Podpalił zabytkową willę, było w niej przedszkole

 45-latek skazany m.in. za podpalenie przedszkola w Koszalinie
Pożar budynku przedszkola w Koszalinie
Źródło wideo: Adam/Kontakt24
Źródło zdj. gł.: PAP/Piotr Kowala
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Sąd Rejonowy w Słupsku skazał Piotra G. na cztery lata i osiem miesięcy więzienia za serię podpaleń w kwietniu 2025 roku w Koszalinie. Płonęły wtedy zabytkowa willa, w której działało przedszkole, kamienica i wiata śmietnikowa. Straty oszacowano łącznie na ponad dwa miliony złotych. G. musi te pieniądze zwrócić poszkodowanym.

Do serii pożarów w Koszalinie (woj. zachodniopomorskie) doszło rankiem 27 kwietnia 2025 roku. Płonęła zabytkowa willa przy ul. Piłsudskiego, w której mieściło się m.in. niepubliczne przedszkole i pokoje do wynajęcia. Ogień pojawił się także w klatce schodowej kamienicy przy ul. Matejki i w pobliskiej wiacie śmietnikowej.

Piotr G. był oskarżony o sprowadzenie pożaru zagrażającego mieniu w wielkich rozmiarach i życiu lub zdrowiu wielu osób oraz zniszczenie mienia poprzez podpalenie. W piątek przed Sądem Rejonowym w Słupsku (woj. pomorskie) przewodniczący rozprawie asesor Stefan Daniluk zakończył proces i ogłosił wyrok.

 45-latek skazany m.in. za podpalenie przedszkola w Koszalinie
45-latek skazany m.in. za podpalenie przedszkola w Koszalinie
Źródło zdjęcia: PAP/Piotr Kowala

45-latek został skazany na karę łączną czterech lat i ośmiu miesięcy więzienia. Sąd orzekł wobec niego świadczenie pieniężne na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej w kwocie pięciu tysięcy złotych i obowiązek naprawy szkody na rzecz pokrzywdzonych ujętych w akcie oskarżenia i w kwotach tam wskazanych. Te wynoszą łącznie ponad dwa miliony złotych.

Pożar budynku przedszkola
Pożar budynku przedszkola
Źródło zdjęcia: KMP Koszalin

Uzasadniając wydany wyrok, asesor Daniluk zaznaczył, że "sprawstwo i wina oskarżonego nie budziły wątpliwości".

Sąd przy wymiarze kary wziął pod uwagę m.in. stopień społecznej szkodliwości czynów. Uznał go za bardzo wysoki. - Oskarżony działał umyślnie, nie istniały okoliczności ograniczające lub uniemożliwiające mu zdolność oceny popełnionych czynów. W upojenie alkoholowe wprowadził się sam. Nie działał z przymusu. Tam (w willi przy ul. Piłsudskiego) były dzieci, to że nikt nie odniósł obrażeń nie może być okolicznością łagodzącą - mówił asesor.

Zaznaczył, że rozmiar szkód także jest duży. Wskazał straty materialne, ale zwrócił uwagę na to, że "zniszczone zostały miejsca, z którymi związana była lokalna społeczność".

Był już karany za podpalenia

Ponadto oskarżony był już wcześniej karany i w jego przypadku to nie było incydentalne popełnienie przestępstwa.

Sąd uznał, że przyznanie się do winy oskarżonego, nieutrudnianie przez niego postępowania i podjęcie próby zmiany sposobu życia są okolicznościami łagodzącymi. Mimo to "kara musi być realnie dolegliwą". Łagodniejsza, w ocenie sądu, nie realizowałaby w sposób wystarczający "celów zapobiegawczych i wychowawczych wobec oskarżonego oraz celów w zakresie kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa". Ta wymierzona "jest karą surową, ale nie nadmierną".

Daniluk zaznaczył, zwracając się do oskarżonego, że niewykonywanie obowiązku naprawienia szkody po wyjściu z więzienia, może mieć dalsze konsekwencje prawne. Uchylanie się od tego obowiązku jest zagrożone karą od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.

Wyrok nie jest prawomocny.

 45-latek skazany m.in. za podpalenie przedszkola w Koszalinie
45-latek skazany m.in. za podpalenie przedszkola w Koszalinie
Źródło zdjęcia: PAP/Piotr Kowala

Oskarżony w ostatnich słowach przed wydaniem wyroku przeprosił za swoje czyny. - Bardzo żałuję tego, co zrobiłem - powiedział na sali sądowej.

Prokurator Karolina Jussis domagała się dla Piotra G. kary łącznej 5 lat pozbawienia wolności, obowiązku naprawienia szkody na rzecz pokrzywdzonych i zasądzenia świadczenia pieniężnego na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej w kwocie 5 tysięcy złotych.

Przyznał się

Obrońca z urzędu adw. Alicja Górlikowska wnioskowała o łagodny wymiar kary dla swojego klienta. Piotr G. przyznał się do winy, wyraził skruchę i jest w trudnej sytuacji życiowej. Jest bezrobotny, bezdomny, korzysta z noclegowni, z pomocy specjalistów od uzależnień, by w przyszłości nie mieć konfliktów z prawem. W chwili popełniania czynów był nietrzeźwy, nie rozważał ich skutków. - Nie wiedział, że w budynku są jakieś osoby, że jest tam przedszkole, nie przewidywał, że podpalenie będzie miało takie skutki materialne - zaznaczyła w mowie końcowej.

Gdy doszło do podpalenia willi, przedszkolaków w niej nie było. Byli w niej śpiący lokatorzy. Dym wydobywający się z budynku zauważył przejeżdżający patrol policji. Funkcjonariusze zatrzymali się i ruszyli do willi, by ewakuować z niej ludzi. Pomógł im w tym mężczyzna z budynku obok. Budzili lokatorów. Ewakuowali 10 osób, w tym kilkoro dzieci. Zaalarmowali straż pożarną.

Kamienicę przy ul. Matejki mieszkańcy opuścili sami, jeszcze przed przybyciem służb.

Piotr G. został zatrzymany 28 kwietnia ubiegłego roku. W ustaleniu tożsamości mężczyzny pomógł monitoring. Na nagraniu jednej z kamer było widać, jak mężczyzna przeskakuje przez płot i podkłada ogień. 30 kwietnia usłyszał prokuratorskie zarzuty. W grudniu ub.r. Prokuratura Rejonowa w Koszalinie skierowała akt oskarżenia do koszalińskiego sądu. Postanowieniem Sądu Okręgowego w Koszalinie sprawę rozpoznał słupski sąd rejonowy.

Źródło: PAP
Czytaj także: