"Przeszłość nie odpoczywa", "rozgniewany rząd w Warszawie". #PisząoPolsce i słowach Putina

Świat


Oskarżenia Władimira Putina pod adresem Polski i odpowiedź władz w Warszawie odnotowują w ostatnich dniach media w wielu zachodnich krajach. Na ich łamach w Niemczech, Izraelu, Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii czy Szwecji dyplomatyczny spór wpisuje się w szerszy kontekst. Podkreśla się, że prezydent Rosji w grudniu kilkukrotnie atakował już Zachód, próbując dowieść, że to układy europejskich potęg z Hitlerem, a nie porozumienie na linii Berlin-Moskwa, doprowadziły do wybuchu II wojny światowej.

Wypowiedzi Putina dotyczące II wojny światowej sięgają 19 grudnia. Tego dnia rosyjski prezydent w trakcie spotkania z dziennikarzami z całego świata odniósł się do wrześniowej rezolucji Parlamentu Europejskiego dotyczącej wybuchu II wojny. Mówił między innymi, że "stawianie na jednej płaszczyźnie ZSRR i Niemiec hitlerowskich jest szczytem cynizmu".

Nawiązując do paktu Ribbentrop-Mołotow, Putin powiedział, że Polska "sama wzięła udział w rozbiorze Czechosłowacji (w 1938 roku - red.)", zajmując Zaolzie, a wojska sowieckie "wkroczyły do Polski (17 września 1939 roku - red.) po tym, kiedy polski rząd utracił kontrolę nad swoimi siłami zbrojnymi".

20 grudnia Putin stwierdził z kolei, że przyczyną wybuchu II wojny światowej nie był pakt Ribbentrop-Mołotow, a m.in. układ monachijski z 1938 roku. Tego dnia powiedział też, że polskie władze przed wojną same - uczestnicząc w podobnych ustaleniach - doprowadziły do niemieckiego ataku.

24 grudnia na posiedzeniu kolegium kierowniczego ministerstwa obrony Rosji Władimir Putin wystosował oskarżenia wobec przedwojennego polskiego ambasadora w Niemczech Józefa Lipskiego, nazywając go antysemitą zgadzającym się z poglądami Hitlera.

O CZYM MÓWIŁ PUTIN - CZYTAJ WIĘCEJ >

W związku z wypowiedziami prezydenta Rosji, w piątek 27 grudnia do Ministerstwa Spraw Zagranicznych pilnie wezwano ambasadora Rosji w Polsce Siergieja Andriejewa.

Do słów Putina odniósł się premier Mateusz Morawiecki w opublikowanym w niedzielę 29 grudnia po południu oświadczeniu. Było ono - jak przekazał szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski - konsultowane z prezydentem Andrzejem Dudą.

Szeroki kontekst

Oficjalne stanowisko polskich władz, a więc oświadczenie premiera Mateusza Morawieckiego, odnotowała agencja Associated Press, a za nią od niedzielnego wieczora m.in. ABC News i "Times of Israel".

W internetowych wydaniach izraelskiego dziennika i amerykańskiego portalu czytamy już w tytułach o tym, że "polski premier oskarża Putina o kłamstwa". ABC News rozwija następnie to zdanie, zaznaczając, że polskie władze wytknęły Putinowi kłamstwa dotyczące powodów rozpoczęcia II wojny światowej.

"Times of Israel" we wstępie do artykułu prezentuje szerszy kontekst, zaznaczając, że Mateusz Morawiecki skierował słowa do "rosyjskiego prezydenta, którego sowieccy poprzednicy dokonali inwazji na Polskę we współpracy z nazistowskimi Niemcami", sam Putin zaś mówił w ostatnich dniach o "konszachtach" Zachodu z Hitlerem, które rzekomo doprowadziły do wybuchu wojny.

"Putin przy wielu okazjach obarczał Polskę odpowiedzialnością za wybuch wojny, pogłębiając napięcia między dwoma słowiańskimi narodami. W piątek rosyjski ambasador w Polsce został wezwany do MSZ w ramach protestu" - czytamy dalej w tekstach opublikowanych na łamach "Times of Israel" i w portalu ABC News.

"II wojna światowa rozpoczęła się w 1939 roku, gdy Polska została napadnięta przez nazistowskie Niemcy, a dwa tygodnie później przez Związek Radziecki" - cytują agencję AP media.

"Prezydent Putin wielokrotnie kłamał na temat Polski. Zawsze robił to w pełni świadomie. Zwykle dzieje się to w sytuacji, gdy władza w Moskwie czuje międzynarodową presję związaną ze swoimi działaniami. I to presję nie na historycznej, a na jak najbardziej współczesnej scenie geopolitycznej" - przytaczają fragment oświadczenia Morawieckiego.

Wskazują przy tym na wypunktowane przez premiera ostatnie "porażki" Rosji na arenie międzynarodowej: niepowodzenie w próbie całkowitego podporządkowania sobie Białorusi, przedłużenie przez UE sankcji w związku z bezprawną aneksją Krymu, amerykańskie sankcje, które utrudniają realizację projektu Nord Stream 2 i wykluczenie na cztery lata rosyjskich sportowców z największych imprez po wielkim skandalu dopingowym.

"Aparat na pełnych obrotach"

Niemiecka "Frankfurter Allgemeine Zeitung" w swoim komentarzu redakcyjnym do sporu wokół słów Putina pod adresem Polski stwierdza, że "przeszłość nie odpoczywa".

