Pan Mariusz, autor zdjęć, wyjaśnił, że zrobił je podczas niedawnego pobytu w miejscowości. - Mam w tej okolicy dom letniskowy, zrobiło się ciepło, więc wybrałem się tam i pojechałem na przejażdżkę rowerem. Widziałem te słupy już w zeszłym roku, ale droga była wtedy remontowana, a jednak słupy pozostały do dziś - powiedział.
- Wygląda to tak, jakby roboty na tym odcinku już się zakończyły, nie ma żadnych oznaczeń o remoncie, na słupach nie ma też żadnych znaków, nawet ostrzegawczych. Pamiętam, że kiedy pierwszy raz je zobaczyłem, to tylko się uśmiechnąłem, ale teraz pomyślałem, że jest to niebezpieczne i śmieszne jednocześnie, zwłaszcza w nocy. Słupy wyrastają z jezdni, ale nie są w żaden sposób oznakowane. Znajdują się w okolicy, mniej więcej 20 metrów od siebie. Jeden, ten z zaporą, wystaje dość duży kawałek na asfalt, natomiast nie na tyle, aby zmieścił tam normalnych rozmiarów samochód osobowy. Drugi jest bliżej końca jezdni, około metra od krawężnika - relacjonował.
Gmina wyjaśnia
Beata Noculak, zastępca wójta gminy Linia, wyjaśnia w rozmowie z tvn24.pl, że przebudowa ulicy Dargolewskiej w Strzepczu nie została jeszcze zakończona. Jak dodaje, została wylana jedynie pierwsza, tymczasowa warstwa asfaltu, która miała poprawić warunki przejazdu na drodze gruntowej na czas trwania inwestycji.
- Obecnie jest to nadal teren budowy. Prace nie zostały dotychczas odebrane ani przez gminę, ani przez Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Wejherowie. Zgodnie z dokumentacją projektową oraz decyzją o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej słupy energetyczne kolidujące z przebiegiem drogi zostaną usunięte, a na odcinku objętym przebudową planowane jest również ułożenie kolejnej - docelowej warstwy bitumicznej nawierzchni jezdni - odpowiada Noculak.
Autorka/Autor: Michał Malinowski, est
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Kontakt24/ Lampart