Według danych ogłoszonych po wstępnym przeliczeniu prawie wszystkich głosów oddanych w niedzielnej drugiej turze wyborów prezydenckich Abelard de la Espriella wyprzedził swojego rywala, lewicowego senatora Ivana Cepedę, o niecały 1 punkt procentowy.
Oficjalne wyniki zostaną ogłoszone w nadchodzących dniach.
Trump pogratulował zwycięzcy w wyborach prezydenckich
Prezydent USA Donald Trump już pogratulował de la Espirelli. "Gratulacje dla El Tigre (TYGRYSA!) Abelarda de la Esprielli, nowego prezydenta Kolumbii! To był dla mnie wielki zaszczyt udzielić mu poparcia i z niecierpliwością czekam na współpracę nad budowaniem silnych relacji między Kolumbią a USA, co przyniesie nowe poziomy wielkości dla obu naszych krajów!" - napisał Trump w serwisie Truth Social.
Sekretarz stanu USA Marco Rubio poinformował, że rozmawiał przez telefon z prezydentem elektem i ocenił, że "najlepsze dni Kolumbii są przed nią".
Jak wyniki wyborów wpłyną na relacje Kolumbii z USA?
De la Espriella, prawicowy milioner i prawnik, obiecał w kampanii drastyczne cięcia budżetowe, bombardowanie "narkoterrorystów", budowę megawięzień i naprawę sojuszu z USA.
Stosunki Kolumbii i USA znalazły się w kryzysie pod rządami obecnego prezydenta Gustava Petro, który wielokrotnie w ostrych słowach krytykował politykę Trumpa, w tym prowadzone przez jego administrację ataki na domniemane łodzie przemytnicze na wodach międzynarodowych.
Trump zarzucał mu natomiast tolerowanie handlarzy narkotyków i sugerował możliwość interwencji zbrojnej w Kolumbii, która jest największym producentem kokainy na świecie.
Wygrana zwolennika Trumpa oznacza też, że Kolumbia dołączy do rosnącego grona krajów rządzonych w Ameryce Południowej przez prawicowych lub skrajnie prawicowych sojuszników Trumpa, takich jak prezydent Argentyny Javier Milei, prezydent Chile Jose Antonio Kast czy prezydent Salwadoru Nayib Bukele.
Wybory w Kolumbii odbyły się w czasie, gdy administracja USA stara się zwiększać swoje wpływy w Ameryce Łacińskiej.