Szturm na sklep koszerny. Nie żyje kilku zakładników

Świat


W piątek we wschodniej części Paryża doszło do strzelaniny, a uzbrojony w broń mężczyzna wziął zakładników w sklepie koszernym. Około godziny 17. rozpoczął się szturm - napastnik został zabity. Jak podały źródła w policji, nie żyje czterech zakładników.

Do ataku na sklep koszerny doszło na wschodnich peryferiach stolicy Francji, w pobliżu wyjazdu w kierunku miejscowości Vincennes.

Około godziny 17. rozpoczął się szturm na sklep. Wcześniej media informowały o czterech silnych wybuchach i strzałach w tym rejonie. W ataku zginął poszukiwany przez policję Amedy Coulibaly i najprawdopodobniej jeszcze jeden napastnik.

Miał wspólników?

Wraz z Coulibaly poszukiwano 26-letniej Hayat Boumeddiene. Sky News podaje, że choć kobieta pomagała w planowaniu ataku, nie uczestniczyła w nim.

Sky News informowała, że ze sklepu udało się natomiast uciec wspólnikowi Coulibaly'ego. Mężczyzna, którego tożsamość nie jest na razie znana, miał wykorzystać zamieszanie powstałe w czasie policyjnego szturmu. Doniesienia te nie zostały oficjalnie potwierdzone.

Media informowały, że w sklepie przetrzymywanych było sześciu zakładników, jednak po ataku policji wybiegło kilkanaście osób.

Agencja Reutera, powołując się na źródła w policji, podała, że zginęło co najmniej czterech zakładników. Prawdopodobnie zginęli jeszcze przed szturmem policji. Media informują również o co najmniej czterech rannych osobach, w tym jednej ciężko.

Zabił wcześniej policjantkę?

Agencja AFP, powołując się na źródła policyjne, podała, że napastnik to ten sam mężczyzna, który w czwartek rano otworzył ogień do policjantów na południowym przedmieściu Paryża, w Montrouge. Zginęła tam policjantka, a inny funkcjonariusz został ranny. Od środy trwała też obława na dwóch braci, Saida i Cherifa Kouachi, którzy są podejrzani o środowy zamach w siedzibie tygodnika "Charlie Hebdo" w Paryżu. Zginęło w nim 12 osób, w tym znani rysownicy oraz dwaj policjanci.

Domniemani napastnicy zabarykadowali się z zakładnikiem w niewielkim zakładzie drukarskim w miejscowości Dammartin-en-Goele, ok. 40 km na północny wschód od Paryża. Policja podjęła negocjacje. Ostatecznie na zakład drukarski przypuszczono szturm jednocześnie z akcją w Paryżu.

Terroryści się znają?

Wcześniej źródła policyjne podawały, że między podejrzanym z Montrouge a braćmi pochodzenia algierskiego jest związek.

Mieli oni należeć do tej samej komórki dżihadystycznej, która zajmowała się wysyłaniem do Iraku francuskich ochotników. Zabójca policjantki został zidentyfikowany. Zatrzymano dwie osoby z jego bliskiego otoczenia.

Autor: kg\mtom\kwoj / Źródło: PAP, Reuters

Tagi:
Raporty: