Przełom sierpnia i września był kojarzony przez klimatologów z pierwszymi jesiennymi wichurami i silnymi spływami chłodu. Generowały one gwałtowne zjawiska atmosferyczne, skutecznie wypychając znad Europy Środkowej upalne, letnie masy powietrza zwrotnikowego.
Zgodnie z kalendarzem synoptycznym, czyli rytmem regularnie powtarzających się sytuacji pogodowych, zwykle po tym pierwszym jesiennym epizodzie, średnio około 5 września, dochodziło do przebudowy pola ciśnienia nad Europą Środkową. Tworzył się stabilny, pogodny antycyklon, sprzyjający okresowi późnego lata. Po 20 września, wraz z nadejściem równonocy, ośrodek wyżowy częściej zakorzeniał się już nad Europą Południowo-Wschodnią. To inicjowało pierwszą fazę nowej pory roku - wczesną jesień, czyli "babie lato", którego najbardziej wyrazisty okres przypada tradycyjnie w Polsce na ostatnią dekadę września oraz pierwsze dwa tygodnie października.
Ciepło ma nas tylko muskać
Bieżący rozkład ośrodków barycznych wpisuje się w ten schemat: atlantyckie niże, deszczowe i wietrzne, rozpoczęły wędrówkę w głąb Europy szlakiem północnym, w kierunku Finlandii i Rosji, pozostawiając resztę kontynentu pod wpływem pogodnych wyżów. Aktualne prognozy średnio- i długoterminowe wskazują wprawdzie na dość łagodny przebieg pogody w tym miesiącu, ale o długotrwałej, bezchmurnej i wyżowej aurze nie ma na razie mowy.
Do 20 września słoneczne wyże obejmujące basen Morza Śródziemnego będą jedynie muskać Polskę od południa, podczas gdy pierwsze skrzypce zagrają fronty niżowe niosące przelotny deszcz i burze. Dynamika zachodnia utrzyma napływ atlantyckich mas powietrza, blokując tym samym głębszą rozbudowę wyżu w centrum kontynentu. Kliny wysokiego ciśnienia jedynie przejściowo zdołają wciąć się nad Polskę od południa, przynosząc krótkotrwałe napływy cieplejszego powietrza. Z tego powodu około 8 września temperatura w Polsce może wzrosnąć do 30 stopni Celsjusza.