Putin "rozgniewał rząd w Warszawie swoimi wypowiedziami, a w konsekwencji doszło do wezwania do siedziby MSZ rosyjskiego dyplomaty. To "nieczęsto się zdarza", bo rzadko MSZ kraju goszczącego bywa "złe" na jednego z sąsiadów i zmusza dyplomatę do tłumaczenia się ze stanowiska władz - czytamy.

Słowa Putina pod adresem Polski i wydarzeń poprzedzających II wojnę światową przypadły na okres świąteczny w całej Europie Zachodniej, ale w Rosji te (wypadają - red.) dopiero 6 stycznia, dlatego kremlowski "aparat działa na pełnych obrotach" - czytamy na łamach dziennika.

"FAZ" łączy też oskarżenia pod adresem Polski z konfliktem wokół upamiętniania radzieckich wojskowych w Czechach. Tam od kilku tygodni trwają kłótnie dotyczące dwóch pomników. Jednego, który ma zostać w Pradze zlikwidowany i drugiego, który jest w planach jednej ze stołecznych dzielnic.

Na "kilka znaczących porażek" Rosji w ostatnich tygodniach zwraca też uwagę szwedzki "Aftonbladet", który swój tekst rozpoczyna od stwierdzenia, że "Rosja kłamie w sprawie wybuchu wojny". Po krótkim zreferowaniu oświadczenia premiera Morawieckiego dziennik zaznacza, że o II wojnie światowej i podziale Europy Wschodniej zdecydował pakt Ribbentrop-Mołotow. Rosja napadła na Polskę 17 września 1939 roku i rozpoczęła walkę z Niemcami dopiero po ataku hitlerowców na ZSRR w 1941 roku - czytamy.

We własnym komentarzu do oświadczenia Morawieckiego po słowach Putina w niedzielny wieczór portal Politico przypomniał z kolei, że rosyjski prezydent - mówiąc o przyczynach wybuchu II wojny światowej - wskazał już 19 grudnia na rezolucję Parlamentu Europejskiego. Stwierdzono w niej, że niemiecko-radziecki pakt o nieagresji utorował drogę do wojny. To wtedy Putin zabrał głos i zwrócił uwagę na układ monachijski z 1938 roku, jaki pozwolił Hitlerowi na zajęcie Czechosłowacji przy zgodzie państw zachodnich i wynikające z tego korzyści terytorialne dla Polski.

ZSRR wspierał Niemcy

Na spór Warszawy i Moskwy wokół słów Putina zagraniczne media zwracały też uwagę we wcześniejszych dniach.

W artykule opublikowanym w sobotę 28 grudnia "Times of Israel" pisał o "silnym sprzeciwie" Warszawy wobec "insynuacji" Putina, który oskarżył byłego polskiego ambasadora w Berlinie o podzielanie antysemickich poglądów Adolfa Hitlera.

Dziennik, opierający się w doniesieniach o depeszę agencji AFP, zwrócił równocześnie tego dnia uwagę, że w grudniu Putin "obwinił zachodnie potęgi i Polskę o II wojnę światową, wskazując na liczne traktaty podpisane z nazistowskimi Niemcami przed jej wybuchem w 1939 roku".

Podkreślono w tym kontekście stanowisko polskiego MSZ, które wskazało, że Polska jako pierwsza przeciwstawiła się "niemieckiej armii wspieranej przez Związek Radziecki".

Izraelski dziennik i AFP przypomnieli na zakończenie o pakcie Ribbentrop-Mołotow podpisanym przez Berlin i Moskwę, który doprowadził do podziału całej Europy Wschodniej i o ataku ZSRR na Polskę 17 września 1939 r., który bezpośrednio wynikał z tamtego porozumienia.

Brytyjski nadawca BBC już 26 grudnia pytał z kolei w tytule, "dlaczego Władimir Putin jest zły na Polskę". Odnosząc się do spotkania w ministerstwie obrony w Moskwie, które miało miejsce 24 grudnia, BBC stwierdziło, że "jeden temat zdominował inne" i było to oskarżenie pod adresem polskiego dyplomaty urzędującego w Berlinie w latach 30. ubiegłego wieku.

Pakt Ribbentrop-Mołotow zawarty między hitlerowskimi Niemcami a sowiecką Rosją był przypieczętowaniem rozbioru Polski w 1939 rokuPAP

Portal - podobnie jak inne, później informujące o sporze zachodnie media - powiązał te wypowiedzi z szerszym kontekstem, w którym Putin atakuje od lat - co pewien czas - Zachód.

BBC wskazuje, że zwycięstwo nad nazistowskimi Niemcami w II wojnie światowej to jeden z filarów również obecnej rosyjskiej ideologii państwowej. Pozwala on na kontynuowanie ekspansywnej polityki zagranicznej i tłumaczy Putina w oczach Rosjan jako tego, który uważa siebie za spadkobiercę dawnych sowieckich dygnitarzy i szefów państwa. To dlatego wrześniowa rezolucja PE została uznana przez Kreml za "atak" na rosyjskie państwo.

Jak zaznaczyło jednak BBC, oskarżenia trafiły w Polskę, która zawsze walczy z "fałszywą narracją historyczną" i nigdy nie zaakceptuje tego typu oskarżeń.

Autor: adso / Źródło: Times of Israel, ABC News, Politico, faz.net, aftonbladet.se, BBC

Źródło zdjęcia głównego: Times of Israel, ABC News, Politico, faz.net, BBC