory w USA w 2016 roku. Dodał jednak, że według raportu Moskwa nie uzyskała współpracy ani prezydenta Donalda Trumpa, ani jego sztabu wyborczego, ani żadnego innego obywatela Stanów Zjednoczonych.

W raporcie Muellera opisano także 10 przypadków, które rozpatrywano pod kątem podejrzeń o utrudnianie śledztwa w tej sprawie przez Trumpa. Po ich analizie śledczy doszli do wniosku, że nie było takich prób ze strony prezydenta.

- Zastępca prokuratora generalnego i ja doszliśmy do wniosku, że dowody zebrane przez specjalnego prokuratora [Roberta Muellera - przyp. red.] nie są wystarczające, aby stwierdzić, że prezydent popełnił przestępstwo obstrukcji sądowej - mówił Barr.

Demokraci: narzucanie interpretacji raportu

Demokraci skrytykowali decyzję o przeprowadzeniu konferencji prasowej prokuratora Barra w sprawie raportu przed jego publikacją. Przeciwnicy polityczni Trumpa twierdzą, że jest to narzucanie interpretacji wyników śledztwa i próba ochrony prezydenta.

Politycy Partii Demokratycznej domagają się publikacji nieredagowanej wersji raportu, argumentując, że Barr został nominowany na prokuratora generalnego przez Trumpa, więc nie jest bezstronny.

"Największe polityczne oszustwo wszech czasów"

Na kilka godzin przed upublicznieniem raportu Muellera Donald Trump nazwał na Twitterze śledztwo w tej sprawie "największym politycznym oszustwem wszech czasów".

Zamieszczone nagranie wideo Trump opatrzył słowami "Żadnej zmowy - żadnej obstrukcji", co było nawiązaniem do konkluzji przedstawionych przez prokuratora generalnego Williama Barra. Opublikował także zdjęcie z napisem "game over", nawiązujące stylem do popularnego serialu "Gra o tron".

Na zdjęciu, obok stojącego tyłem prezydenta, znajduje się napis: "Żadnej zmowy. Żadnej obstrukcji. Dla nienawistników i radykalnych lewicowych Demokratów - GRA SKOŃCZONA".

Trump od początku zaprzeczał, by jego sztab utrzymywał kontakty z Rosją, zaś śledztwo Muellera cały czas nazywał "polowaniem na czarownice".

"Całkowite zwycięstwo prezydenta"

"Wyniki śledztwa to całkowite zwycięstwo prezydenta. (...) Jest jasne, że nie było żadnego nadużycia o charakterze karnym" - napisali w oświadczeniu prawnicy Trumpa: Rudy Giuliani, Jay Sekulow, Jane Raskin i Martin Raskin. Podkreślili również, że raport dowodzi, iż Trump działał właściwie, zwalniając ze stanowiska dyrektora FBI Jamesa Comeya.

Pieskow: trzeba będzie przekartkować dokument

Głos w sprawie raportu specjalnego prokuratora zabrała także Moskwa.

- Najpierw trzeba będzie przekartkować dokument i sprawdzić, czy jest tam coś, co zasługuje na analizę - powiedział rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Była to odpowiedź na pytanie rosyjskiej agencji informacyjnej TASS, czy prezydent Władimir Putin będzie poinformowany o zredagowanej wersji raportu przekazanej w czwartek komisji sprawiedliwości Izby Reprezentantów USA.

Śledztwo zakończone

Pod koniec marca Mueller zakończył trwające prawie dwa lata śledztwo, mające sprawdzić, czy sztab Donalda Trumpa w kampanii prezydenckiej utrzymywał kontakty z Rosją.

Po przekazaniu raportu prokuratorowi generalnemu ten początkowo przedstawił tylko czterostronicowe streszczenie, z którego wynikało, że nie było żadnej zmowy między sztabem Trumpa a Rosją oraz że nie można stwierdzić, że obecny prezydent utrudniał śledztwo.

Autor: momo/ja/kwoj / Źródło: PAP, TVN24 BiS