Świat

Wybory w Portugalii. Według sondaży wygrają socjaliści

Świat


Ostatnie sondaże przed niedzielnymi wyborami parlamentarnymi w Portugalii dają zwycięstwo Partii Socjalistycznej (PS) premiera Antonia Costy. Ale do sformowania stabilnego rządu PS będzie potrzebowała poparcia co najmniej jednego z większych ugrupowań.

- Wyniki (sondaży) dowodzą, że zgodnie z przewidywaniami premiera Costy socjaliści ponownie nie będą mieli większości w parlamencie. Jednym z ich sojuszników może być Portugalska Partia Komunistyczna (PCP) oraz ugrupowanie Ludzie-Zwierzęta-Natura (PAN) - przekazała lizbońska urzędniczka Ana Silva. Przypomniała, że właśnie dzięki bezwarunkowemu poparciu PCP, Partii Ekologicznej "Zieloni" oraz Bloku Lewicy, koalicji partii skrajnie lewicowych, mniejszościowy gabinet Costy uzyskał większość w parlamencie po wyborach w 2015 roku.

Przewidywania

Najkorzystniejszy dla socjalistów jest sondaż firmy Eurosondagem dla lizbońskiego tygodnika "So". Według zaprezentowanego w piątek badania PS z poparciem 38,8 procent może mieć w jednoizbowym 230-osobowym Zgromadzeniu Republiki od 109 do 117 mandatów; dotychczas miała ich 86. Jedynie ten sondaż daje nikłą nadzieję na uzyskanie przez PS samodzielnej większości w parlamencie. Partia Socjaldemokratyczna (PSD) z 25,5-procentowym poparciem może liczyć na 68-76 mandatów. Centroprawicowe ugrupowanie miało ich w kończącej się kadencji parlamentu 89. Stanu swego posiadania nie powinien zmienić Blok Lewicy (BE) - z poparciem 9,6 procent może liczyć na 19 mandatów. Z kolei komuniści startujący z Zielonymi w ramach bloku CDU prawdopodobnie stracą cztery miejsca w parlamencie. Badanie Eurosondagem daje im 7,1 procent i 13 mandatów.

Sześć mandatów dla partii posiadaczy psów

Piątkowy sondaż potwierdza, że największym przegranym niedzielnego głosowania może być prawicowo-centrowa partia Centrum Demokratyczno-Społeczne - Partia Ludowa (CDS-PP). Na ugrupowanie to chce oddać głos tylko 5 procent wyborców. Oznacza to, że blok kierowany przez Assuncao Cristas zapewniłby sobie 7 mandatów, czyli o 11 mniej niż obecnie. Ostatnim z ugrupowań, które najprawdopodobniej wejdzie do parlamentu, będzie partia Ludzie- Zwierzęta-Natura (PAN). Ugrupowanie, które dotychczas miało zaledwie jednego posła, w niedzielę może zdobyć kolejnych pięć mandatów.

"Zwrot w kierunku lewicy"

Komentatorzy interpretują wyniki przedwyborczych sondaży jako "zwrot w kierunku lewicy". Przypominają, że choć kierowana przez premiera Costę Partia Socjalistyczna przegrała wybory w 2015 roku, to blokowi socjaldemokratów i chadeków nie udało się wówczas zdobyć wotum zaufania dla gabinetu Pedra Passosa Coelho. Po zaledwie miesiącu sprawowania władzy przez jego drugi rząd lider socjaldemokratów podał się do dymisji, a prezydent Anibal Cavaco Silva powierzył Coscie misję utworzenia rządu. Działacz społeczny z Lizbony Antonio Silva wskazuje, że możliwe zwycięstwo socjalistów wynika z bazowania na niepokojach, związanych z możliwym powrotem do władzy centroprawicy, która w latach 2011-2015 wdrażała surowy program oszczędnościowy z powodu widma bankructwa kraju. Przypomina, że przetrwanie mniejszościowego rządu Costy możliwe było dzięki poparciu komunistów i Bloku Lewicy. - Portugalczycy mają bardzo krótką pamięć. Zapomnieli już, że to właśnie obecny premier Antonio Costa był wówczas prawą ręką premiera Jose Socratesa, który na krótko przed swoim odejściem zawarł z Międzynarodowym Funduszem Walutowym i Unią Europejską umowę kredytową zobowiązującą państwo do dużych cięć. Po przegranej socjalistów w wyborach w 2011 roku wdrażaniem tego niepopularnego w społeczeństwie programu musiał się zająć centroprawicowy gabinet Passosa Coelho - zwrócił uwagę Silva.

Wskazał też na osłabienie portugalskiej centroprawicy w efekcie opuszczenia szeregów PSD przez byłego premiera Pedro Santanę Lopesa, który założył własne ugrupowanie o nazwie Alianca. Niektóre sondaże dają tej partii jeden mandat w nowym parlamencie.

"Niekonsekwencja" Portugalczyków

Z kolei lizboński ekonomista Miguel Monteiro uważa, że popularność socjalistów wynika z niektórych sukcesów gospodarczo-społecznych rządu Costy. Zaznaczył jednak, że zostały one okupione największym, po Grecji i Włoszech, zadłużeniem wśród państw UE. - W porównaniu z 2013 rokiem PKB Portugalii zaczął rosnąć. Wtedy spadek wynosił 0,9 procent PKB, z kolei w 2018 roku wzrost gospodarczy sięgnął 2,4 procent PKB. W tym samym okresie nastąpił też spadek bezrobocia z 16 do 7 procent - powiedział Monteiro. Pochodząca z Castelo Branco emerytowana nauczycielka Maria Azevedo przypomina o "niekonsekwencji" Portugalczyków, którzy choć masowo strajkowali w ostatnich miesiącach przeciwko rządowi Costy, to jednak wciąż deklarują największe poparcie dla jego ugrupowania. Odnotowuje też dużą niechęć społeczeństwa wobec udziału w wyborach. - W majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego w Portugalii głosowała rekordowo niska liczba wyborców, zaledwie 31,6 procent uprawnionych. To sprawia, że elektorat, szczególnie centroprawicowy, gubi się i rozprasza, podczas gdy sympatycy skrajnie lewicowych partii mobilizują się do oddania głosów na partie, które głoszą postulaty satysfakcjonujące wąskie grupy społeczne, takie jak na przykład posiadaczy psów. Nie przeprowadziły one, tak jak partia PAN, żadnych poważnych inicjatyw ustawodawczych. Zasłynęły jedynie z "medialnych inicjatyw'" takich jak zagwarantowanie ustawą prawa do wprowadzania czworonogów do restauracji - powiedziała Azevedo.

Autor: MP/tr / Źródło: PAP