67-letni polityk o biuście dziennikarki. Afera w Niemczech

TVN24

Aktualizacja:

Przez Niemcy przetacza się burzliwa dyskusja o seksizmie. Wywołała ją młoda dziennikarka tygodnika "Stern", która opisała, jak 67-letni szef parlamentarnej frakcji partii liberalnej zapatrzył się w jej biust, a następnie oświadczył, że "świetnie wypełniłby dirndl", tradycyjny bawarski strój ludowy z dużym dekoltem.

Do rozmowy Laury Himmelreich doszło rok temu w kuluarach zjazdu partii FDP w styczniu 2012 roku. Dziennikarka chciała zapytać Rainera Bruederle o to, czy jako 67-latek na pewno może być "nową nadzieją" swojej partii, który podźwignie ją z ciężkiej sytuacji.

Polityk w ogóle nie odpowiedział na jej pytanie, ale skoncentrował się na jej biuście. Zapraszał 29-letnią kobietę na tańce, mówił jej, że "wszyscy politycy tracą głowę dla dziennikarek", a przy pożegnaniu miał być "namolny".

Niemcy zajęci traktowaniem kobiet

Wyznania Himmelreich wywołały burzę i szeroką dyskusję społeczną o seksizmie. W związku ze sprawą wypowiadają się liczni politycy, w tym nawet Angela Merkel, która tworzy wraz z Bruederle koalicję rządzącą. - Politycy i dziennikarze powinni we wzajemnych kontaktach przestrzegać zasady profesjonalizmu - powiedział jej rzecznik. Sam zainteresowany milczy.

Tradycyjne spotkania polityków z mediami, odbywające się na początku tygodnia po obradach kierownictw partii w Berlinie, tym razem zdominowała nie interwencja w Mali i nie kryzys polityczny w Egipcie czy sytuacja banków na Cyprze, lecz nieoczekiwanie problem seksizmu.

Na Twitterze swoje zdanie na ten temat od ubiegłego czwartku wyraziło ponad 60 tysięcy osób, w większości kobiety opowiadające o swoich bolesnych doświadczeniach. - Żyjemy w świecie zdominowanym przez mężczyzn - uważa inicjatorka tej akcji Anne Wizorek. Jej zdaniem wielu mężczyzn nie ma pojęcia o rzeczywistości, w której żyją kobiety i jak często padają one ofiarą przemocy.

Politycy oburzeni seksizmem

Bruederle nie zajął stanowiska wobec zarzutów, ale jego partia stanęła murem za politykiem, który niedawno otrzymał nominację na kandydata na kanclerza w jesiennych wyborach do Bundestagu. - Bruederle ma nasze pełne poparcie - oświadczył sekretarz generalny partii Patrick Doering. Podczas noworocznego przyjęcia FDP w niedzielę w Duesseldorfie partyjni koledzy przywitali go oklaskami.

Przedstawiciele innych opcji politycznych nie tyle atakują Bruederle, co zajmują się kwestią traktowania kobiet. - Będziemy kontynuowali debatę o seksizmie, ponieważ jest ważna i konieczna - powiedziała szefowa Zielonych Claudia Roth, podkreślając, że chodzi o walkę z "codziennym rasizmem i dyskryminacją w społeczeństwie". Roth wskazała na raport ministerstwa ds. rodziny, z którego wynika, że ponad 60 proc. kobiet skarży się na seksualne molestowanie w pracy, podczas szkoleń i w przestrzeni publicznej. - Nie dopuścimy do tego, by ta rzeczywistość uznana została za normalność - zapowiedziała szefowa niemieckich Zielonych. Jak zauważył przewodniczący Lewicy Bernd Riexinger, ofiarą seksistowskiej przemocy padają najczęściej ludzie uzależnieni od innych ekonomicznie. - Znam przypadki, gdy szefowie w zamian za spędzoną z nimi noc, oferowali kobietom umowy na czas nieokreślony. To szantaż - podkreślił postkomunistyczny działacz. Jego zdaniem szczególnie kasjerki, sprzątaczki i sekretarki, a więc kobiety uzależnione finansowo od męskich przełożonych, narażone są szczególnie na molestowanie. - Do tej dyskusji powinno dojść dużo wcześniej - mówi były sekretarz generalny CDU Heiner Geissler. - Żadna grupa ludzi zamieszkujących Ziemię nie jest w takim stopniu pozbawiona praw i tak dyskryminowana, jak kobiety - ocenił polityk.

Media podzielone

Chociaż większość mediów krytykuje zachowanie Bruederle, to nie brak jest także głosów biorących go w obronę. "Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung" pyta: "Co robiła ta kobieta o północy przy barze?" Autor komentarza przypomina pytanie, które Himmelreich zadała politykowi: "Chciałam dowiedzieć się, jak to jest, gdy polityk w zaawansowanym wieku staje się nadzieją swej partii", by następnie stwierdzić: "Seksizm jest kwestią władzy, to reporterka rozpoczęła tę grę". Chciała wygrać prowokacyjnie potencjałem młodości przeciwko słabości podeszłego wieku - czytamy w "FAS". Christiane Hoffmann na łamach "Der Spiegel" ostrzega, że każdy niemiecki polityk zastanowi się teraz dwa razy, zanim zabierze dziennikarkę do swego samochodu, co utrudni nawiązywanie kontaktów i doprowadzi do nałożenia środowisku "moralnego gorsetu". "Nie mam ochoty pracować w środowisku, gdzie mężczyźni nie są mężczyznami, a kobiety nie są kobietami, a wszyscy są tylko pracowitymi pszczółkami" - pisze Hoffmann. A moderator niedzielnego talk-show w pierwszym programie telewizji publicznej ARD Guenther Jauch pyta bezradnie: "Czy można spojrzeć na kobiecy biust?" 90 procent Niemców uważa, że Bruederle powinien przeprosić za swoje zachowanie, jeżeli zarzuty okażą się prawdziwe - wynika z sondażu "Bild am Sonntag". 57 procent uznaje jego zachowanie za "skandaliczne" Redaktor naczelny "Sterna", Thomas Osterkorn, broniąc artykułu swojej koleżanki, powiedział w jednym z telewizyjnych talk-show: "My mężczyźni powinniśmy zachowywać się tak, jak byśmy chcieli, by traktowano nasze żony i córki". - Mądrze powiedział - komentuje "Sueddeutsche Zeitung".

Autor: mk\mtom / Źródło: PAP