Mołdawia. Naddniestrze

Mołdawia. Naddniestrze

Mieszkańcy separatystycznego Naddniestrza (w granicach Mołdawii) szykują się do wielkiej uroczystości - ślubu prezydenta Jewgienija Szewczuka z wicepremier i szefową dyplomacji Niną Sztanski. O wydarzeniu powiedział sam przywódca, który oznajmił, że "Sztanski odejdzie z rządu i zacznie pełnić obowiązki jako jego małżonka".

Szkoły w separatystycznym Naddniestrzu otrzymają ponad 500 tys. rosyjskich podręczników. - To projekt humanitarny Władimira Putina i wielki prezent dla wszystkich naddniestrzańskich uczniów - powiedział wicepremier Dmitrij Rogozin, przedstawiciel rosyjskiego prezydenta w zbuntowanej republice w granicach Mołdawii, wspieranej przez władze na Kremlu.

Parlament Mołdawii zatwierdził nowy rząd koalicji trzech partii proeuropejskich, z biznesmenem Valeriu Streletem jako premierem. Gabinet poparło 52 spośród 101 deputowanych. Mołdawia nie miała premiera od 16 czerwca, gdy zrezygnował Chiril Gaburici.

Władze nieuznawanego na świecie Naddniestrza ogłosiły mobilizację mężczyzn w wieku od 18 do 27 lat. Stosowne rozporządzenie zostało opublikowane na stronie "prezydenta" samozwańczej republiki z datą 16 lipca. Mobilizacja ma potrwać do końca roku. W innym rozporządzeniu władze Naddniestrza wzywają do służby wojskowej rezerwistów w wieku do 30 lat. Działania te mają związek z "pogorszeniem się sytuacji na granicy z Ukrainą".

28-letni Ilan Shor, który kierował jednym z banków związanych z aferą, powiedział, że to nie on stoi za wyprowadzeniem z mołdawskich banków miliarda dolarów. Sprawa, która wyszła na jaw w kwietniu i wstrząsnęła Mołdawią, wciąż pozostaje niewyjaśniona, a mołdawscy politycy i biznesmeni przerzucają się winą.

Kijów ostatecznie zablokował rosyjski tranzyt wojskowy do separatystycznego Naddniestrza. Poważnie ograniczyła go też Mołdawia. Rosja alarmuje, że to początek sterowanej przez Zachód operacji likwidacji "republiki". Ukraina, zabezpieczając się przed dywersją na tyłach, dała jednocześnie Moskwie wygodny pretekst do rozpętania wojny.

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko podpisał ustawy zrywające szereg umów wojskowych z Rosją, w tym dokument dotyczący tranzytu jej wojsk do Mołdawii, co odcina Rosjanom drogę lądową do Naddniestrza. Ustawy te parlament w Kijowie przyjął 21 maja w związku z działaniami Moskwy, wspierającej uzbrojeniem i ludźmi prorosyjskich separatystów w Donbasie.

- Rosja zawsze będzie stać u boku Naddniestrza, aby zapewnić społeczno-polityczną stabilność i bezpieczeństwo w regionie - oświadczył wicepremier Rosji Dmitrij Rogozin podczas telemostu z tzw. rządem nieuznawanej przez świat Republiki Naddniestrza.

Tysiące Mołdawian demonstrowało w niedzielę w Kiszyniowie. Domagali się od rządu przyspieszenia reform koniecznych do wstąpienia do UE, rzetelnego śledztwa w sprawie "zniknięcia" około miliarda dolarów z mołdawskich banków oraz pociągnięcia winnych afery do odpowiedzialności.

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk zapowiedział w Kiszyniowie, że Unia Europejska i Mołdawia będą ściślej współpracować. Nazwał Mołdawię "kluczowym partnerem" Unii, wzywając ją jednocześnie do zreformowania wymiaru sprawiedliwości i walki z korupcją.

Na granicy Ukrainy z separatystycznym Naddniestrzem doszło do strzelaniny. Ciężko ranna została jedna osoba. Ukraińcy twierdzą, że strzelali pogranicznicy naddniestrzańscy. KGB Naddniestrza twierdzi zaś, że winni są Ukraińcy. Incydent zwiększa napięcie na granicy i obawy Kijowa przed wykorzystaniem przez Moskwę prorosyjskiego regionu przeciwko Ukrainie.

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg opowiedział się w poniedziałek za współpracą Paktu Północnoatlantyckiego i UE we wspieraniu Ukrainy, Mołdawii i Gruzji, by państwa te nie dały się zastraszyć Rosji. Apelował też o większe wydatki na obronność.